Migrantami straszy w kampanii prezydenckiej nie tylko Konfederacja i Sławomir Mentzen, ale też PiS i Karol Nawrocki. Uczestnikom spotkań opowiadał, że w Polsce „buduje się ośrodki integracji nielegalnych imigrantów”, którzy wpuszczani są przez granicę z Niemcami. Ostrzegał, że Polaków będzie „coraz mniej”, a „obcych kulturowo nielegalnych imigrantów” coraz więcej. Zapewniał, że jako prezydent w trosce o bezpieczeństwo kraju „jednostronnie” wypowie pakt migracyjny, choć zdaniem prawników jest to niemożliwe.

W tej narracji wspierają go działacze PiS, między innymi posłowie i radni z Kalisza, którzy w tym tygodniu protestowali przed biurem posłanki KO Karoliny Pawliczak.

Pojawili się z tabliczką, na której pod napisem „Centrum Integracji Cudzoziemców” znalazło się logo Platformy Obywatelskiej oraz hasło „uchodźcy mile widziani” w języku polskim, angielskim, niemieckim i po arabsku. Poseł Jan Mosiński grzmiał, że „tworzenie takich miejsc dla nielegalnych migrantów jest sprowadzaniem przestępczości”, wtórował mu poseł Jan Dziedziczak, który stwierdził, że placówki nie będą miejscem pomocy dla uchodźców z Ukrainy, ale są „pomysłem na realizację wielkiej operacji”, które zdaniem polityka zakłada „przywiezienie dziesiątki tysięcy islamskich imigrantów”.

PiS wprowadzał, ale teraz krytykuje

Akcją polityków PiS posłanka KO jest oburzona. Szczególnie, że Centrum Integracji Cudzoziemców w Kaliszu, i kilku innych wielkopolskich miastach, powstało za rządów PiS.

– PiS znalazło sobie kolejny motyw kampanii wyborczej – mówi „Wprost” posłanka Pawliczak. – To kłamstwa, mataczenie i manipulacje. Jedno z pierwszych Centrów Integracji Cudzoziemców powstało w Kaliszu, było szumnie otwierane między innymi przez tego samego posła Mosińskiego, który teraz przed moim biurem protestował. Pani minister Maląg, która pochodzi z naszego okręgu, również to centrum wychwalała – zaznacza.

Politycy PiS twierdzili jednak, że centra powstałe za ich czasów miały pomagać głównie uchodźcom z Ukrainy, do tego były jedynie programem pilotażowym, który zakończył się jesienią 2023 roku. Sprzeciwiali się otwieraniu nowych centrów i sugerowali, że migranci powinni być przyjmowani w biurach poselskich parlamentarzystów PO.

– Temat migracji niestety rezonuje w kampanii wyborczej, uznano, że te centra mogą być dobrym tematem. PiS bije się o glosy z Konfederacją, która w tej kwestii jest bardzo radykalna. Próbują im dorównać. Ja już Nawrockiego wkładam do jednego worka z Mentzenem, coraz trudniej znaleźć różnice między nimi – ubolewa posłanka KO. – To jest określona strategia, zapewne wcześniej przebadana pod kątem politycznego zysku. Ale przede wszystkim to jest dezinformacja, bardzo groźna dla społeczeństwa, budująca negatywne emocje – dodaje.

– Obraz tych smutnych, rozgoryczonych panów przed moim biurem, wymachujących jakimiś kartkami, jest również symbolicznym obrazem upadku „państwa PiS”. To przecież bliscy ludzie Kaczyńskiego, byli ministrowie – podsumowuje.

Jak mają działać Centra Integracji Cudzoziemców?

Według prawicowych polityków do Centrów Integracji Cudzoziemców trafić mają migranci relokowani z innych krajów Unii Europejskiej. Ich wypowiedzi mogą sugerować, że będą to placówki działające na wzór ośrodków dla cudzoziemców. Centra mają jednak być punktami informacyjno-usługowymi, w których cudzoziemcy będą mogli uzyskać szerokie wsparcie – od pomocy w kwestiach formalnych dotyczących legalizacji pobytu, przez wsparcie prawne w zakresie zatrudnienia i praw pracowniczych po kursy języka polskiego i pomoc psychologiczną. Ich działanie finansowane jest ze środków unijnych.

W strategii migracyjnej Polski lata 2025-2030, którą rząd przyjął w październiku 2024 roku, wyjaśniono, że centra integracji „są głównie skierowane do obywateli Ukrainy i Białorusi, którzy przebywają w Polsce”. Łącznie ma powstać 49 takich placówek w różnych regionach kraju.

– Formuła funkcjonowania tych centrów od początku się nie zmieniła – zauważa posłanka Pawliczak. – To są centra adaptacyjne, mające służyć wsparciem dla cudzoziemców, którzy już są w naszym kraju. To nie są centra pobytowe, nikt nie buduje żadnych obozów. Chodzi przede wszystkim o to, aby ludzie, którzy mieszkają już w Polsce, często pozakładali rodziny, od kilku lat pracują, mieli szansę lepiej poznać język, polskie przepisy i tak dalej – podkreśla.

W kwestii paktu migracyjnego jasne stanowisko zajął premier Donald Tusk, który w lutym zapowiedział, że Polska „nie będzie implementowała paktu” ani „projektów, które miałyby doprowadzić do przymusowego przyjmowania migrantów”. To jednak nie przekonuje polityków PiS, którzy od listopada ubiegłego roku zbierają podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie migracji. Polacy mieliby odpowiedzieć na pytanie, czy popierają „odrzucenie przymusowego przyjmowania nielegalnych migrantów, które skutkuje ryzykiem spadku bezpieczeństwa osobistego i ekonomicznego”.

Udział
Exit mobile version