Strona głównaŚwiatProblemy Polaków w Holandii. "Współczesne niewolnictwo"

Problemy Polaków w Holandii. “Współczesne niewolnictwo”

  • Holenderskie agencje zatrudnienia wykupują mieszkania tuż za granicą w Niemczech pod wynajem osobom z Europy Wschodniej, które migrują w celu podjęcia pracy
  • Mieszkańcy skarżą się na życie w sąsiedztwie imigrantów. Najczęściej przyczyną konfliktów jest hałas i alkohol. Kolejnym problemem jest fakt, iż imigranci często żyją w trudnych warunkach w kilka lub kilkanaście osób w jednym mieszkaniu
  • — Problemem do rozwiązania z naszego punktu widzenia jest brak jasnych zasad i ich egzekwowania w zakresie migracji zarobkowej w UE. Dziś nie zapobiegają nadużyciom, a czasami prowadzą do czegoś, co można by nazwać współczesnym niewolnictwem — wyjaśnia rzecznik burmistrza miasta Emmerich am Rhein
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu

O sprawie poinformowała kilka dni temu gazeta NRC wydawana w Holandii. Holenderskie agencje zatrudnienia wykupują mieszkania tuż za granicą w Niemczech pod wynajem osobom z Europy Wschodniej, które migrują w celu podjęcia pracy. Urzędnicy z niemieckich gmin przygranicznych oraz regionalny oddział Federacji Niemieckich Związków Zawodowych twierdzą, że sytuacja jest nie do wytrzymania.

Jednym z miast, w których mieszkają zatrudnieni przez holenderskie agencje pracy imigranci z Europy Wschodniej jest niemieckie Emmerich am Rhein. Skontaktowaliśmy się z burmistrzem miasta Peterem Hinzem, by dowiedzieć się, jak dokładnie wygląda sytuacja polskich imigrantów.

Najczęstszy problem? “Hałas i alkohol”

Tim Terhorst, rzecznik prasowy burmistrza miasta Emmerich przyznaje, że imigranci polskiego pochodzenia to od dawna (po sąsiadach z Holandii) najliczniejsza grupa stanowiąca część lokalnej społeczności.

— Obecnie w Emmerich mieszka około 2,9 tys. osób z polskim paszportem. Jak w przypadku każdej innej grupy, warunki, w jakich żyją ci ludzie, bardzo się różnią. Jednak w niereprezentatywnym badaniu wśród 234 polskich imigrantów w Emmerich ponad 50 proc. stwierdziło, że mieszka w Emmerich dłużej niż pięć lat wraz z mężem lub żoną i dziećmi. Większość osób przyznała, że ma stałą pracę na pełny etat. Tylko 20 proc. osób zadeklarowało, że pracuje w agencji pracy tymczasowej — wyjaśnia Terhorst.


Foto: tatianaput / Shutterstock


Emmerich am Rhein

Rzecznik dodaje, że konflikty między społecznością lokalną a imigrantami pojawiają się w okolicach domów, które wynajmowane są przez agencje pracy tymczasowej, gdzie zakwaterowanych jest wielu pracowników. Terhorst podkreśla, że zwykle takie osoby nie zamieszkują tam na stałe, a na ich miejscu szybko pojawiają się nowi lokatorzy. W dodatku żyją w ciasnych mieszkaniach w kilka lub nawet kilkanaście osób.

— precyzuje rzecznik.

Okazuje się, że Polacy nie zawsze mają złą reputację wśród niemieckich mieszkańców.

— Jako przedsiębiorcy i wykwalifikowani pracownicy w wielu różnych dziedzinach, takich jak edukacja czy rękodzieło, Polacy są doceniani i często wypełniają luki spowodowane zmianami demograficznymi. Oczywiście są też rdzenni mieszkańcy, którzy mają bardzo krytyczny stosunek do imigracji. Zwykle jednak skupia się to na wszystkich różnych grupach imigrantów, a nie na Polakach w szczególności — wyjaśnia rzecznik.

Holandia z lotu ptaka

Foto: Peter Gudella / Shutterstock


Holandia z lotu ptaka

“Współczesne niewolnictwo”

Często jednak polska pracowitość wykorzystywana jest przez holenderskie agencje pracy.

— tłumaczy Tim Terhorst.

Rzecznik dodaje, że nie ma oficjalnego zapisu, który wskazuje, ilu Polaków zatrudnionych przez holenderskie agencje pracy mieszka po niemieckiej stronie granicy. Terhorst dodaje, że problemów, z którymi borykają się mieszkańcy i władze Emmerich nie da się rozwiązać na poziomie lokalnym. — Są jednak przypadki szczególnie polskich byłych pracowników tymczasowych, którzy znaleźli wyście z tego systemu. Takie przykłady napawają optymizmem. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemu strukturalnego, mogą istnieć rozwiązania indywidualne. Odwaga i ciężka praca tych imigrantów zasługują na nasz szacunek – puentuje rzecznik.

Listy do redakcji

Pracujecie lub pracowaliście na podobnych warunkach za granicą? A może byliście świadkiem takich sytuacji? Na wasze relacje czekamy pod adresem: [email protected]

Must Read
Powiązane wiadomości