W poniedziałek (13 kwietnia) Sąd Rejonowy w Kłodzku przychylił się do wniosku prokuratury i zdecydował o aresztowaniu podejrzanego na dwa miesiące – poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy Agnieszka Połyniak. – Sąd zdecydował o areszcie, wskazując na obawę matactwa i grożącą podejrzanemu wysoką karę – dodała.

Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej

Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem na jednym z osiedli w Bystrzycy Kłodzkiej. Jak relacjonował prok. Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, trzech młodych mężczyzn, będąc pod wpływem alkoholu, zaczepiało przechodniów na jednym z bystrzyckich osiedli. – Byli dość agresywni. Spotkali mężczyznę, który spacerował z psem i doszło między nimi do awantury, ale się rozstali. Mężczyzna wrócił do domu, zostawił psa, wziął karabinek automatyczny, wyszedł z domu i ponownie spotkał tych trzech mężczyzn – powiedział prokurator w rozmowie z PAP.


Zobacz wideo

Grupa Speed zatrzymała Lamborghini

Znów doszło do kłótni. Mężczyzna oddał strzał ostrzegawczy, a później oddał kolejne strzały w kierunku 26-latka, który zginął na miejscu. Pozostali dwaj uciekli. Później wrócili na miejsce zdarzenia. Zgłosili się na policję w niedzielę, po wytrzeźwieniu, jako świadkowie. Wcześniej prok. Pindera przekazywał, że mężczyzna, który strzelał, sam zgłosił się na policję, ale w poniedziałek uściślił, że jedynie zadzwonił do „znajomego policjanta, informując go o zdarzeniu”.

– Gdy policja udała się do jego mieszkania, zatrzymała go na klatce schodowej. Miał przy sobie większą sumę pieniędzy i spakowane rzeczy osobiste oraz paszport – mówił prokurator. Mężczyzna legalnie posiadał broń. Jest instruktorem strzelectwa. W niedzielę (12 kwietnia) prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, twierdząc, że działał w obronie koniecznej. Borysowi B. grozi dożywocie.

Kulisy tragedii w Bystrzycy Kłodzkiej

Jak opisywał świadek zdarzenia w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, w piątek wieczorem dwóch nastolatków – 17-latek i 18-latek – krążyli po jednym z osiedli w Bystrzycy Kłodzkiej, pili alkohol. Po drodze spotkali 26-letniego Krzysztofa, którego znali z widzenia. Ten dołączył do nich i razem chodzili po okolicy. – Nikogo nie zaczepiali, nie byli w nic uzbrojeni – mówił rozmówca gazety. W pewnym momencie mieli natknąć się na mężczyznę. Według relacji świadka wcale go nie zaczepiali, a mimo to ten wyciągnął broń. Na jej widok 26-latek miał krzyknąć „chcesz k…!”. Po chwili pada strzał. „Nasz rozmówca przekonuje, że mężczyzna celował i wystrzelił w kierunku 26-latka. Nie był to strzał ostrzegawczy w powietrze” – pisze „GW”. 

Z relacji rozmówcy gazety wynika, że pierwszy strzał nie trafił 26-latka. Ten miał zacząć „iść albo biec” w kierunku uzbrojonego mężczyzny. Pada kolejne pięć strzałów, a 26-latek pada na ziemię. – Chłopcy podbiegli do niego. Leżał na plecach i dławił się krwią. Położyli go na boku, próbowali pomagać – opowiadał świadek. Strzelec miał krzyknąć do 18- i 19-latka, aby zadzwonili po karetkę, ale ci nie mieli przy sobie telefonu. Ostatecznie miał sam zadzwonić po pomoc i dopiero wtedy zniknąć z miejsca zdarzenia. 

Przeczytaj więcej na temat sprawy na Wyborcza.pl: Strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Nie żyje 26-latek. Odtwarzamy ze świadkiem przebieg tragedii

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version