Jeszcze przed rozpoczęciem środowego spotkania wiadomo było, że atmosfera wokół wydarzenia, daleka jest od piłkarskiego święta. Jak informowaliśmy, kibice Jagiellonii Białystok nie zdecydowali się na przyjazd od Warszawy. Powód? Główne były dwa, ostateczne przeniesienie spotkania z Białegostoku na PGE Narodowy oraz zachowanie kibiców Wisły Kraków, wyłamujących się z tzw. paktu kibicowskiego o nieużywaniu sprzętu. Ostatecznie zamiast święta skończyło się zatem na bojkocie.
PZPN zabrał głos po meczu o Superpuchar Polski na PGE Narodowym
Bojkot dotyczył kibiców mistrzów Polski. Na trybunach PGE Narodowego pojawiała się solidna grupa miłośników Wisły Kraków. Ostatecznie stanęło na frekwencji na poziomie niecały jedenastu tysięcy kibiców. Dokładnie 10935, co przy założeniu, że pojemność krzesełek obiektu wynosi niemal 60 tysięcy, zakończyło się wizerunkową katastrofą. Co więcej, to jest najgorsza frekwencja w dziejach PGE Narodowego. Wcześniej palmę pierwszeństwa w tej kategorii miało towarzyskie starcie Legii Warszawa z Sevillą, które na trybuny przyciągnęło 16 tysięcy kibiców. Miało to miejsce jednak… trzynaście lat temu, przy okazji otwarcia największego w kraju obiektu tego typu.
Głos po meczu o Superpuchar zabrał Tomasz Kozłowski. Dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów w Polskim Związku Piłki Nożnej nie wydawał się być specjalnie zmartwiony tym, jak wyglądał środowy mecz na PGE Narodowym.
„W imię zasady równego podejścia do każdego kibica i przeciwstawiając się swoistemu układowi czy zmowie jakiejś grupy, warto było to wydarzenie zorganizować w tym miejscu. Decyzja kibiców Jagiellonii w sposób oczywisty spowodowała, że frekwencja na meczu była dużo niższa. Priorytetem dla PZPN było zapewnienie kibicom jednej i drugiej drużyny możliwości udziału w meczu o Superpuchar Polski. Ten cel został zrealizowany. Bojkot kibiców Jagiellonii dziwi, bo termin meczu był zaakceptowany przez władze klubu” – czytamy na stronie internetowej Onetu i „Przeglądu Sportowego”.
Co do wydarzeń na boisku, Jagiellonia sięgnęła po trofeum, jak przystało na faworyta. Choć z pewnością pierwszoligowej Wiśle nie można odmówić braku ambicji. Tym bardziej że krakowianie mieli… za sobą kibiców.
Słodko-gorzka była też radość Jagiellonii z trofeum. Rzecz jasna zespół trenera Adriana Siemieńca nie ukrywał zadowolenia z sukcesu. Piłkarze w wymowny sposób postanowili jednak wykonać gest w stronę… nieobecnych kibiców, „ciesząc się” razem z pustym sektorem, gdzie w normalnych realiach powinni zasiąść sympatycy mistrzów Polski.
Dodatkowo wykonano też pamiątkowe zdjęcie drużyny właśnie z tą, pustą trybuną. Czyli trochę kabaretu w trakcie wydarzenia, które – przynajmniej w teorii – powinno mieć odpowiednią rangę. A wychodzi na to, że niestety, wyszło pół śmiesznie.