Od 1 lutego 2026 r. obowiązuje Krajowy System e-Faktur (KSeF). Tuż po jego wprowadzeniu aktywista wszedł do apteki i poprosił „najmniejsze prezerwatywy, jakie są”. Mężczyzna zażądał faktury i podał numer NIP Kancelarii Premiera. – To jest kwestia tego, że każdy może wystawić fakturę na kogokolwiek. Można zniszczyć firmy. Jak na przykład się kilkadziesiąt osób skrzyknie i zacznie brać fakturę na jakieś firmy konkretne, mogą zniszczyć im praktycznie funkcjonowanie – wyjaśniał w filmie.

Jego film został obejrzany ponad trzy miliony razy. Przekonywał, że to nie żart


Tomasz Sidorczuk dodał, że „to powinna weryfikować księgowość”. – W tym przypadku księgowość Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która dostanie fakturę, na której będą prezerwatywy – mówił. Ostatecznie wystawienie elektronicznej faktury zajęło sześciu kobietom i informatykowi prawie 29 minut. W opisie wideo aktywista podkreślił, że „wysłał prośbę o anulowanie faktury z filmu, żeby nie tworzyć fałszywego obiegu dokumentu”.


W kolejnych nagraniach Sidorczuk ubolewał, że jego nagranie zostało odebrane jako żart, bo to „realny problem, który dotknął tysiące małych firm”. W połowie lutego ujawnił z kolei, że „odbiera głuche telefony i dostał kilka wiadomości z pogróżkami”. – Jeżeli ktoś próbuje mnie zastraszyć, to nie uda się to. Mam jeszcze sporo do powiedzenia o tym, co dzieje się dziś w Polsce – mówił wówczas.

Przetestował KSeF kupując prezerwatywy na Kancelarię Premiera, został przesłuchany. „Kuriozum”


Mężczyzna poinformował w czwartek 26 lutego, że „został przesłuchany w Śląskim Urzędzie Celno-Skarbowym w Katowicach i przedstawiono mu zarzuty podżegania do wystawiania nierzetelnej faktury”. Sidorczuk zaznaczył, że „grożą mu poważne konsekwencje”. – Dla mnie jest to kuriozum, że tak ważne instytucje zajmują się sprawą za 89 groszy, gdyż tyle dokładnie wynosi podatek VAT od zakupionych przeze mnie prezerwatyw – skomentował aktywista.


– Władza, zamiast zająć się problemem, który pokazałem, zajmuje się ściganiem mojej osoby. Mam nadzieję, że jest to jedynie proceduralny skutek zawiadomień, które wpłynęły do organów. Nie przyznaję się dostawianych mi zarzutów i przypadku skierowania przeciwko mnie aktu oskarżenia będę walczyć o sprawiedliwość w sądzie – podsumował Sidorczuk.

Share.
Exit mobile version