– Interesy polskie i amerykańskie są zbliżone, w dużej mierze się pokrywają, ale nie są we wszystkim tożsame – wskazał Radosław Sikorski w wywiadzie dla czwartkowej „Rzeczpospolitej”. Minister pytany m.in. o to, czy Polska dołączy do wojny w Iranie, odparł, że „nie ma takich planów”, a na uwagę, że prezydent Donald Trump prosił różne państwa np. o udostępnienie baz, podkreślił, że my takich baz nie mamy.

– Zresztą było już oświadczenie prezydenta (Karola) Nawrockiego, że nie wyrazi zgody na udział wojska polskiego w tej wojnie. Natomiast i rząd, i prezydent wyrażają solidarność polityczną z naszym najważniejszym sojusznikiem, ale także z sojusznikami i przyjaciółmi w Turcji, na Cyprze i rejonie Zatoki Perskiej. Polska od zawsze opowiada się także za bezpieczeństwem Izraela w międzynarodowo uznanych granicach – powiedział szef MSZ.

Zobacz wideo Nawrocki zawetuje SAFE. Tusk: „Nie jestem w stanie zrozumieć”

Pytany zaś o ewentualne użycie bazy w Redzikowie, która miała służyć do obrony przed Iranem, zaznaczył, że w umowach, które negocjował i podpisywał, „jest zapisane, że ona ma wykrywać i neutralizować rakiety, które mogłyby zagrażać Europie i Stanom Zjednoczonym”. – Takich rakiet Iran nie wystrzelił – powiedział.

Sikorski: Polska przed atakiem na Iran miała świadomość „że coś może się wydarzyć”

Odnosząc się zaś do pytania o to, czy Iran był rzeczywiście bezpośrednim zagrożeniem dla Amerykanów, odpowiedział: – Stany Zjednoczone i Izrael naturalnie mają swoją ocenę sytuacji, ale ja osobiście „bezpośredniego zagrożenia” dla USA czy Europy, a nawet Izraela nie zauważyłem.

Pytany z kolei o sugestię Trumpa, że jest to wojna prewencyjna, szef MSZ powiedział, że czasami takie wojny mogą być uzasadnione: – Do dzisiaj przecież funkcjonuje nieudowodniona teza, jakoby marszałek (Józef) Piłsudski proponował Francji w 1933 r. wojnę prewencyjną przeciwko hitlerowskim Niemcom. Ja nie znalazłem dowodu na taką propozycję. Ale przyznajmy, że gdyby wtedy do takiej wojny prewencyjnej doszło, ze względu na łamanie traktatu wersalskiego, to światu można było oszczędzić wiele cierpień.

– Z perspektywy czasu łatwiej oceniać, ale jak mi powiedział mój przyjaciel i mentor Zbigniew Brzeziński, nikt nigdy nam nie dziękuje za kryzys, któremu zapobiegliśmy – powiedział „Rz” szef resortu dyplomacji. Zaznaczył, że Polska przed atakiem na Iran miała świadomość „że coś może się wydarzyć”, jednak „nie znaliśmy ostatecznej decyzji ani daty”.

– Powinniśmy odnotować na przyszłość, że nasza reakcja w sprawie Grenlandii przyniosła natychmiastowy efekt – mówi Maria Malmer Stenergard w rozmowie z Maciejem Czarnecki. Czytaj na Wyborcza.pl

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version