-
Polska zmaga się z długotrwałym niedoborem wody opadowej, a obecny poziom opadów – mimo ostatnich deszczy – jest znacznie poniżej normy.
-
Największy deficyt wody w glebie występuje w regionach zachodnich, północno-zachodnich, centralnych i wschodnich.
-
Niedobór wody i przymrozki mogą doprowadzić do słabszych plonów i wyższych cen warzyw oraz owoców w przyszłości.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Za oknem potrafiło ostatnio pokropić – tak było niedawno choćby w woj. wielkopolskim. Ale jednocześnie Polska mierzy się z poważnym niedoborem wody. I to w momencie, gdy przyroda właśnie budzi się do życia po zimowym letargu.
Mimo chwilowego deszczu, mamy bardzo suchą wiosnę
Jeszcze zimą mogliśmy mieć nadzieję, że sytuacja się poprawi. W wielu regionach śnieg leżał dosyć długo, co zwykle oznacza zapas wody na start sezonu. Znów pojawiły się nawet głosy, że ocieplenia nie ma, bo przecież był mróz i śnieg.
Problem w tym, że nadal było go za mało. W styczniu spadło zaledwie 47 proc. normy opadów, a luty przyniósł ok. 70 proc. przeciętnej wartości. To za mało, by odbudować zapasy wody w glebie i rzekach.
Prawdziwy sygnał alarmowy przyszedł w marcu. Spadło tylko 10,8 mm deszczu, czyli zaledwie 29 proc. normy. To poziom typowy raczej dla obszarów półpustynnych niż dla środkowej Europy.
Kwiecień nie przynosi wyraźnej poprawy, a niedobór opadów utrzymuje się już piąty miesiąc z rzędu. W wielu regionach w ostatnich tygodniach notowano jedynie 20-50 proc. standardowych sum opadów, a miejscami nie padało prawie wcale.
Susza w Polsce. Gdzie sytuacja jest najgorsza?
Najbardziej wysuszone w Polsce są obecnie regiony zachodnie, północno-zachodnie, centralne i wschodnie. To tam deficyt wody w glebie jest największy i tam najszybciej widać skutki braku opadów. Doskonale pokazują to mapy opadowe. Nieco lepiej jest na południu, ale i tam sytuacja odbiega od normy.
Paradoksalnie nawet intensywne opady nie rozwiązują obecnie problemu. Gdy deszcz spada gwałtownie, w dużych ilościach woda nie wsiąka w wysuszoną i zbitą glebę, tylko spływa do rzek.
Z punktu widzenia rolnictwa (ale i w zasadzie całej przyrody) znacznie bardziej potrzebne są częste, ale słabe opady, które stopniowo nawadniają ziemię.
Amerykański model pogodowy GFS wskazuje, że Polska jest obszarowo najbardziej wysuszonym krajem w Europie. Skrajny niedostatek opadów obejmuje całą powierzchnię

Wiosna to krytyczny moment. Potrzebujemy deszczu
Każdy litr ma znaczenie. Tymczasem wilgotność gleby w wielu miejscach spada do poziomów wskazujących na deficyt wody w strefie korzeniowej. To może oznaczać słabszy wzrost i niższe plony.
Na sytuację nakładają się jeszcze przymrozki, które tej wiosny mogą wracać aż do końca kwietnia, z temperaturami spadającymi nawet poniżej -5 st. C. Połączenie zimnych nocy i braku wody to dla upraw wyjątkowo trudne warunki.
Niestety to realne ryzyko mniejszych zbiorów, a w konsekwencji wyższych cen warzyw i owoców.


