Marta Kurzyńska, Interia: Kto pana zdaniem wyszedł z tarczą, a kto na tarczy z Rady Gabinetowej?
Przemysław Wipler, Konfederacja: – Taka licytacja nie ma sensu. To, co jest skutkiem Rady Gabinetowej, to zmiana głównego oponenta premiera Donalda Tuska. Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego zastąpił prezydent Karol Nawrocki.
Idzie jak taran? Jak stwierdził ostatnio Jarosław Kaczyński?
W PiS słychać, że prezesa nie da się zastąpić. Mateusz Morawiecki nazywa go sigmą. Prezes to sigma?
– Udział Mateusza Morawieckiego w piwie z Mentzenem był podwójnie aktem wielkiej odwagi. Po pierwsze, stanięcie przed tłumem fanów Mentzena na politycznym stand-upie, którego jednym z głównych bohaterów żartów od lat jest właśnie Mateusz Morawiecki, to był akt niewątpliwej odwagi. Po drugie, wiem, że Jarosław Kaczyński wprost zabronił członkom PiS udziału w tym wydarzeniu, więc przyjściem na nie Mateusz Morawiecki roztropnie rozpoczął od wychwalania swojego srogiego szefa.
Prezes PiS czuje na plecach oddech prezydenckiej konkurencji? Dlatego mówi o mobilizacji?
– Nie wiem, czy Jarosław Kaczyński czuje oddech konkurencji, ale jest jasne, że Karol Nawrocki od pierwszych dni pokazuje, że to będzie silna prezydentura, że to nie będzie prezydentura nijaka, tylko bardzo wyrazista jasna i klarowna i na pewno będzie budziła emocje.
A może trzeba, jak mówią rządzący chronić Polaków przed taką prezydenturą? W obozie władzy słychać, że prezydent mocno szkodzi.
– W złych rzeczach nie trzeba pomagać, a głupim pomysłom trzeba podstawiać nogę.
A które pomysły są głupie?
– Pomysł, żeby bezrefleksyjnie, równie hojnie, jak w poprzednich latach, łożyć środki na Ukraińców w Polsce bez żadnych ograniczeń jest czymś, co bulwersuje polską opinię publiczną i bardzo słusznie, że pan prezydent zawetował tego rodzaju przepisy. My byliśmy jako Konfederacja zawsze przeciwni tego rodzaju rozdawnictwu.
Czujecie, że prezydent zrobił ukłon w waszą stronę?
– Jest dla nas jasne, że pan prezydent Nawrocki na razie działa spójnie ze swoimi deklaracjami i programem wyborczym. To był właściwie program w dużej mierze przepisany z propozycji Sławomira Mentzena. To jest prezydent, który jest dużo bardziej wyrazisty, dużo bardziej prawicowy niż jego poprzednik.
Czyli rację mają ci, którzy mówią, że to jest trochę prezydent Konfederacji?
– Ja jestem bardzo zadowolony ze swojego głosu oddanego na Karola Nawrockiego. Nigdy nie byłem tak zadowolony ze swojego głosu oddanego w wyborach prezydenckich w drugiej turze.
Bardziej niż z głosu oddanego w pierwszej turze na Sławomira Mentzena?
– To nie jest porównywalne. Pan prezydent, wtedy kandydat podpisał się pod wszystkimi ośmioma punktami deklaracji toruńskiej Sławomira Mentzena. Więc tak naprawdę podpisał się pod tymi wszystkimi kluczowymi punktami, które różnią Konfederację od praktyki rządzenia Prawa i Sprawiedliwości.
Czyli Prawo i Sprawiedliwość może pożałować decyzji o wystawieniu Karola Nawrockiego?
– Ja widzę, że bardzo wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości i wyborców PiS potrzebuje właśnie takiej wyrazistej i programowo bliskiej Konfederacji, prezydentury. I z dużym komfortem patrzę na to, co robi pan prezydent.
Po którym wecie pomyślał pan jeszcze: dobrze, że prezydent to zrobił?
– My głosowaliśmy już przy poprzednich ustawach jako wolnościowa część Konfederacji przeciw tak zwanemu dopłacaniu do energii elektrycznej dla gospodarstw domowych.
– To w istocie oznacza jeszcze głębsze i szybsze topienie polskiego przemysłu, bo nie jest tak, że firmy energetyczne są jakimiś dobroczyńcami, tylko ewentualne koszty takiej decyzji podjętej przez państwo przerzucą na niechronionych odbiorców, na przedsiębiorców. A w ten sposób zabija się miejsca pracy, więc dobrze, że i w tej sprawie miało miejsce weto.
W sejmie słychać, że prezydent nadużywa instytucji weta. Zgadza się pan z taką opinią?
– Już widać, że pan prezydent Nawrocki będzie łatwiej i lżej korzystał z instytucji weta niż jego poprzednicy i w kwestiach, w których robił to dotychczas, nie mam wątpliwości, że były to dobre decyzje.
Widzi pan pole do dyskusji z rządzącymi na temat odrzucenia któregokolwiek z tych wet?
– Wątpię, by w którejkolwiek z tych spraw, wbrew wpisom internautów byłoby takie pole.
Wątpi pan czy pan wie, że to jest niemożliwe?
Jesteście w kuluarach namawiani do tego, żeby może taką większość trzech piątych skonstruować?
– Jestem poważnym człowiekiem, nie będę mówił o tym, co się dzieje w kuluarach, bo co się dzieje w kuluarach, zostaje w kuluarach.
Nie zaprzecza pan więc chyba – kuszenie było?
– Gdybyśmy podjęli polityczną decyzję, żeby ogłosić, że będziemy chcieli odrzucić jakiegokolwiek z wet pana prezydenta, to na pewno odbyłoby się to w innym trybie niż ja mówiący o tym w wywiadzie.
Ale wie Pan, jak Pan zostawia takie niedopowiedzenia, to potem wychodzi Jarosław Kaczyński i mówi, że chcecie rządzić z PO.
– To świadoma strategia Jarosława Kaczyńskiego, który obecnie ze swojego największego wroga uważa Konfederację. Próba namawiania nas do podpisywania jakichś deklaracji, które są kompletnie sprzeczne w wielu punktach z praktyką rządzenia jego formacji i jego premierów pokazuje, że po wyborach prezydenckich zrozumiał, że prawie połowa Polaków, którzy w drugiej turze poparli Karola Nawrockiego, to nie są wyborcy PiS-u, a największą grupę z tych wyborców stanowi Konfederacja. Boli go to, że młodzi wyborcy prawicy wybierają Konfederację i widzi coraz bardziej, że mają zdolność przekonywania do swoich racji również rodziców i dziadków. Niech się martwi o elektorat Prawa i Sprawiedliwości, bo on się kurczy na naszą korzyść.
A pan się nie martwi, że wpychanie was w ramiona PO skurczy wasz elektorat?
– Obie zwalczające się siły polityczne od ponad sześciu lat straszą Polaków, że Konfederacja wejdzie w koalicję z ich śmiertelnym wrogiem, a my robimy swoje.
– Pracujemy, przekonujemy do naszego programu i rośniemy. Jako jedyni w polskiej polityce konsekwentnie jesteśmy od lat za niskimi i prostymi podatkami, za wolnością gospodarczą, przeciw europejskiej i polskiej polityce migracyjnej, przeciw rozdawnictwu i nadmiernej hojności państwa polskiego wobec obcokrajowców, w tym Ukraińców. Ja taki lęk prezesa Kaczyńskiego, że nie ma szans na zrobienie z Konfederacji przystawki jakoś po ludzku i politycznie rozumiem, a z drugiej strony widzę, że atak na nas jest źle przyjmowany przez wielu jego wyborców, ale też przez wielu polityków PiS- u, bo tego rodzaju polityka jest bardzo ryzykowna.
Cios za cios. Padły słowa o gangsterze, to prezes PiS kontratakuje.
– Ale regularne atakowanie nas i wystąpienia przeciw Sławomirowi Mentzenowi, przeciw Konfederacji, przeciw naszym postulatom mogą doprowadzić do tego, że Prawo i Sprawiedliwość po prostu nie będzie miało cienia szansy na rządzenie za dwa lata po wyborach.
Czyli krótko mówiąc, jak Jarosław Kaczyński przeszarżuje, to może stracić ewentualnego koalicjanta?
– Dwa lata temu było jasne, że PiS nie ma zdolności koalicyjnej z uwagi na agresywną i niemądrą politykę, którą prowadził. Zwłaszcza politykę medialną, w ramach której w telewizji publicznej przez dwa lata udawano, że Konfederacja w ogóle nie istnieje, że nie ma takiej partii, nie ma takich ludzi jak Mentzen, jak Bosak.
Myślicie o koalicji z PiS?
– Największy komfort mielibyśmy, gdyby powstał rząd Konfederacji z premierem z Konfederacji, nawet mniejszościowy. Bo trudno byłoby wytłumaczyć wyborcom Prawa i Sprawiedliwości, dlaczego Jarosław Kaczyński i jego koledzy wolą kolejny rząd Tuska niż rządy Konfederacji. To jest nie do wytłumaczenia ludziom. I to my mamy wybór, my możemy kształtować różne scenariusze przyszłości. Nie musimy czekać na Jarosława Kaczyńskiego, on osobiście nam nie jest do niczego potrzebny. Powiem więcej, jest jasne, że nikt u nas nie zgodziłby się na jakikolwiek rząd, w którym on by osobiście uczestniczył.
Ale w jaki sposób chcecie pociągać za sznurki?
– Zastanówmy się, komu pan prezydent da misję sformułowania rządu po kolejnych wyborach. Myślę, że jak będziemy mieć bardzo dobry wynik, to może być to polityk Konfederacji.
To przypuszczenie czy pewność?
– Powiedzmy sobie szczerze, rząd mniejszościowy można mieć mając 229 głosów albo 99 głosów.
– To jest zawsze rząd mniejszościowy. Zawsze jest ten sam wybór, czy popierasz dobre projekty takiego rządu, czy jesteś przeciw nim. Wszyscy, którzy myślą i myśleli, że mamy do wyboru tylko, albo nie wchodzimy do żadnej koalicji, albo wchodzimy z Platformą Obywatelską, albo z PiS-em, zapominają o tym, że jest możliwy również rząd mniejszościowy Konfederacji. To by było bardzo trudne politycznie, ale mogłoby być łatwiejsze niż jakiekolwiek rozmowy koalicyjne. W oczach bardzo wielu Polaków to byłoby lepsze niż rządy PiS-u lub z PiS-em

A nie byłaby to po prostu władza dla władzy?
– Nie, bo jest bardzo trudno głosować przeciwko dobrym pomysłom, dobrym projektom.
Dla was dobrym, a dla inny partii może niekoniecznie. Sejm rządzi się swoimi prawami.
– Dużo widziałem najciekawsze rzeczy, mam nadzieję, mam jeszcze przed sobą i dopiero zobaczę w Sejmie.
A co by pan chciał ciekawego zobaczyć?
– Chciałbym zobaczyć expose premiera z Konfederacji, najlepiej Sławomira Mentzena. Jak przeprowadzamy przez Sejm poważną reformę systemu podatkowego, jak się przeprowadza prawdziwą deregulację na dużych, istotnych zmianach, a nie kosmetykę, reformę wymiaru sprawiedliwości, po której wreszcie on zacznie działać.
Jaki macie plan na polityczną jesień?
– My będziemy konsekwentnie robili to, co robiliśmy w poprzednich dwóch latach i mamy bardzo długą listę projektów ustaw, które chcemy złożyć na jesieni. Myślę, że od pierwszego tygodnia Sejmu będziemy składać.
– Ustawę o tym, że osoby, które przewożą nielegalnie imigrantów do Polski, mają być ukarane bardzo wysoką grzywną 100 tys. złotych i ktoś, kto to robi straci środek transportu, którym dokonuje przemytu. Dotyczy to również niemieckich radiowozów, którymi Niemcy nam podrzucają imigrantów i niemieckich policjantów.
Sondowaliście w innych klubach szanse na powodzenie tego projektu?
– Chcę zobaczyć, ja głosuję przeciw takim rozwiązaniom.
Myślę, że może pan zobaczyć.
– Mogę zobaczyć, ale zobaczymy też w bardzo krótkim czasie, czy wejdzie czy nie wejdzie w Polsce pakt migracyjny, bo zegar tyka, został mniej niż rok. I wszystkie rzeczy, które robimy w tym zakresie przyniosą owoce w momencie, w którym Unia Europejska zacznie nam hurtowo przesyłać najbardziej niechcianych przez Niemców, Francuzów i inne kraje Unii Europejskiej nielegalnych migrantów.
Koalicja dotrwa do końca kadencji?
– Wszyscy rozsądni ludzie widzą, że ma miejsce proces trawienia przystawek przez Donalda Tuska. Wchłonie wszystkich koalicjantów, których będzie chciał wchłonąć resztę porzuci i wyrzuci poza politykę.
Rozmawiała Marta Kurzyńska