Sprawa dotyczy przedsiębiorcy, który złożył wniosek o wyłączenie sędzi w postępowaniu o zapłatę należności z tytułu umowy o świadczenie usług. Jak argumentował, sędzia została powołana na urząd na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej po 2018 roku, co – w jego ocenie – podważa jej status. Podnosił również, że decyzje tzw. neosędziów są kwestionowane przez część środowiska prawniczego. Przedsiębiorca wniósł także o wyłączenie innych sędziów powołanych na wniosek tzw. neo-KRS, jeśli mieliby rozpoznawać jego zażalenie.
Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, który rozpoznaje wniosek o wyłączenie sędzi, zwrócił się już w 2021 roku do TSUE z pytaniem, czy jednoosobowy skład, w którym zasiada osoba powołana na stanowisko w procedurze budzącej wątpliwości, spełnia unijny wymóg „sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy”. Sąd pytał także, co w sytuacji, gdyby się okazało, że przy obsadzie doszło do naruszenia prawa – czy neosędzia powinien być automatycznie odsunięty od sprawy, czy też należy każdorazowo uwzględnić okoliczności konkretnego postępowania.
TSUE orzekł we wtorek (24 marca), że nieprawidłowość, której się dopuszczono przy powołaniu sędziego, nie wystarczy sama w sobie, by stwierdzić, że sędzia ten nie jest niezawisły. Według TSUE konieczna jest całościowa ocena wszystkich okoliczności towarzyszących powołaniu tego sędziego. Warto podkreślić, że dotychczas Trybunał Sprawiedliwości wypowiedział się tylko na temat statusu tzw. neosędziów Sądu Najwyższego, a nie statusu sędziów sądów powszechnych. W Polsce ponad 3000 sędziów, a więc około 30 proc., zostało powołanych na wniosek KRS w jej nowym składzie, której niezależność budzi wątpliwości.
Jabłoński: Przykra sprawa
Orzeczenie skomentował Paweł Jabłoński. „Prawny i polityczny cios między oczy Waldemara Żurka – i chyba punkt zwrotny w sporze o neo/paleo/archeo sędziów!” – napisał na X. „Bo choć – co trzeba podkreślić – TSUE w ogóle nie ma traktatowych kompetencji by orzekać ws. sądownictwa państw członkowskich w zakresie niedotyczącym prawa UE – to jego wyroki były dotąd święte dla obrońców tzw. 'praworządności’ (takiej, jak oni ją rozumieją)” – czytamy. „Przykra sprawa” – podsumował polityk PiS.
„Tworzenie mechanizmu, który pozwala jednych sędziów chronić, a innych eliminować”
Do orzeczenia odniósł się również Marcin Romanowski, były wiceminister sprawiedliwości i poseł PiS, który jest ścigany listem gończym. „Nieśmiały głos zdrowego rozsądku ze strony TSUE? Raczej politycy w togach nazwani dla niepoznaki sędziami TSUE właśnie próbują w rozpaczliwej walce dołożyć kolejny element do układanki, której finał miał być jeden – polityczne przejęcie KRS przez ekipę Tuska. A który nie nastąpi bez kolejnego przestępstwa szajki Tuska, za które grozi dożywocie” – czytamy we wpisie polityka.
„Wyrok w sprawie C-521/21 brzmi na pierwszy rzut oka 'wyważenie’, ale w istocie jest (kolejną już z resztą) nielegalną, stworzoną wbrew traktatom i polskiej Konstytucji furtką do uznaniowego podważania statusu polskich sędziów. Do wykorzystania, kiedy będzie to wygodne dla władzy. To niszczenie państwa prawa, tworzenie mechanizmu, który pozwala jednych sędziów chronić, a innych eliminować – w zależności od politycznego w istocie zapotrzebowania” – podkreślił i przytoczył przysłowie: kto pod kim dołki kopie, ten sam w nie wpada.
To trwało pięć lat
„TSUE nie ma kompetencji do wypowiadania się w sprawie polskiego sądownictwa, bowiem to materia konstytucyjna Rzeczypospolitej Polskiej, ale to orzeczenie to cios w samo serce polityki Waldemara Żurka i części środowiska prawniczego domagającego się wyrzucenia sędziów z zawodu” – ocenił Bartosz Lewandowski, obrońca kluczowych polityków PiS, w tym byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
Jak dodał, Trybunał w Luksemburgu przeciął wszelkie wątpliwości. „Sędziowie powołani po 2017 r. są sędziami i samo ich powołanie po tej dacie nie jest przesłanką, aby odmówić im niezawisłości” – dodał. Prawnik zwrócił uwagę, że Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto zadał pytanie w 2021 roku, co oznacza, że sprawa czekała przez pięć lat.
Śmiszek: Piłeczka po stronie prezydenta
Europoseł Nowej Lewicy Krzysztof Śmiszek powiedział, że wyrok stanowi potwierdzenie, że sprawy muszą być oceniane indywidualnie i że przy ocenie należy uwzględnić okoliczności, czy sędzia nie angażował się politycznie po którejś ze stron. – Mamy de facto potwierdzenie bardzo wysokich standardów ochrony uczestników wymiaru sprawiedliwości – skomentował.
Jak podkreślił Śmiszek, ważnym elementem tego orzeczenia jest wezwanie skierowane do ustawodawcy krajowego do naprawienia sytuacji. – W moim przekonaniu piłeczka leży po stronie pana prezydenta, który odmawia jakiejkolwiek współpracy z rządem i większością parlamentarną, jeśli chodzi o reformowanie wymiaru sprawiedliwości, także reformowanie KRS i przywracanie jej ustrojowego znaczenia – powiedział. – To, że dzisiaj ktoś próbuje ten wyrok brać na sztandary i mówić, że wszystko jest w Polsce dobrze, jest po prostu manipulacją i kłamstwem – dodał europoseł Nowej Lewicy.
Czytaj także: W marcu doszło do ekstradycji Krzysztofa A. Rok temu został zatrzymany w Kirgistanie. To on był bezpośrednim wykonawcą zamachu na wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego. Teraz sąd wznowi proces w tej sprawie – pisze Wojciech Czuchnowski na Wyborcza.pl.


