Tekst o nawrocie choroby nowotworowej u Katarzyny Piekarskiej wywołał dużą reakcję czytelników i skłonił wielu do refleksji nad własnym zdrowiem. Temat badań profilaktycznych powrócił z wyjątkową siłą, zwłaszcza że polityczka otwarcie mówiła o tym, jak wczesna diagnoza wpłynęła na jej życie. Właśnie pod tym materiałem zapytaliśmy czytelników o regularne badania, a do momentu przygotowania tekstu oddano łącznie 3726 głosów. Wynik prezentuje stan na dzień 05.01.26 r. Odpowiedzi dają do myślenia i pokazują wyraźny społeczny podział. Sondę, której wyniki opisujemy, znajdziesz TUTAJ.
Większość deklaruje, że się bada. Liczby wyglądają optymistycznie, ale rodzą pytania
Zdecydowana większość uczestników sondy zaznaczyła odpowiedź twierdzącą. Aż 72,6 proc. osób zadeklarowało, że wykonuje badania regularnie, co na pierwszy rzut oka może napawać optymizmem. Taki wynik sugeruje rosnącą świadomość zdrowotną i większą otwartość na profilaktykę niż jeszcze kilka lat temu. Wpływ na to mogą mieć głośne historie znanych osób oraz coraz łatwiejszy dostęp do badań, także tych wykonywanych mobilnie.
Jednocześnie liczby nie dają pełnego obrazu rzeczywistości. Deklaracja regularnych badań nie zawsze oznacza systematyczność zgodną z zaleceniami lekarzy. Część osób wykonuje je sporadycznie lub tylko wtedy, gdy coś zaczyna niepokoić. To pokazuje, że mimo dobrych wyników wciąż jest przestrzeń do rozmowy o tym, czym naprawdę jest profilaktyka.
Co czwarty badaniom mówi nie. Ta grupa wciąż pozostaje poza systemem
Wynik sondy pokazuje też drugą stronę medalu. 27,4 proc. uczestników przyznało, że nie bada się regularnie, co w praktyce oznacza ponad jedną czwartą głosujących. To grupa, która nadal unika profilaktyki, często z powodu braku czasu, strachu przed wynikiem lub bagatelizowania objawów. Taki odsetek trudno uznać za marginalny, zwłaszcza w kontekście chorób, w których wczesne wykrycie decyduje o skuteczności leczenia.
Brak regularnych badań bywa też efektem przekonania, że skoro nic nie boli, to nie ma powodów do niepokoju. Tymczasem wiele chorób rozwija się latami bez wyraźnych sygnałów. Historie podobne do tej, którą opisała Katarzyna Piekarska, pokazują, jak cienka bywa granica między kontrolą a spóźnioną diagnozą. Publiczne mówienie o chorobach nowotworowych ma ogromną moc – potrafi zmienić profilaktykę z abstrakcyjnego hasła w realne działanie. Kiedy znana osoba dzieli się swoją historią, temat badań przestaje być tabu i zaczyna dotyczyć każdego z nas. Widać to wyraźnie w zaangażowaniu czytelników oraz dużej liczbie głosów oddanych w naszej sondzie. Takie wyznania uruchamiają emocje, które są najlepszym paliwem do zadbania o własne zdrowie.


