
To widok, który coraz rzadziej możemy obserwować nad polskim Bałtykiem nawet zimą. Ostatnie dni przyniosły nie tylko silne sztormy, ale i duże oblodzenie części przybrzeżnej naszego morza.
Bałtyk skuty lodem. Wyjątkowe widoki
Lód szczególnie widoczny był nad Zatoką Pucką – tam pokrywa chwilowo utrzymywała się niczym na zamarzniętym jeziorze. Dzięki naturalnej osłonie w postaci Mierzei Helskiej oraz niewielkiej głębokości, przy długotrwałych mrozach zatoka zamarza szybciej i stabilniej niż otwarty Bałtyk.
Z kolei nad Zatoką Gdańską, bliżej ujścia Wisły, fale roztrzaskiwały na kawałki bryły kry i śryżu, które nawarstwiały się niesione jednocześnie przez rzekę i morze. Impetu falom dodawał sztorm, co dawało wyjątkowy efekt.
W mediach społecznościowych pojawiły się filmy i zdjęcia, na których widać ten coraz rzadszy zimowy krajobraz nad polskim Bałtykiem. Komentujący zwracają uwagę, że ujęcia przypominają bardziej krajobraz Islandii bądź Skandynawii niż nasze morze.
Czy Bałtyk zamarzał tak, że można było przejść do Szwecji?
Warto jednak pamiętać, że jeszcze w połowie XX w. doniesienia mówiły o dużo potężniejszych mrozach na Bałtyku. Zimą w latach 1946-1947 niska temperatura miała się tak dać we znaki na wybrzeżu, że pokrywa lodowa w portach osiągała pół metra grubości i nie rozkruszył jej nawet dynamit – podaje „Gazeta Pomorska”. Kutry stały unieruchomione od grudnia i wypłynęły dopiero w marcu.
Niektóre źródła podają również, że dawniej Morze Bałtyckie (szczególnie podczas tzw. małej epoki lodowej) potrafiło zimą zamarzać „całkowicie” – do tego stopnia, że z Polski do Szwecji można było przejść po tafli lodu pieszo, a na środku Bałtyku stały karczmy dla podróżnych.
Doniesienia te są jednak prawdopodobnie przesadzone, choć rzeczywiście w przeszłości akwen mógł w większym stopniu pokrywać się lodem i niewykluczone, że stawiano na nim schronienia dla podróżników – choć nadal stosunkowo blisko brzegu. Świadczy o tym przede wszystkim mapa zwana Carta Marina autorstwa szwedzkiego arcybiskupa Olausa Magnusa.
„Obecnie ocieplenie klimatu powoduje, że Bałtyk zamarza głównie lokalnie w płytszych jego fragmentach, czyli głównie w zatokach” – informuje WWF Polska. „Naukowcy przewidują, że w przyszłości zjawisko to będzie jeszcze rzadsze, choć nie można wykluczyć wyjątkowych epizodów zlodzenia podczas ekstremalnych zim” – podkreślają eksperci.

