Politycy PiS rozmawiający z dziennikarzami Radiozet.pl nie kryli, że nie znajdą odpowiedzi na pytanie o los referendum ws. nielegalnych migrantów. – Zbiórka szła dobrze, nie trzeba było nikogo namawiać do podpisu, ale co dalej to szczerze powiem – nie wiem. Już tego nie śledziłem – przyznał jeden z nich.

Referendum ws. nielegalnej migracji. Zebrano podpisy i… cisza


– Większość z nas wykonała plan z nawiązką. Nie było problemów, ludzie sami chętnie ustawiali się w kolejce. Na targowiskach, w namiotach, przychodzili do biura. Niektórzy nasi sympatycy sami wychodzili z inicjatywą, drukowali wnioski, namawiali znajomych do podpisania i nam przynosili – dodawał inny.


O pomyśle zorganizowania referendum usłyszeliśmy pierwszy raz w listopadzie 2024 roku. „Czy jesteś za odrzuceniem przymusowego przyjmowania nielegalnych migrantów, które skutkuje ryzykiem spadku bezpieczeństwa osobistego i ekonomicznego?” – proponowano jako wstępną wersję pytania.


Wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak na początku lipca 2025 roku ogłosił, że udało się zebrać potrzebne pół miliona podpisów. Jesienią inny lider PiS dodawał, że partia celuje w około miliona podpisów. – Przyznam, że przestałem śledzić co się z tym projektem dzieje. Było sporo innych tematów w bieżącej polityce i ten zszedł na dalszy plan – mówił portalowi radiozet.pl anonimowy poseł PiS.


– Nikt z centrali nas nie informował, jakie są plany, nikt nie wymagał dozbierania jakichś podpisów, więc myślę, że formalnie wszystko powinno być w porządku. Może po prostu centrala czeka na odpowiedni moment z odpaleniem tego pomysłu – dodawał ten sam polityk.

Dlaczego PiS nie forsuje pomysłu z referendum?


Dziennikarze zauważają, że pomysł referendum mógł upaść w związku z sukcesem rządu w sprawie paktu migracyjnego. W grudniu politycy KO ogłosili, że Komisja Europejska zwolniła nasz kraj z mechanizmu obowiązkowej relokacji migrantów. Podstawą do takiej decyzji było przekonanie KE, że ponowimy duże koszty związane z ochroną wschodniej granicy UE, a także pomagamy uchodźcom wojennym z Ukrainy.


Radiozet.pl przypomina też o fiasku referendum, które przeprowadzono równolegle z ostatnimi wyborami parlamentarnymi. „Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?” – pytano wtedy Polaków, którzy w dużej części zignorowali pytania tamtego referendum jako tendencyjne.


Pytany o zapomniane referendum, wiceprezes PiS Przemysław Czarnek odesłał dziennikarzy portalu do swojego kolegi z partii, który odpowiada za cały projekt. – Myślę, że Mariusz Błaszczak czeka na odpowiedni moment z ogłoszeniem dalszych kroków – mówił. Sam Mariusz Błaszczak przez kilka dni nie odbierał telefonów od dziennikarzy. Nie odpowiedziało też biuro prasowe PiS.

Share.
Exit mobile version