Rzecznik Secret Service Anthony Guglielmi przekazał, że do zdarzenia doszło w sobotę ok. 18 czasu lokalnego (o północy w Polsce) na rogu 17. ulicy i Pennsylvania Avenue, przy punkcie kontrolnym Secret Service. Uzbrojony w pistolet 21-letni mężczyzna wyjął broń z torby i zaczął strzelać do funkcjonariuszy.

– Funkcjonariusze Secret Service odpowiedzieli ogniem, raniąc podejrzanego, który został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Podczas strzelaniny jeden ze świadków również został postrzelony – poinformował rzecznik.

Według CNN, mężczyzna miał być dobrze znany służbom z poprzednich incydentów i prób wejścia na teren Białego Domu. Miał cierpieć na zaburzenia psychiczne. Nie podano dotąd jego tożsamości ani nie ustalono motywu.

Zobacz wideo Zajmując Litwę, Rosja poniosłaby ogromne straty

Strzelanina niedaleko Białego Domu

Prezydent Donald Trump przebywał w tym czasie w Białym Domu, lecz do strzelaniny doszło kilkaset metrów od rezydencji głowy państwa. Jak relacjonowali przebywający na terenie kompleksu Białego Domu dziennikarze, słuchać było najpierw kilka głośnych pojedynczych strzałów, a potem serię szybkich. Dziennikarzom kazano skryć się w sali prasowej Białego Domu.

„Dziękujemy naszym wspaniałym funkcjonariuszom Secret Service i organom ścigania za szybką i profesjonalną interwencję podjętą wieczorem przeciwko uzbrojonemu mężczyźnie w pobliżu Białego Domu, który miał za sobą brutalną przeszłość i prawdopodobnie obsesję na punkcie najcenniejszej budowli naszego kraju” – napisał Donald Trump na portalu TruthSocial.com. 

Był to już kolejny incydent w rejonie Białego Domu w ostatnich tygodniach. Na początku maja funkcjonariusze Secret Service postrzelili osobę, która otworzyła do nich ogień w okolicach Białego Domu. W wyniku tamtej strzelaniny również postrzelony został przechodzień, nastoletni chłopiec. Mężczyzna miał mówić do funkcjonariuszy, by go zabili, oraz wykrzykiwać „p…ć Biały Dom”.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Share.
Exit mobile version