Strona głównaSportMichniewicz apeluje do dziennikarzy. Chodzi o Lewandowskiego Reprezentacja Polski

Michniewicz apeluje do dziennikarzy. Chodzi o Lewandowskiego Reprezentacja Polski

– Nie jest to Milanello, co? – Czesław Michniewicz zaczepił pół żartem Krzysztofa Piątka. To był sam początek treningu – piątek, godz. 10.30, boczne boisko Legii Warszawa, gdzie pojawiło się 14 kadrowiczów, w tym trzech bramkarzy, którzy nie zagrali dzień wcześniej przeciwko Holandii (0:2).

Zobacz wideo
Najlepsze podsumowanie reprezentacji Polski. “Wciąż nie dowierzam”

Zabrakło też Arkadiusza Recy, który był szykowany do gry na lewym wahadle, ale nabawił się urazu mięśnia uda. Nie zagrał w czwartek i już wiadomo, że nie zagra w niedzielę – przeciwko Walii, bo Reca w piątek rano już opuścił zgrupowanie. Tak samo jak Mateusz Łęgowski, ale to akurat było planowane, bo pomocnik Pogoni po pierwszym meczu miał dołączyć do kadry do lat 21.

Michniewicz zapowiada zmiany

To były okrojone zajęcia, ale ważne, bo Polska w czwartek zagrała słabo przeciwko Holandii i Michniewicz już na pomeczowej konferencji między wierszami mówił, że w niedzielę zagrają inni piłkarze. A skoro inni, to ktoś z grona tych, którzy w piątek pojawili się na zajęciach przy Łazienkowskiej.

Po krótkiej rozgrzewce selekcjoner podzielił piłkarzy na dwie drużyny i zarządził grę na skróconym polu. A podział wyglądał tak:

  • Biali: Majecki, Bereszyński, Kędziora, Drągowski, Dawidowicz, Grosicki, Piątek.
  • Zieloni: Skorupski, Wieteska, Gumny, Piotrowski, Żurkowski, Kamiński, Świderski.

– Ja nie rozumiem, jak to jest w ogóle możliwe – denerwował się Kędziora po tym, jak “Biali” znowu odpuścili krycie i pozwolili, by Gumny bez problemu dograł piłkę do Kamińskiego. W ogóle podczas tych krótkich gierek, jeśli można kogoś wyróżnić, to właśnie z drugiej ekipy – “Zielonych”, gdzie z dobrej strony pokazał się Świderski czy Żurkowski, czyli “tatuś”, bo taką ksywkę ma pomocnik Fiorentiny, który właśnie został ojcem.

“Takie sytuacje są w piłce normalne”

Żurkowski po piątkowym treningu długo rozmawiał z Michniewiczem. Selekcjoner od początku zgrupowania mówił, że bardzo na niego liczy. – I co, krwiopijcy? Widzę, że już robicie aferę z tego, ile razy Robert Lewandowski w trakcie meczu podchodził do bocznej linii – Michniewicz zaczepił po treningu czekających na niego dziennikarzy.

Selekcjoner wracał do sytuacji z pierwszej połowy, kiedy kapitan reprezentacji Polski faktycznie podszedł do Michniewicza i zaczął z nim rozmawiać. – Takie sytuacje są w piłce normalne. To nie jest koszykówka czy siatkówka, że możesz sobie wziąć czas. Nie szukajcie problemu – poprosił Michniewicz po piątkowym treningu.

To były ostatnie zajęcia reprezentacji Polski przed wylotem do Cardiff, gdzie Polska walczyć będzie o utrzymanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Początek meczu Walia – Polska w niedzielę o 20.45.

Must Read
Powiązane wiadomości