
Sąd Okręgowy w Wilnie skazał w poniedziałek obywatela Ukrainy Daniiła B. na trzy lata i cztery miesiące więzienia za podpalenie sklepu w stolicy Litwy.
Chodzi o wzniecenie pożaru 8 maja 2024 roku w sklepie IKEA. Podłożono w nim ładunek wybuchowy z detonatorem. Po eksplozji ogień nie rozprzestrzenił się jednak znacząco, ponieważ został w porę zauważony przez świadków. Nikt nie został poszkodowany.
Ogłaszając wyrok podano, mógł być on wyższy o jedną trzecią, ale skrócono go ponieważ mężczyzna w momencie popełnienia czynu miał 17 lat i był – z punktu widzenia litewskiego prawa – osobą małoletnią.
– Oskarżony został skazany za ciągłą działalność przestępczą, przygotowywanie się do aktów terrorystycznych i podpalenie sklepu Ikea – powiedziała sędzia Sonata Raupėnaitė-Lekarauskienė.
Podejrzany w sprawie podpalenia Marywilskiej 44 na Litwie
– Istotnymi okolicznościami w tej sprawy jest to, że został uznany za sprawcę aktu terrorystycznego i że w ocenie sądu działał w interesie rosyjskich wojskowych służb wywiadowczych – powiedział po ogłoszeniu wyroku prokurator
Według niego Daniił B. przygotowywał się do popełnienia innych aktów terrorystycznych – także w innym mieście oraz na Łotwie.
Obrona nie komentuje wyroku do momentu upublicznienia jego pisemnego uzasadnienia. Adwokat mężczyzny przekazała jedynie, że jej klient nie będzie prawdopodobnie odwoływał się od wyroku. – Ale być może klient zmieni stanowisko – powiedziała mecenas Renata Janušonytė.
Jak informowała wcześniej agencja BNS, funkcjonariusze ustalili, że atak na sklep IKEA został przeprowadzony przez grupę terrorystyczną, prawdopodobnie na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.
Działania grupy terrorystycznej były koordynowane za pośrednictwem mediów społecznościowych, z wykorzystaniem zaszyfrowanych komunikatorów.
Pożar Marywilskiej 44. Podejrzany miał nagrywać akt dywersji
Ten sam mężczyzna jest podejrzany w Polsce o udział w podpaleniu hali handlowej Marywilska 44 w Warszawie, do którego doszło 12 maja 2024 roku. W sprawie zatrzymano na terenie Polski inną osobę.
Zdaniem śledczych B. nie brał bezpośredniego udziału w podpalaniu obiektu, natomiast ma on odpowiadać za nagranie pożaru i przesłanie filmu do Rosji jednemu ze zleceniodawców.
Litewski wyrok nie ma wpływu na polskie śledztwo w tej sprawie, a mężczyzna może być sądzony przed polskim wymiarem sprawiedliwości.











