Armin Papperger zaznaczył, że zapotrzebowanie na pociski i systemy obrony powietrznej jest dziś ogromne. – W tej chwili składy w Europie, w USA i na Bliskim Wschodzie są puste albo prawie puste. Istnieje ogromne zapotrzebowanie na pociski i systemy obrony powietrznej – stwierdził szef Rheinmetallu w rozmowie z CNBC.
Rheinmetall ostrzega przed wyczerpaniem zapasów
Papperger ocenił, że sytuacja może szybko się pogorszyć, jeśli działania wojenne będą się przeciągać. – Jeśli wojna potrwa jeszcze miesiąc, to praktycznie nie będziemy mieli już dostępnych pocisków – stwierdził. Szef koncernu zwrócił też uwagę na skalę kosztów związanych z odpieraniem ataków dronowych. Jak podkreślił, przy masowej produkcji bezzałogowców relacja kosztów między atakiem a obroną staje się coraz bardziej niekorzystna.
Drony dużo tańsze niż ich zwalczanie
Papperger zaznaczył, że przy produkcji dziesiątek tysięcy dronów ich cena pozostaje relatywnie niska w porównaniu z kosztami użycia środków do ich zwalczania. – To prosta kalkulacja. Jeśli produkujesz 60-70 tys. dronów, a cena jednego to 20-30 tys. dolarów, to jest to nic w porównaniu z kosztami walki z nimi – stwierdził. Jak dodał, przedstawiciele Rheinmetallu przebywają obecnie na Bliskim Wschodzie i prowadzą rozmowy z partnerami zainteresowanymi zakupem systemów oferowanych przez niemiecki koncern.
Wojna USA i Izraela z Iranem napędza popyt
Stany Zjednoczone i Izrael od 28 lutego prowadzą działania przeciw Iranowi, który odpowiada kontruderzeniami w regionie. W środę wieczorem Izrael zaatakował irańskie pole gazowe South Pars, uznawane za największe znane złoża gazu na świecie. Iran odpowiedział nalotami na obiekty energetyczne w państwach Zatoki Perskiej, uderzając m.in. w kompleks Ras Laffan w Katarze, jeden z głównych światowych zakładów produkujących gaz LNG. Na Bliskim Wschodzie, podobnie jak w wojnie Rosji z Ukrainą, na ogromną skalę wykorzystuje się drony.
Przy obecnym tempie zużycia broni, amunicji, sprzętu wojskowego i zakresie działań logistycznych Trump wyda na Bliskim Wschodzie w trzy miesiące tyle, ile USA wydały przez trzy lata na wsparcie Ukrainy – pisze Anne Applebaum. Czytaj na Wyborcza.pl
Lekcje z Ukrainy
Szef koncernu przyznał, że cały przemysł zbrojeniowy wyciągnął lekcje z działań zbrojnych w Ukrainie. Przyznał, że amunicja artyleryjska wciąż jest najtańsza, ale drony, chociaż w świecie zachodnim kilkanaście razy droższe, są bardzo skutecznie wykorzystywane przez Ukraińców. – Są bardzo efektywni, gdyż Rosjanie nie mają za dobrych systemów antydronowych – stwierdził. Przyznał jednocześnie, że najskuteczniejsze jest pomieszanie wszystkich rodzajów broni i obrony.
Czytaj także: Awaryjne lądowanie amerykańskiego F-35 po misji nad Iranem. Maszyna mogła zostać trafiona
Redagowała Kamila Cieślik


