Jak czytamy w „Wyborczej”, chodzi o sprawę Jakuba Cupriaka-Trojana i jego męża Mateusza Trojana. Ich przypadek może oznaczać precedens dla wszystkich par jednopłciowych, które wzięły ślub za granicą. W listopadzie zeszłego roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu – odpowiadając na pytania prejudycjalne NSA w tej konkretnej sprawie – orzekł, że nasz kraj ma obowiązek uznawania takich małżeństw. W przeciwnym razie złamie unijne prawo.
W piątek NSA po raz pierwszy odniósł się do tej decyzji. – Przepisy UE przyznają każdemu obywatelowi prawo do swobody przemieszczania się i zakazują dyskryminacji ze względu na płeć i orientację. Obywatele mogą korzystać z życia rodzinnego w kraju, z którego pochodzą. Mają prawo oczekiwać skuteczności prawnej i uniknięcia niepewności co do własnego stanu cywilnego. Brak uznania transkrypcji to niedopuszczalne ograniczenie prawa – uzasadniał w piątek sędzia Leszek Kirnaszek, ogłaszając wyrok.
USC: Polska „nie uznaje”
Jakub Cupriak-Trojan i Mateusz Trojan pobrali się w Berlinie w 2018 r. Mieszkają w Polsce, więc udali się do Urzędu Stanu Cywilnego, by złożyć wniosek o transkrypcję swojego małżeństwa. Dostali odpowiedź odmowną: „Polska nie uznaje małżeństw tej samej płci”, a więc „transkrypcja naruszałaby podstawowe zasady polskiego porządku prawnego” – usłyszeli.
Trojanowie odwołali się do wojewody mazowieckiego, a ten podtrzymał decyzję USC, stwierdzając dodatkowo „sprzeczność pomiędzy formą niemieckiego wzoru aktu małżeństwa a jego polskim odpowiednikiem”. Uznał, że różnią się rubrykami. Wpisane tam dwóch mężczyzn uznał za „niedopuszczalne”.
TSUE: Polska „musi uznać”
Małżonkowie zaskarżyli także tę odmowę. Rozpatrując tę sprawę, polski Naczelny Sąd Administracyjny zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym. Chciał wiedzieć, czy nasze uregulowania krajowe, niepozwalające na uznanie małżeństwa osób tej samej płci zawartego w innym państwie członkowskim ani na transkrypcję w tym celu aktu małżeństwa, są zgodne z prawem Unii.
TSUE uznał, że nie. Wskazał na przepis o swobodzie przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich oraz prowadzenia w tym czasie zwykłego życia rodzinnego. Nie stwierdził – wbrew narracji polityków prawicy i fundamentalistycznej katolickiej organizacji Ordo Iuris – że Polska ma przy tym wprowadzić równość małżeńską. A wręcz wyraźnie zaznaczył, że „obowiązek uznania małżeństw jednopłciowych zawartych w innym państwie członkowskim, nie oznacza obowiązku wprowadzenia w swoim prawie krajowym instytucji małżeństwa osób tej samej płci”. Jednak jeśli nasz kraj nie zastosuje się do wyroku TSUE i nadal nie będzie uznawać małżeństw zawartych za granicą, w przyszłości mogą go spotkać kary finansowe.
Brawa na sali
– Uznanie małżeństw jednopłciowych nie krzywdzi w żaden sposób innych osób, które są w małżeństwie różnopłciowym – mówił w sądzie obrońca Jakuba i Mateusza Paweł Knut. – W Polsce nie ma też ani jednego przepisu, który zabraniałby transkrypcji.
Stanowisko to podzielił w piątek sędzia Leszek Kirnaszek, ogłaszając wyrok. – Przepis polskiej konstytucji odnoszący się m.in. do małżeństwa nie stanowi bezwzględnej przeszkody w uznaniu małżeństwa jednopłciowego zawartego w innym państwie UE – wskazał sędzia NSA w uzasadnieniu piątkowego wyroku. „Gdy go ogłosił, rozległy się brawa” – czytamy w „Wyborczej”. Chętnych do wysłuchania wyroku przyszło tak wielu, że trzeba było przenieść rozprawę do większej sali.
Przeczytaj też: Wielowieyska na Wyborcza.pl: Kurski kupił dom, Bielan regularnie lata. Ludzie PiS wydeptują ścieżki w Waszyngtonie w sprawie TVN.


