-
Odśnieżanie paneli fotowoltaicznych: to warto wiedzieć
-
Co trzeba zrobić z panelami zimą?
Odśnieżanie paneli fotowoltaicznych: to warto wiedzieć
Panele fotowoltaiczne przykryte śniegiem rzeczywiście ograniczają produkcję energii, ponieważ promieniowanie słoneczne nie dociera bezpośrednio do ogniw, co w skali pojedynczych dni może oznaczać zerowy uzysk. W ujęciu rocznym znaczenie takich przerw jest jednak niewielkie, co potwierdzają analizy danych eksploatacyjnych z instalacji PV w Europie Środkowej.
Z badań wynika, że od kwietnia do września systemy fotowoltaiczne wytwarzają średnio około 70-75 procent całorocznej energii, podczas gdy miesiące zimowe odpowiadają jedynie za kilka-kilkanaście procent produkcji (m.in. analiza M. Sarniak, Advances in Science and Technology Research Journal, 2024). Oznacza to, że nawet kilkudniowe lub kilkunastodniowe przestoje spowodowane zalegającym śniegiem rzadko przekładają się na istotne pogorszenie rocznego bilansu energetycznego instalacji.
W praktyce dodatkowym argumentem przeciw rutynowemu odśnieżaniu jest sposób, w jaki zachowują się same moduły. Instalacje montowane pod typowym kątem na dachach skośnych często oczyszczają się samoczynnie wraz z pojawieniem się słońca, nawet przy ujemnych temperaturach.
Ciemna powierzchnia paneli sprzyja pochłanianiu promieniowania, a lokalne nagrzewanie szkła inicjuje zsuwanie się śniegu bez ingerencji użytkownika. Zjawisko to sprawia, że w wielu przypadkach ręczne czyszczenie skraca okres postoju jedynie o niewielką liczbę godzin lub dni, nie zmieniając w sposób zauważalny miesięcznego, a tym bardziej rocznego uzysku energii.
Sytuacja komplikuje się głównie przy dachach płaskich, bardzo niskim kącie montażu lub wtedy, gdy śnieg tworzy zwartą, zlodowaciałą warstwę przy dolnej krawędzi modułów. Nawet w takich warunkach potencjalny zysk z ręcznego odśnieżania należy jednak zestawić z ryzykiem i kosztami: pracą na śliskiej powierzchni, możliwością uszkodzenia szkła oraz trwałym pogorszeniem parametrów optycznych modułów na skutek mikrozarysowań. Z punktu widzenia ekonomiki i bezpieczeństwa oznacza to, że odśnieżanie rzadko bywa rozwiązaniem racjonalnym, a w większości przypadków bardziej uzasadnione jest oczekiwanie na naturalne oczyszczenie instalacji.
Co trzeba zrobić z panelami zimą?
Osobnym zagadnieniem, często mylonym z bieżącą produkcją energii, jest odporność paneli fotowoltaicznych na obciążenie mechaniczne. Standardowe moduły projektuje się z dużym zapasem bezpieczeństwa, a dopuszczalne obciążenie śniegiem na poziomie około 5400 Pa, czyli w przybliżeniu 550 kilogramów na metr kwadratowy, wyraźnie przekracza typowe warunki zimowe występujące w Polsce.
Oznacza to, że nawet kilkudziesięciocentymetrowa warstwa śniegu zalegająca na modułach rzadko stanowi zagrożenie dla samego szkła czy ramy panelu.
Potencjalne ryzyko konstrukcyjne pojawia się zwykle w innym miejscu instalacji. Najbardziej narażone są elementy montażowe, punkty kotwienia oraz obszary, w których śnieg gromadzi się nierównomiernie, tworząc lokalne przeciążenia.
Dotyczy to zwłaszcza krawędzi dachu, koszy dachowych, attyk oraz miejsc osłoniętych od wiatru, gdzie mokry, ciężki śnieg może zalegać znacznie dłużej niż na otwartych przestrzeniach. W takich warunkach obciążenie rozkłada się nierównomiernie, co ma większe znaczenie dla bezpieczeństwa konstrukcji niż sama obecność śniegu na powierzchni modułów.
Z tego powodu zimowa ocena instalacji fotowoltaicznej powinna koncentrować się nie na samej decyzji o odśnieżaniu paneli, lecz na obserwacji całego układu dachowego. Szczególną uwagę warto zwrócić po intensywnych opadach mokrego śniegu, gdy masa pokrywy rośnie gwałtownie i może oddziaływać na elementy nośne.
W praktyce ważniejsze od usuwania śniegu z powierzchni paneli jest monitorowanie, czy konstrukcja dachu nie pracuje pod nietypowym obciążeniem oraz czy nie tworzą się potencjalnie niebezpieczne nawisy lub zaspy.
-
Kiedy futro nie wystarczy. Czy kotom jest zimno na dworze?
-
Zwierzęta mogą być bezradne na mrozie. Policja: natychmiast reaguj


