W środę policja w Bańskiej Bystrzycy potwierdziła, że 59-letni mężczyzna, którego ciało znaleziono w pobliżu Poľany w dzielnicy Zapriechody w Detvie, był ofiarą ataku niedźwiedzia. Po tym wydarzeniu w środę ogłoszono stan wyjątkowy w kilkudziesięciu powiatach. Zdecydowano też o zezwoleniu na odstrzał łącznie 350 niedźwiedzi.

Słowacja kontra niedźwiedzie

Słowackie ministerstwo środowiska poinformowało, że ta decyzja ma na celu zmniejszenie populacji tych zwierząt na wybranych terenach, by ochronić życie i zdrowie ludzi „w jak największym stopniu”.

Premier Robert Fico powiedział, że według niego ta decyzja jest słuszna, ponieważ „nie możemy żyć w kraju, w którym ludzie będą bali się iść do lasu i gdzie człowiek stanie się pokarmem dla niedźwiedzia”. Dodał, że intensywność ataków wzrasta i obawia się, że latem tego typu ataków może być więcej.

Na jeszcze inną kwestię związaną z aktywnością niedźwiedzi zwrócił uwagę minister turystyki i sportu Rudolf Huliak. Twierdzi on, że tam, gdzie tych zwierząt jest najwięcej, ruch turystyczny spadł o 40 proc., a ludzie boją się korzystać z uroków natury. Dodał, że likwidacja 350 niedźwiedzi nie zaburzy równowagi w przyrodzie, ponieważ według niego populacja ma się podwajać co dwa lata.

Słowacki parlament już wcześniej luzował obostrzenia dotyczące odstrzału niedźwiedzi. W maju 2024 roku wprowadził wyjątki w zakazie polowania na te zwierzęta w kilku obwodach.

Prawdziwym problemem są przynęty? Organizacje protestują

Decyzji słowackich władz zdecydowanie sprzeciwiają się tamtejsze organizacje ochrony przyrody. Twierdzą, że wiele ataków można było uniknąć, gdyby nie stosowano przynęt, a same postanowienie o stanie wyjątkowym jest bezprawne.

Inicjatywa obywatelska „We Are the Forest” oraz organizacje Aevis, WWF Slovakia i Via Iuris zwracają uwagę, że ogłoszenie stanu nadzwyczajnego może nastąpić tylko w wyjątkowych przypadkach, kiedy istnieje realne zagrożenie życia, zdrowia lub mienia mieszkańców.

Dowodzą też, że zgodnie z obowiązującym prawem w trakcie obowiązywania stanu wyjątkowego trzeba podjąć kroki zmierzające do usunięcia przyczyn jego ogłoszenia. W tym przypadku oznacza to na przykład usunięcie przynęt.

W wielu miejscach niedźwiedzie wabi się w pobliże ludzkich osad oraz szlaków turystycznych, na przykład w celu ich fotografowania. To prowadzi do częstszych spotkań z ludźmi, a czasem do tragedii.

Na swoim profilu na Facebooku fundacja Aevis stwierdziła ponadto, że trzeba wzmocnić prewencję, czyli edukować ludzi, zadbać o odpowiednie szybkie usuwanie odpadków i śmieci oraz informowanie obywateli o zasadach bezpiecznego poruszania się po lasach.

Słowackie organizacje zwracają również uwagę, że z powodu obecności niedźwiedzi w kilku powiatach na północy i wschodzie Słowacji stan wyjątkowy obowiązuje od roku, chociaż nie ma prawnego powodu, by trwał tak długo. Przykładowo w powiecie kieżmarskim do 24 marca zarejestrowano tylko jedno pojawienie się niedźwiedzia, a mimo to stanu wyjątkowego tam nie odwołano.

Innym problemem jest sprzeczność decyzji o odstrzale zwierząt z prawem unijnym. Według dyrektywy UE tego typu decyzja może nastąpić tylko wtedy, kiedy dochodzi do ataków na człowieka lub jego mienie o tylko wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia. Niedźwiedź brunatny jest w Unii Europejskim zwierzęciem objętych ochroną.

W 2024 roku na Słowacji zastrzelono łącznie 93 niedźwiedzie. Kolejnych 36 zginęło w wypadkach samochodowych. Jednak według dziennikarzy z Centrum Dochodzeniowego imienia Jana Kuciaka myśliwi prawdopodobnie nie zastrzelili ani jednego niedźwiedzia, który zaatakował człowieka – podaje AFP.

Według ministra Taraby na Słowacji obecnie żyje ponad 1300 niedźwiedzi brunatnych i 800, które pozostaną, ma być „wystarczającą liczbą”.

Źródło: Tasr.sk, Aktuality.sk, AFP

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Udział
Exit mobile version