Prezydent Rumunii Nicusor Dan poinformował, że decyzję o zaniechaniu ataku podjęto, ponieważ nie dało się zniszczyć drona bez stworzenia poważnego zagrożenia dla osób znajdujących się na ziemi.

„Nie zostały spełnione warunki”

„Podjęto decyzję o zaniechaniu ataku na cel, ponieważ nie zostały spełnione warunki niezbędne do jego zniszczenia bez narażenia bezpieczeństwa ludności cywilnej na poważne niebezpieczeństwo” – napisał prezydent Dan na platformie X.

Zobacz wideo Drony to początek, a Rosjanie mogą dalej testować nasze granice

Rumuński przywódca podkreślił, że armia działała zgodnie z procedurami przewidzianymi na takie sytuacje.

„Siły Zbrojne Rumunii działały zgodnie z procedurami ustalonymi na wypadek takich sytuacji, mając wyraźny rozkaz zestrzelenia drona natychmiast, gdy warunki pozwolą na taką operację bez ryzyka ofiar lub zniszczeń na ziemi” – dodał.

Cztery minuty na reakcję

Jak przekazał generał Gheorghe Maxim, zastępca dowódcy Sił Połączonych Rumunii, czas na przechwycenie bezzałogowca wynosił zaledwie cztery minuty.

Wcześniej rumuńskie ministerstwo obrony informowało, że rosyjski dron wleciał w przestrzeń powietrzną Rumunii i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w Gałaczu, mieście położonym przy granicy z Ukrainą. W wyniku zdarzenia wybuchł pożar, a dwie osoby zostały lekko ranne.

Ambasador Rosji wezwany do MSZ

Po incydencie rumuńskie MSZ wezwało na rozmowę ambasadora Rosji. Bukareszt poinformował także sojuszników oraz sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego.

Rumunia zaapelowała o działania, które przyspieszą przekazanie jej środków do walki z dronami.

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version