Wywiad z wojskowym, osobą numer dwa we francuskich siłach powietrznych, ukazał się we wtorkowym (21 marca) wydaniu „Liberation”. – Możliwe, że Rosja będzie testować zdolność NATO do reagowania, kiedy Amerykanie będą rozważać lub podejmować działania poza Europą – powiedział Tardif. Uznał, że taki moment mógłby nastąpić „między 2028 a 2029 rokiem”, podczas zmiany administracji USA, gdy Rosja odnowi swoje zdolności po przerwaniu walk w Ukrainie.
Rosja może testować NATO
Podczas rozmowy generał stwierdził, że „obecny konflikt na Bliskim Wschodzie po raz kolejny dowodzi, iż wojna pochłania dużo pocisków”. Podkreślił, że armia francuska musi działać w kierunku utworzenia zapasów na wypadek konfliktu o dużej intensywności. Zwrócił też uwagę, że kraje bałtyckie nie mają myśliwców, a więc „w razie problemu” siły lotnicze krajów zachodnich będą „na pierwszej linii na flance wschodniej”.
Generał mówił także o roli armii francuskiej w ewentualnych gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, jakie w razie rozejmu miałaby zapewnić „koalicja chętnych”. Wyjaśnił, że Francja odpowiadać będzie za „komponent powietrzny”.
Francja chce obniżyć koszty
Francja zaangażowała zasoby, jakie ma w bazach na Bliskim Wschodzie zgodnie z porozumieniami łączącymi ją z partnerami z tego regionu. Francuskie samoloty Rafale zestrzeliwują w razie potrzeby irańskie drony. Do wsparcia skierowano także systemy obrony powietrznej SAMPT/T i zasoby logistyczne. Tardif podkreślił, że są to działania obronne.
Jak przyznał, w walce z dronami Rafale nie są najskuteczniejsze, a armia pracuje nad obniżeniem kosztów (ze względu na wysoki koszt używanych przez Rafale pocisków MICA). Jednym ze sposobów są tzw. „drony-zabójcy”, tj. zwalczające inne drony.
Czytaj też: Jak Rosjanie (nie) protestowali przeciwko blokadzie internetu – pisze Wiktoria Bieliaszyn na Wyborcza.pl
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)


