Pożar wybuchł w sobotę ok. godz. 14 na ul. Migdałowej na Ursynowie. 

– Straż pożarna dostała zgłoszenie o pożarze busa i pomieszczenia strzelnicy, które znajduje się na parterze. Po przyjeździe zastępów podjęto działania gaśnicze na zewnątrz oraz w środku budynku – przekazał przed godz. 17 na briefingu prasowym nadbryg. Artur Gonera, Mazowiecki Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej. Oszacował, że pomieszczenie, w którym wybuchł pożar, ma ok. 200-300 metrów kwadratowych. 

Jak dodał, „podczas tych działań odnaleziono cztery osoby, które zostały ewakuowane na zewnątrz”. Później odnaleziono też piątą osobę.

– Niestety, okazało się, że mamy cztery osoby śmiertelne i dwie ranne – poinformował komendant. Później doprecyzował, że „prawdopodobnie jedna z rannych osób mogła być kierowcą busa”. 


Zobacz wideo

Przez wojnę na Bliskim Wschodzie może zabraknąć wody

Warszawa. Pożar remontowanej strzelnicy na Ursynowie

– Cały ten budynek to budynek biurowo-usługowy, prawdopodobnie [pożar wybuchł] na parterze w strzelnicy, która była remontowana przez firmę, której pracownicy właśnie tam się znajdowali – wyjaśniał nadbryg. Artur Gonera. – Ze wstępnych ustaleń wynika, że poprzez otwarcie drzwi prawdopodobnie przez jednego z poszkodowanych ogień wydostał się na zewnątrz i zapalił tego busa – mówił. Dodał, że „pomieszczenie jest mocno spalone”.

–  Policjanci pod nadzorem prokuratora prowadzą czynności na miejscu, jest też biegły z zakresu pożarnictwa. Będziemy ustalać, co było przyczyną tego pożaru – przekazała asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Zaznaczyła, że tożsamość ofiar śmiertelnych i rannych jest obecnie ustalana.

– Wiemy, że są to obywatele Polski i Ukrainy w wieku ok. 40 i ponad 40 lat – poinformowała.

Funkcjonariuszka potwierdziła, że poszkodowani to mężczyźni, pracownicy firmy remontowej. Ranny mężczyzna, który został przetransportowany śmigłowcem do szpitala, jest w ciężkim stanie. Z kolei obrażenia drugiej z rannych osób, którą przewieziono do szpitala karetką, nie zagrażają jej życiu. 

Czytaj także: – Wejście do strzelnicy wyglądało, jakby coś je rozsadziło od środka. Wywaliło na zewnątrz drzwi. Gdy przyjechała straż pożarna, od razu postawili parawan – mówi w rozmowie z Wyborcza.pl mieszkaniec sąsiadującego z budynkiem bloku mieszkalnego.

Share.
Exit mobile version