W skrócie
-
Na górze lodowej A23a utworzył się ogromny basen z wodą pochodzącą z topnienia.
-
Zgromadzenie takiej ilości wody może przyspieszać rozpad góry lodowej poprzez nacisk w szczelinach.
-
A23a po latach dryfu w Morzu Weddella obecnie dryfuje w cieplejszych wodach i traci powierzchnię.
Dla naukowców to przeobrażenie gigantycznej góry lodowej to jasny sygnał: zbliża się koniec. Takie rozległe jeziora na lodzie mogą przyspieszać jej rozpad. Woda wciska się w pęknięcia, zwiększa nacisk i potrafi działać jak klin.
Na A23a powstał podniesiony „rant” lodu, który biegnie wokół krawędzi tafli i zatrzymuje wodę na górze. Efekt przypomina ogromny brodzik, tylko że o powierzchni ok. 800 km2, większej niż łączna powierzchnia Warszawy i Krakowa. Miejscami woda jest intensywnie niebieska, co sugeruje głębokość liczona w metrach. Łączna objętość może sięgać miliardów litrów, czyli tysięcy basenów olimpijskich.
Douglas MacAyeal z University of Chicago tłumaczy mechanizm tak: „Krawędzie są wygięte, pochylone w dół, tworząc coś w rodzaju łukowej tamy na górnej powierzchni, która zatrzymuje wodę wewnątrz”. – mówi badacz. Dodaje, że wygięcie może wynikać z podcinania lodowego klifu przez fale i topnienie oraz z naturalnej tendencji ścian lodu do zakrzywiania się.
Gdy woda wchodzi w szczeliny, góra lodowa zaczyna się rozłazić
A23a od początku jest płaska jak stół. Oderwała się od antarktycznego szelfu Filchnera Ronne w 1986 r. i wtedy była ogromna, licząc ok. 4000 km kwadratowych powierzchni. NASA Earth Observatory podaje, że na początku stycznia 2026 r. miała ok. 1182 km kwadratowych po serii odłamań w lipcu, sierpniu i wrześniu 2025 r. Wciąż jest jednak większa niż Nowy Jork.
Jej historia jest nietypowa. NASA przypomina, że przez ponad 30 lat była uwięziona na mieliźnie na Morzu Weddella, a potem w 2020 r. ruszyła na północ. Po drodze kręciła się w oceanicznym wirze (tzw. kolumnie Taylora), potem zbliżała się do wyspy Georgia Południowa i okresami grzęzła na płyciznach. Teraz dryfuje w strefie, którą badacze nazywają „cmentarzyskiem gór lodowych”, bo cieplejsza woda szybko je rozkłada. NASA opisuje, że A23a płynie w wodzie o temperaturze ok. 3 stopni C i jest pchana ku jeszcze cieplejszym obszarom.
Mike Meredith z British Antarctic Survey ostrzega, że gdy taka ilość wody, jaką satelity obserwują na powierzchni góry wleje się do pęknięć, a potem zamarznie, może rozpruć bryłę od środka. „Jeśli ta woda spłynie do szczelin i zamarznie, rozepchnie górę lodową„. – mówi Meredith. W efekcie kolos może zacząć rozpadać się bardzo szybko.



