Po zerwanych obradach z piątku 16 stycznia, przez cały weekend obserwowaliśmy wysyp komentarzy i analiz na temat nieciekawej sytuacji w Polsce 2050. Ugrupowanie Szymona Hołowni zebrało się na pierwszej Radzie Krajowej po tym, jak z powodów technicznych unieważniono drugą turę wyborów na nowego przewodniczącego.
Kryzys w Polsce 2050. Pełczyńska-Nałęcz rozesłała list
Do tego etapu dotarły Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska. Niespodziewanie jednak Szymon Hołownia wyraził chęć włączenia się do walki o przywództwo w partii, mimo wcześniejszych deklaracji o ustąpieniu z tej pozycji. Kiedy na Radzie Krajowej głosowania zaczęły iść nie po jego myśli, miał jednak wylogować się z obrad, de facto je zrywając. Przerwę ogłoszono do poniedziałku do godziny 18.
Jak donosi TVN24, w tym czasie nie próżnowała Pełczyńska-Nałęcz. Minister funduszy i polityki regionalnej w niedzielę wieczorem rozesłała do członków swojej partii list, w którym zaproponowała rozwiązanie patowej sytuacji. Stwierdzała w nim, że decyzje o przyszłości partii powinien podjąć Zjazd Krajowy, a nie Rada Krajowa. Ten pierwszy to najważniejszy organ Polski 2050, a w zebraniu online udział wzięliby liderzy wszystkich regionów.
Pełczyńska-Nałęcz jako kandydatka z największą liczbą głosów w pierwszej turze od razu zaproponowała współprzewodnictwo Paulinie Henning-Klosce. Jej zdaniem tylko to może uratować Polskę 2050 przed rozpadem. Rola Szymona Hołowni sprowadzałaby się w tym układzie jedynie do miejsca w zarządzie lub ewentualnie honorowego członka zarządu po zmianie statutu partii.
Jak Polska 2050 wybierała przewodniczącego. „Chaos i oskarżenia o zdradę”
Jak pisaliśmy we Wprost.pl, „Chaos i oskarżenia o zdradę – taki jest efekt wyborów nowego przewodniczącego w Polsce 2050”. Partia, która ma 31 posłów i jest ważnym elementem koalicji rządzącej, znalazła się w impasie i musi szukać nadzwyczajnego rozwiązania, bo kadencja obecnego przewodniczącego Szymona Hołowni upływa w sobotę 17 stycznia. Na dodatek formacja stała się obiektem powszechnych kpin, a to nigdy nie wychodzi organizacji politycznej na zdrowie.
Okazało się, że partia, która ma w swoich szeregach obecnego wiceministra cyfryzacji, nie potrafiła poprawnie przeprowadzić w swoich szeregach wyborów przez internet. A uprawnionych do oddania głosu było zaledwie 800 osób. Pikanterii tej historii dodaje fakt, że Polska 2050 była gorącą orędowniczką unowocześnienia procesu wyborczego właśnie poprzez wprowadzenie głosowania przez internet.


