– Od 48 godzin w naszej telewizji dzieją się różne rzeczy, chodzi o różne incydenty. Dzisiaj do domu naszego prezesa weszła policja, nie chciała się wylegitymować, asystentka naszego prezesa była zakuta w kajdanki – mówił w piątek reporter TV Republika podczas konferencji prasowej, której jednym z uczestników był szef MSWiA Marcin Kierwiński.
– Pojawiają się też informacje, że są podłożone ładunki wybuchowe w naszej siedzibie, do naszych domów, do domów naszych dziennikarzy przychodzi policja nad ranem, w nocy. Są też informacje o tym, że nasi bliscy mają podejmować próby samobójcze. To są fałszywe informacje. Pytanie, jak reagują na to służby, czy służby w ogóle działają, bo my w tej chwili jesteśmy zagrożeni – dodał pracownik telewizji.
Marcin Kierwiński: Nie prowadzimy działań przeciwko telewizji
– Policja i wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszonymi atakami, czy też możliwością podłożenia ładunków wybuchowych – zaznaczył minister spraw wewnętrznych. – Służby są od tego, żeby sprawdzać takie informacje dla bezpieczeństwa wszystkich, także państwa, i to robią. Każdy tego typu sygnał jest przyjmowany przez policję i policja w tym zakresie reaguje. Służby państwowe w tej sprawie nikogo nie zostawiają bez pomocy – dodał.
– Teza, którą głosicie państwo non stop od dwóch dni, to jest fake news. Nie są prowadzone żadne działania wobec jakiejkolwiek stacji. Służby podległe MSWiA nie prowadzą żadnych działań przeciwko żadnej telewizji, natomiast jeżeli zgłaszane są jakiekolwiek informacje na temat zagrożenia dla jakiejkolwiek osoby, służby reagują i będą reagować i tego może być pan pewien – powiedział Marcin Kierwiński.
Do sprawy odniósł się też szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. – Moglibyście mieć pretensje do pana ministra Kierwińskiego, jakby był sygnał, że może być jakiś ładunek wybuchowy podłożony i służby by wtedy nie działały. A teraz macie pretensje o to, że policja dba o wasze bezpieczeństwo – wskazał.
Interwencja w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
W piątek przed godz. 14 w mieszkaniu redaktora naczelnego Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza pojawili się funkcjonariusze policji. Zakuto w kajdanki obecną na miejscu asystentkę publicysty.
Jak informowała potem policja, powodem interwencji było zgłoszenie o tym, że w mieszkaniu „znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu”. Według funkcjonariuszy asystentka Sakiewicza „nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami” i zastosowano wobec niej kajdanki „mając na uwadze bezpieczeństwo, zarówno jej, jak i swoje”.
„Wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany” – podsumowała policja.
„Skala uderzenia jest ogromna”
Dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń informował w czwartek, że do służb trafiło w ostatnich godzinach kilka fałszywych zgłoszeń, dotyczących stacji lub jej pracowników. Zgłoszenia dotyczyły m.in. „kwestii uszkodzeń ciała, zagrożenia bezpośredniego życia, czasem śmierci, a także uszkodzenia mienia”.
– We wszystkich miejscach, o których mówimy, fizycznie pojawiły się służby. W części z tych miejsc wejście, o co nie mamy pretensji, było brutalne, nie dotyczyło to bezpośrednio samej stacji, ale powód, który był podany, związany był z zawiadomieniami, które otrzymały służby, zawiadomieniami fałszywymi – mówił Rachoń na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
– W przypadku naszych dziennikarzy kilkanaście godzin temu były masowe zgłoszenia o próbach samobójczych.[…] Skala uderzenia jest ogromna. Podawane są adresy prywatne osób, które nie są powszechnie dostępne. Po drugie, podawane są wszystkie miejsca, gdzie znajdują się nasze redakcje i studia realizacyjne. Podawane są również adresy naszych księgowych. Ktoś, kto to robi, bardzo dobrze zorganizował tę akcję i ma dostęp do poufnych danych – relacjonował z kolei w czwartek na antenie TV Republika Tomasz Sakiewicz.
Z kolei pracujący w TV Republika Jarosław Olechowski oskarżył na portalu X państwowe służby o prowadzenie „akcji zastraszania dziennikarzy i ich rodzin”. „Funkcjonariusze policji pod pozorem „weryfikacji” fałszywych zgłoszeń wchodzą do mieszkań naszych dziennikarzy. (…) Tusk chce zniszczyć jedyną całkowicie niezależną od władzy dużą telewizję w Polsce i największą niekontrolowaną przez rząd redakcję” – przekonywał.


