Wypadek radiowozu. Osiemnastoletnia Ukrainka o pracy w Polsce
16 stycznia na skrzyżowaniu ulic Okopowej i Leszno w Warszawie nieoznakowany policyjny radiowóz z włączonymi sygnałami uprzywilejowania, zderzył się z samochodem osobowym. Do szpitala trafiły trzy osoby, w tym osiemnastoletnia Ukrainka – Anastazja, przewożona radiowozem. Kobieta przez około trzy tygodnie była zmuszana do pracy przez przez przestępców narkotykowych i handlarzy ludźmi. Więziono ją w jednym z domów na Ursynowie. Właśnie tam policja przeprowadziła akcję, w wyniku której zatrzymano dwie osoby, a dwanaście deportowano. Anastazja, która w stanie krytycznym trafiła do szpitala w rozmowie z „Faktem” powiedziała, że przed przyjazdem do Warszawy pracowała w fabryce w Katowicach. – Zajmowałam się skanowaniem i rozkładaniem towarów. Marzyłam jednak, aby zamieszkać w Warszawie, bo tam były lepsze perspektywy. Udało mi się przeprowadzić. Przed wyjazdem do stolicy rozstałam się z chłopakiem, a chwilę przed sylwestrem pojawiłam się w Warszawie – relacjonowała. Ogłoszenie o pracy w stolicy znalazła na Telegramie. – Kiedy pojawiłam się w tym domu, powiedzieli mi, że praca polega na wysyłaniu gotowych wiadomości w Internecie w celu rekrutowania osób do dystrybucji narkotyków za granicą (m.in. w Rosji i Kazachstanie). Wcześniej zapewniano mnie, że praca jest legalna – opisywała nastolatka.
Osiemnastolatka o procederze na Ursynowie
Anastazja opowiedziała „Faktowi”, że jej praca polegała na kontaktowaniu się z osobami, które chciały zostać dilerami. Dodała, że nie mogła opuszczać swobodnie domu na Ursynowie, tylko pod nadzorem. Jednej osobie udało się uciec i to ona powiadomiła policję. Nastolatka zrelacjonowała przebieg akcji służb. – Słychać było huk i strzały. Potem sprawdzano paszporty, zakuto wszystkich w kajdanki i wyprowadzono z budynku – mówiła. Opisała też wypadek radiowozu, tak jak go zapamiętała: samochód jechał szybko, zygzakiem, następnie poczuła silne uderzenie. Nastolatka ma złamane 16 żeber i uszkodzoną miednicę.
Policja: Funkcjonariusz zawieszony
Komenda Stołeczna Policji poinformowała po zderzeniu, że policjant, kierujący radiowozem, jadąc z włączonymi sygnałami świetlnymi i dźwiękowymi, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Ustalono również, że funkcjonariusz miał prawo jazdy kategorii B, ale nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu z użyciem sygnałów uprzywilejowania. Decyzją Komendanta Stołecznego Policji wszczęto postępowanie dyscyplinarne i karne, a 30 stycznia policjant został zawieszony w służbie. Postępowanie w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa Wola.
Więcej o wypadku przeczytasz w tekście „Warszawa. 18-latka ciężko ranna w wypadku radiowozu. Policjant został zawieszony”.
Źródło: „Fakt”


