-
Maria Skłodowska-Curie w 1916 r. zdobyła prawo jazdy na ciężarówkę, aby móc dotrzeć z mobilnym sprzętem medycznym na front.
-
Podczas I wojny światowej przewoziła aparaturę rentgenowską w specjalnie przystosowanych ciężarówkach, umożliwiając szybkie diagnozowanie rannych żołnierzy.
-
Dzięki jej inicjatywie przeprowadzono ponad milion prześwietleń, a jej działania pozwoliły uratować wielu ludzi przed śmiercią lub kalectwem.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pierwszą kobietą, która w ogóle zrobiła prawo jazdy miała być Francuzka Anne d’Uzès w 1898 r. Nie ona pierwsza jeździła samochodem, bo robiła to znacznie wcześniej Bertha Benz, żona niemieckiego konstruktora samochodowego Carla Benza, ale ona jeździła nielegalnie. Zresztą wiele rzeczy, które kobiety na przełomie XIX i XX wieku robiły albo próbowały robić, uważano za nielegalne. Choćby samo zajmowanie się nauką.
Maria Skłodowska-Curie była pierwszą kobietą z Nagrodą Nobla, którą w 1903 r. dostała za badania nad promieniotwórczością. A i tak otrzymała ją wraz z dwoma mężczyznami – mężem Pierre’em Curie i Henrim Becquerelem. Niemniej mieliśmy rok 1903, ledwo dwa lata po rozdaniu pierwszych nagród szwedzkiego fundatora i oto okazało się, że i kobieta może ją otrzymać.
Kojarzymy pracującą we Francji polską geniuszkę z tego, że była pierwsza w Nagrodzie Nobla (dla Polski, dla kobiet), że pierwsza zdobyła ją dwukrotnie, gdyż w 1911 r. przyznano jej ją za odkrycie polonu i radu. Kojarzymy ją z rozsławiania Polski, którą jednak opuściła już w 1891 r., i z tego, że Polska w postaci polonu znalazła się na tablicy Mendelejewa (drugim takim przypadkiem jest pierwiastek kopernik z liczbą atomową 112). Maria Skłodowska-Curie była jednak pierwsza nie tylko w laboratoryjnych odkryciach i badaniach. Jako pierwsza zastosowała je w praktyce na nienotowaną dotąd skalę.
Rad Skłodowskiej-Curie nadawał się do leczenia nowotworów
Już trzy lata po odkryciu przez nią radu paryski dermatolog Henri Danlos wraz z Paulem Blochem opisali sposób leczenia tym promieniotwórczym pierwiastkiem zmian skórnych związanych z toczniem rumieniowatym, który jest chorobą autoimmunologiczną. Obaj zaczęli też wykorzystywać rad do leczenia zmian skórnych wywołanych przez gruźlicę – chorobę zabójczą przez wiele stuleci, która odebrała nam choćby Fryderyka Chopina.
Za pomysłem wykorzystania radu do leczenia zmian skórnych mógł stać wspomniany Henri Becquerel, który w 1901 r. nosił rurkę radu w kieszeni kamizelki przez dwa tygodnie bez przerwy. Zapomniał o niej, a rad spowodował silną reakcję, która nasunęła Francuzowi na myśl możliwość wykorzystania jej w leczeniu. Odkryty m.in. przez Polkę rad stał się rewelacją w radioterapii. W 1902 r. rad został skutecznie zastosowany w leczeniu raka gardła w szpitalu w Wiedniu. Krótko potem pacjentom w Nowym Jorku zaczęto wszczepiać rurki radowe bezpośrednio do guzów nowotworowych, co stanowiło jedną z pierwszych metod brachyterapii śródmiąższowej. Od czasów pierwszej wojny światowej Standard Chemical Company i inne firmy sprzedawały rad jako „cudowny lek” na raka. Dość nieostrożnie, przyznajmy, bo wiedza o tym jak groźny może być promieniotwórczy rad, z którym ktoś nie obchodzi się rozważnie, nie była powszechna.
Wilhelm Röntgen prześwietlił dłoń swojej żony
Zresztą rad nie był pierwszy. Laureat pierwszej Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, niemiecki naukowiec Wilhelm Röntgen, odkrył w 1895 r. nowy typ promieniowania, dość szybko nazwany jego imieniem. Kilka tygodni po odkryciu nowego promieniowania wykonał pierwsze w historii zdjęcie rentgenowskie, które przedstawiało szkielet dłoni jego żony. Kto dziś pamięta jej imię?
Dzisiaj promienie rentgenowskie nadają się doskonale do prześwietleń.

Maria Skłodowska-Curie wiedziała o tym dobrze, gdy latem 1914 r. wybuchła wielka wojna i tysiące żołnierzy ruszyły na front. Ginęli na niespotykaną dotąd skalę, niespotykana była także skala obrażeń żołnierzy. Gdy trafiali do paryskich szpitali po jedynie wstępnych, pobieżnych diagnozach na polu walki, tracili w efekcie życie, zdrowie, nogi i ręce, zdolność poruszania się.
Ofiary wojny światowej przeraziły Skłodowską-Curie
Polska noblistka była w Paryżu, gdy wybuchła wojna. Armia niemiecka wkroczyła do Belgii i maszerowała przez Francję ku stolicy, więc wielu ewakuowało się w głąb Francji. Ona jednak została, by ratować Instytut Radowy utworzony przez siebie. Jak mówiła, rad jest jednym z najcenniejszych dóbr Francji i trzeba go strzec. Dlatego czuwała nad zorganizowaniem bezpiecznej ewakuacji bezcennego radu dalej na południe, do Bordeaux.
Do Paryża jednak wciąż i wciąż docierały nowe transporty rannych i okaleczonych. Tysiące żołnierzy francuskich czy brytyjskich, którym na froncie odcinano ręce i nogi zwykłymi piłami, i w przypadku których na prześwietlenia po przewiezieniu do szpitala było już za późno. Nie mogła być na to obojętna.
W 1916 r. Maria Skłodowska-Curie jako jedna z pierwszych kobiet na świecie zrobiła uprawnienia do prowadzenia ciężarówki. To właśnie nią chciała dotrzeć na front. Ciężarówka miała specjalnie przerobioną pakę, w której Polka stworzyła mobilną pracownię rentgenowską do prześwietleń promieniami X.
„Nie mogąc służyć nieszczęsnej mojej ojczyźnie postanowiłam oddać wszystkie siły mojej ojczyźnie przybranej” – pisała i całe serce włożyła w pomoc Francji, a nade wszystko – pomoc ludziom. Rannym żołnierzom. Ciężarówka, którą prowadziła sama i jeździła wraz z córką Irène, nie była jedyna. Polka zebrała więcej takich pojazdów i wszystkie aparaty rentgenowskie, jakie znajdowały się w Paryżu. Nazwano je „małymi Curie”. Każdy miał aparat Röntgena i podłączony generator w formie dynama, który go zasilał prądem. Prześwietlenia można było robić na miejscu, na froncie i natychmiast podjąć odpowiednią decyzję. To pozwalało na adekwatny triaż, na zlokalizowanie kul i ran, złamań.
Pierwszy aparat w ciężarówce był gotowy już w sierpniu 1914. Pieniądze na niego i kolejne przekazał Francuski Czerwony Krzyż i Związek Kobiet Francuskich. Zresztą nie tylko, bo charyzma Skłodowskiej-Curie była tak duża, że udało się jej namówić wiele arystokratek na przekazanie albo ufundowanie samochodów na potrzeby wojska. Podczas bitwy nad Marną w 1914 r. te samochody okazały się medycznym przełomem w dziejach wojen.
Maria Skłodowska-Curie nie tylko zrobiła prawo jazdy i sama kierowała ciężarówką renault, nie tylko nauczyła się budowy jej silnika i napraw, ale szkoliła też kobiety w obsłudze aparatury, aby mogły wspomóc armię na froncie. Łącznie przeszkoliła ponad 100 pielęgniarek i wysłała nad Marnę ponad 20 ciężarówek.
Liczbę przeprowadzonych wówczas prześwietleń określa się na ponad milion. Ilu ludzi udało się w ten sposób uratować przed śmiercią albo kalectwem, nie sposób nawet ocenić.
PS 1
Maria Skłodowska-Curie zmarła w 1934 r. po gwałtownym pogorszeniu się jej zdrowia, w czym dopatrywano się grypy albo nawet gruźlicy. Rzeczywistym powodem śmierci była ostra niedokrwistość aplastyczna. czyli niewydolność szpiku, którą może wywołać promieniowanie jonizujące. Wystawiona na wieloletnie działanie pierwiastków promieniotwórczych Polka cierpiała ewidentnie na chorobę popromienną.
Stało się to akurat wtedy, gdy jej córka Irène Joliot-Curie wraz ze swym mężem odkryła sztuczną radioaktywność, za co po śmierci matki nagrodzono ją również Nagrodą Nobla.
PS 2
Żona Wilhelma Röntgena, której dłoń wraz z kośćmi palców i obrączką przedstawia pierwsze w dziejach zdjęcie rentgenowskie, nosiła imię Anna Bertha.


