Sąd Najwyższy podjął przełomową decyzję w sprawie kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego.
– Z pewnością najnowszy wyrok Sądu Najwyższego cieszy każdego frankowicza. Sąd uchylił wyrok zaoczny nakładający konieczność zapłaty przez konsumentów milionowych kwot na skutek wypowiedzenia umowy powiązanej z walutą obcą, gdzie sąd I instancji nie zbadał z urzędu abuzywności postanowień, bo strona nie podjęła obrony i nie stawiła się na rozprawie – tłumaczy w rozmowie z „Wprost” radca prawny Agnieszka Sobczyk z Kancelarii Radców Prawnych K & L Legal Granat i Wspólnicy, która w 2024 roku uzyskała pierwszy wyrok ustalający wysokość raty w kredycie z sankcją kredytu darmowego oraz pierwszy wyrok grupowy stwierdzający nieważność kredytów frankowych.
O co chodziło w sprawie?
Sprawa dotyczyła kredytu hipotecznego indeksowanego do franka szwajcarskiego o wartości ponad 2,1 mln zł. W 2018 roku wobec małżeństwa kredytobiorców zapadł wyrok zaoczny, na mocy którego bank otrzymał ponad 1,8 mln zł niespłaconego kapitału wraz z odsetkami i kosztami. Wyrok został wydany mimo że sąd nie przeanalizował zapisów umowy pod kątem klauzul abuzywnych, a pozwani nie brali udziału w postępowaniu.
Po skardze nadzwyczajnej złożonej przez Rzecznika Finansowego Sąd Najwyższy uchylił wydany siedem lat temu wyrok, wskazując, że sądy nie mogą pomijać obowiązku badania nieuczciwych zapisów umowy kredytowej, nawet jeśli konsument był bierny w procesie.
Tak działa ochrona z Dyrektywą 93
Jak zauważa prawniczka, najnowszy wyrok SN potwierdza ustaloną już przez TSUE linię, że jeśli umowa konsumenta nie była badana pod kątem abuzywności, może on podjąć obronę i domagać się ochrony z Dyrektywy 93.
– W rozpatrywanej sprawie była złożona skarga nadzwyczajna i na tej podstawie SN uchylił wyrok. Trybunał Sprawiedliwości dał jednak konsumentowi narzędzia ochrony w postaci uprawnienia dla sądu nadzorującego egzekucję do badania postanowień niedozwolonych, jeśli nie nastąpiło to wcześniej na etapie postępowania rozpoznawczego (tak: C-531/22 w postępowaniu elektronicznym), czy syndyka w postępowaniu upadłościowym (tak C-582/23 w upadłości konsumenckiej) – wyjaśnia mec. Sobczyk.
Jak podkreśla ekspertka, kwestia jest o tyle istotna, że skargę nadzwyczajną może złożyć bardzo ograniczony krąg podmiotów, a jej utrzymanie w procesie legislacyjnym nie jest pewne.
– Orzeczenia Trybunału wyposażają zaś przeciętnego konsumenta w środki ochrony nie tylko w postaci nadzwyczajnego środka zaskarżenia. To nadzieja nie tylko dla uwikłanych w kredyty powiązane z walutą obcą, ale też każdego, czyja umowa jest niezgodna z Dyrektywą 93 – zauważa prawniczka.
Co ten wyrok oznacza dla frankowiczów?
Orzeczenie SN otwiera frankowiczom realną szansę na ponowne rozpoznanie spraw, nawet jeśli przed laty nie brali aktywnego udziału w postępowaniu. Uchylenie wyroku zaocznego oznacza, że sprawa trafi ponownie do Sądu Okręgowego w Warszawie, który będzie musiał szczegółowo zbadać umowę kredytową pod kątem klauzul abuzywnych i zgodności z prawem krajowym oraz unijnym.
Wyrok ten ma charakter precedensowy – jasno wskazuje, że brak aktywności konsumenta nie pozbawia go ochrony, a banki muszą liczyć się z tym, że sądy będą analizować umowy kredytowe nawet w sprawach dawno zakończonych.
Jak zaznacza Rzecznik Finansowy, orzeczenie ma znaczenie wykraczające poza jedną sprawę – potwierdza, że frankowicze nie tracą ochrony tylko dlatego, że przed laty nie bronili się aktywnie w sądzie. To „absolutny gamechanger” dla tysięcy frankowiczów w Polsce.


