-
Kostaryka jest uznawana za kraj przodujący w ochronie przyrody, mając na swoim terenie liczne parki narodowe i rezerwaty.
-
Wprowadzono tam całkowity, stały zakaz polowań na zwierzęta w celach sportowych, podtrzymując wcześniejsze przepisy oraz wykluczając możliwość ich czasowego zniesienia.
-
Wyjątki od zakazu dopuszczają polowania jedynie dla niektórych społeczności rdzennych, celów naukowych oraz innych przypadków zatwierdzonych przez rząd.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W Kostaryce mawia się: „jeżeli chcesz pracować w przemyśle turystycznym, musisz znać się na zwierzętach”. Każdy turysta odwiedzający to państwo chce je bowiem zobaczyć – przynajmniej leniwce, z których Kostaryka słynie albo jej wspaniałe ptaki.
Kostaryka to oaza natury i zwierząt. Turyści to doceniają
Jaguar to marzenie, bo trudno go zobaczyć, ale Kostaryka jest dumna z tego, że ma u siebie aż sześć parków narodowych, w których żyją te największe koty Ameryki, z czego w Corcovado jest ich 50 par.
Turystyka w Kostaryce prężnie się rozwija i ściśle wiąże się z jej przyrodą. Mieszka tam chociażby aż 1500 tapirów panamskich, trzy gatunki mrówkojadów i może nawet 100 tys. leniwców, a także ok. 900 gatunków ptaków (trzy razy więcej niż w Polsce), co daje jej 23. miejsce pod tym względem na świecie.
Dodajmy do tego bogatą faunę bezkręgowców, zwłaszcza chętnie oglądanych motyli, chrząszczy czy pająków, wreszcie życie morskie Kostaryki na dwóch wybrzeżach – pacyficznym i karaibskim.
Bezwzględny zakaz strzelania do zwierząt na Kostaryce
Dlatego kraj ten postanowił strzec swego przyrodniczego dziedzictwa i to w sposób restrykcyjny. To nie tylko tereny chronione, ale surowe zakazy. Najsłynniejszy z nich został właśnie potwierdzony przez kostarykański parlament – to zakaz polowań na zwierzęta w celach sportowych.
W Polsce, gdzie myśliwi regularnie upominają się o prawo do zabijania zwierząt (nawet tych chronionych), to nie do pomyślenia, ale Kostaryka po prostu nie dopuszcza strzelania do zwierząt i kropka.
W 2012 r. jako pierwszy kraj Ameryki Łacińskiej wprowadziła przełomowy zakaz polowań dla trofeów, sportu lub rozrywki. Tę decyzję poprzedziła ogromna kampania obywatelska zorganizowana przez przyrodników i kochających przyrodę obywateli, w ramach której zebrano dziesiątki tysięcy podpisów i która odzwierciedlała silne poparcie społeczne dla tej koncepcji, z której Kostaryka dzisiaj słynie w świecie.
Jak donosi „The Tico Times” („Tico” to potoczne określenie Kostarykańczyka), teraz miejscowy parlament podjął decyzję, że – wbrew oczekiwaniom myśliwych – zakaz strzelania do zwierząt nie będzie tymczasowy, ale permanentny i na stałe ma wyznaczać kurs polityki kraju wobec ochrony środowiska.
Po ponad dekadzie podniosły się bowiem we Kostaryce głosy, że miejscowa przyroda jest w dobrym, wręcz kwitnącym stanie, a liczba zwierząt, takich jak leniwce, mrówkojady, tapiry czy nawet jaguary, rośnie. Myśliwi postulowali więc, by dopuścić strzelanie z tych samych powodów, co w Polsce – że to element tradycji, historii, regulacji liczby zwierząt, wreszcie zdobycie pożywienia przez ludzi.
Nic z tego jednak, Kostaryka się na to nie zgadza. Decyzją parlamentu nie tylko utrzymała zakaz, ale wydała dyrektywę, by był on już na stałe. Kostaryka ma zostać wzorcowym krajem świata, w którym do zwierząt się nie strzela ot tak.

W Kostaryce ekoturystyka jest ważniejsza od polowań
Nieliczne wyjątki dotyczą jedynie polowań na własne potrzeby w niektórych społecznościach rdzennych Indian i mieszkańców prowincji, badań naukowych lub innych powodów zatwierdzonych przez rząd. Wszystkie wymagają zgód. Polowanie w celach tak zwanych „sportowych” lub dla trofeów pozostaje surowo zabronione.
Uzasadnienie podaje, że ekoturystyka jest ważniejsza od polowań, a zakaz stawia na pierwszym miejscu zrównoważoną turystykę i zapobiega nielegalnym działaniom wymierzonym w zagrożone gatunki, w tym jaguara, tapira panamskiego i arę żółtoskrzydłą. Ich ochrona jest uznana w Kostaryce za priorytet państwowy.
Kostaryka ma 50 tys. kilometrów kwadratowych, jest sześciokrotnie mniejsza od Polski, a na tereny chronione przeznaczyła jedną czwartą terytorium. Konflikty ludzi ze zwierzętami są tam niezwykle rzadkie.


