-
Rybołowy w Polsce są jednym z najrzadszych i najcenniejszych ptaków, z populacją liczącą zaledwie 40–45 par.
-
Ptaki te wracają z zimowisk, głównie z Afryki na południe od Sahary, a w Wielkopolsce pierwsze osobniki pojawiły się już na czterech gniazdach.
-
W Polsce rybołowy są chronione, ale nadal są uznawane przez hodowców ryb za szkodniki i bywają tępione, mimo że ich liczba była bliska wymarcia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Ktoś powie – zaraz, przecież to dziwne… Drapieżne ptaki szponiaste odlatujące na zimę? Tak robią ptaki śpiewające i inne jak bociany, ale po co miałyby odlatywać drapieżniki? Nie wydaje się to logiczne. W wypadku rybołowa jest jest. To bowiem ptak rybożerny.
Mamy w Polsce wiele drapieżnych ptaków żywiących się rybami, do takich należy przecież bielik, niekiedy uważany za polskiego ptaka herbowego. I bieliki widujemy przecież zimą w Polsce. Tyle tylko, że w ich wypadku ryby stanowią istotną część diety, ale nie całkowitą.
Bielik potrafi zjadać także inny pokarm, ze szczególnym uwzględnieniem padliny, której zimą nie brakuje. Poluje także na wodne ptaki jak kaczki, gęsi, łyski czy perkozy. Rybołów natomiast jest w zasadzie w stu procentach rybożercą. Nie jada niczego innego, a w wyciąganiu ryb z wody jest mistrzem.
Polowania rybołowów są spektakularne
Łowy tych ptaków są niezwykle widowiskowe. Rybołowy cierpliwie obserwują powierzchnię wody albo z drzewa, albo krążąc nad nią nawet na wysokości kilkudziesięciu metrów. Gdy dostrzegą z góry rybę, atakują. Spadają jak pocisk z dużą szybkością i potrafią zanurkować po zdobycz pod wodę.
Następnie wynurzają się i uderzeniami silnych skrzydeł wznoszą ponownie, co nie jest łatwe, jeśli schwytana została duża ryba. Niekiedy bywa, że potrafi ona wciągnąć ptaka pod wodę.
W niektórych państwach świata polowania rybołowów stały się atrakcją turystyczną i wokół nich powstał nawet cały przemysł oparty na organizacji wycieczek z obserwacją takich łowów. Tak jest chociażby w Wielkiej Brytanii. W rejonie szkockiego Loch Garden są puby, restauracje i zarabiają więcej niż na klasycznej hodowli ryb. Całe miasteczko żyje z jednej pary polujących rybołowów.
W Polsce jest inaczej. Rybołowy nie są u nas oczkiem w głowie, gdyż nie tylko się nie zarabia na obserwacji ich spektakularnych polowań na ryby, ale jeszcze się je tępi. Prawo i przyrodnicy strzegą ptaków, do których wielu hodowców ryb i właścicieli stawów rybnych strzela, postrzegając je za szkodniki hodowli.
Pstrągi, łososie czy karpie rzeczywiście są w menu drapieżników, ale jedna para wyciąga z wody w ciągu roku co najwyżej 170 kg ryb. W stawach hodowlanych, gdzie z hektara pozyskuje się nawet 700 kg, to niewielki procent.
Rybołów jest w Polsce ekstremalnie rzadki
Efekty są takie, że jedne z najpiękniejszych i najwspanialej polujących ptaków świata w Polsce niemal wymarły. Dopiero w 2022 r. Komitet Ochrony Orłów, który ma wielkie zasługi w ochronie rybołowa w Polsce, wspominał o pewnym przełomie.
Po raz pierwszy od lat 90. liczba ptaków zaczęła rosnąć. I tak jednak jest ich garstka. – To zaledwie 40 do 45 par w całej Polsce – informuje prof. Tadeusz Mizera z Komitetu Ochrony Orłów, który zajmuje się ochroną tych ptaków.
Przy tym rzędzie liczb strata każdego ptaka to potężny cios, a powrót pojedynczego osobnika z zimowisk jest wydarzeniem. Rybołowy muszą spędzać zimę poza Polską, bo w razie niskich temperatur i lodu na zbiornikach umarłyby z głodu.
– Zimują głównie w Afryce na południe od Sahary, aczkolwiek mamy też ptaki zimujące nad Morzem Śródziemnym. W Wielkopolsce mieszka samica, którą nazwaliśmy „Hiszpanka” właśnie dlatego, że zimę spędza w Hiszpanii – podaje prof. Tadeusz Mizera.

Teraz mamy okres, gdy rybołowy wracają z zimowisk, więc dbającym o nie przyrodnikom serce zamiera w oczekiwaniu na przylot każdego z nich. Tak, aby nie stracić żadnej z par. – W Wielkopolsce mamy pierwsze ptaki na czterech gniazdach – informuje prof. Tadeusz Mizera.
To połowa istniejących tu gniazd. Reszta wciąż jest pusta i czeka na właścicieli, a warto pamiętać, że gniazda rybołowów są wznoszone latami i najstarsze z nich mają spore rozmiary. Są umiejscawiane tylko na odpowiednich drzewach, których układ gałęzi zapewnia stabilność i podporę dużym konstrukcjom, jakimi są takie gniazda. To najczęściej stare sosny, nawet ponad 100-letnie. Nie jest łatwo takie znaleźć.
Na razie do Polski przyleciały tylko samce
Co ciekawe, do gniazd dotarły jedynie samce. One przylatują pierwsze, aby sprawdzić sytuację i zarezerwować sobie odpowiednie terytoria łowieckie. Dopiero za jakiś czas dołączą do nich samice i rybołowy przystąpią do lęgów. Niezwykle ważnych w skali kraju i dla naszej awifauny.
Jeszcze kilkaset lat temu rybołowy były zapewne powszechne w Polsce, na całym obszarze nizin, zwłaszcza pojezierzy. Niektórzy uważają, że nasz herbowy ptak to właśnie rybołów, a nie bielik – jako że tylko rybołów ma pióra w białym kolorze na sporej części ciała, a nie tylko na ogonie.
W XIX w. liczba tych ptaków spadła do zaledwie 100 par, a pod koniec XX w. było ich w Polsce zaledwie 20 par. Rybołów był na krawędzi wymarcia. Tylko dbałość o niego pozwoli przetrwać w Polsce najbardziej spektakularnym ptasim polowaniom, jakie zna nasza przyroda.


