-
Na kolei doszło do kilku incydentów, które mogą mieć charakter aktu dywersji.
-
Generał Kukuła ostrzega, że adwersarz rozpoczął przygotowania do wojny i próbuje osłabić zaufanie społeczne.
-
Polskie służby i wojsko reagują na zagrożenia oraz pracują nad systemami obrony przeciwko takim atakom.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Donald Tusk zadeklarował także, że na trasie Warszawa-Lublin doszło do aktu dywersji. Generał Wiesław Kukuła stwierdził, że z tego typu osądami należy poczekać, aż swoje „ostateczne stanowisko” ogłosi minister spraw wewnętrznych i administracji, Marcin Kierwiński.
Do tej pory polityk opublikował w swoich mediach społecznościowych komunikat, w którym ocenił, że „Polska mierzy się z aktami dywersji bez precedensu w najnowszej historii„.
„W tej sytuacji nikt nie powinien mieć wątpliwości, jak się zachować. I nikt nie powinien grać na nutach wrogów Ojczyzny. Służby działają. Jedno jest pewne, winni odpowiedzą za ten akt agresji” – napisał Kierwiński. Bardziej szczegółowej deklaracji można spodziewać się na poniedziałkowej konferencji prasowej.
Akt dywersji na kolei. Gen. Kukuła mówi o przygotowaniach do wojny
Kukuła powiedział, że z wojskowego punktu widzenia „wszystko wskazuje na to”, że faktycznie mamy do czynienia z aktem dywersji. Zaznaczył, że w przeszłości tego typu działania nie zawsze poprzedzały konflikty zbrojne. – Najważniejsza dzisiaj jest nasza postawa, nasza reakcja – stwierdził.
Gość Polskiego Radia tłumaczył jednak, że za incydentami na kolei może stać inne państwo. – Adwersarz rozpoczął przygotowania do wojny. Buduje tutaj pewne środowisko, które ma doprowadzić do podważenia zaufania społeczeństwa do rządu, organów takich jak siły zbrojne i policja. Doprowadzić do warunków dogodnych do potencjalnego prowadzenia agresji na terytorium Polski – powiedział.
Gen. Kukuła: Wojsko robi wszystko
Wojskowy podkreślił także, że Polska „jest w stanie odpowiadać, symetrycznie lub asymetrycznie, na tego typu zagrożenia na różne sposoby”. – Dysponujemy całą pulą odpowiedzi w tym zakresie – powiedział. Odniósł się także do innego zagrożenia dla naszego kraju, związanego z wtargnięciem rosyjskich dronów na terytorium Polski.
Rosyjskie drony pojawiły się nad Polską w nocy z 9 na 10 września. Jak zdradził Interii dowódca operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Maciej Klisz, granicę polskiej przestrzeni powietrznej przekroczyły wówczas 23 obiekty. Wszystkich bezzałogowców, które kierowały się w stronę Polski, było kilkaset.
W jego ocenie wojsko „robi wszystko”, aby się przed takimi incydentami zabezpieczyć. Zapowiedział, że we wtorek w Nowej Dębie zaprezentowany zostanie system antrydronowy Merops, pozyskany dzięki wsparciu USA. – To będzie system, który będziemy integrować z naszym systemem obrony przeciwlotniczej – zadeklarował.
Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zapowiedział także, że wkrótce Ministerstwo Obrony Narodowej ma ogłosić „duży projekt związany z obroną przeciwdronową i przeciwlotniczą„. Tego typu działania mają przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa naszego kraju.
Akt dywersji na kolei. „Celem wysadzenie pociągu”
Obecnie zagrożenie stanowią incydenty na kolei. W niedzielę maszynista zauważył i zgłosił uszkodzenie torów w rejonie miejscowości Życzyn, niedaleko stacji PKP Mika. W pociągu znajdowało się wówczas dwóch pasażerów i kilku członków obsługi. Nikt nie ucierpiał.
Sprawą natychmiast zainteresowały się służby. W poniedziałek premier Tusk poinformował, że „potwierdziły się najgorsze przypuszczenia”, a na trasie pomiędzy Warszawą a Lublinem doszło do aktu dywersji.
Zdradził, że „eksplozja niedaleko stacji Mika miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin„. Na miejscu zdarzenia pracują policjanci, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego oraz prokuratura. Badane są wszystkie szczegóły tej sprawy.
Kolejny incydent na torach. W pobliżu strategiczna fabryka
Do kolejnego incydentu doszło na trasie Świnoujście-Rzeszów, gdzie doszło do nagłego zatrzymania pociągu. Maszynista zgłosił porwanie sieci trakcyjnej i uszkodzenie pantografu.
Wybite zostały trzy szyby w wagonie. W chwili zdarzenia pociągiem podróżowało 475 pasażerów. Nikt nie odniósł obrażeń. Jak ustaliła Interia, zdarzenie miało miejsce w okolicach Puław, nieopodal fabryki nawozów, która ma strategiczne znaczenie dla państwa.
Prezes PKP PLK Piotr Wyborski przekazał PAP, że w niedzielę odnotowano „kilka incydentów” na linii kolejowej pomiędzy Warszawą a Lublinem. Zapewnił, że infrastruktura kolejowa jest na bieżąco monitorowana. – Współpracujemy ze służbami w celu ustalenia osób, które spowodowały te uszkodzenia – wskazał.
Źródło: Program Pierwszy Polskiego Radia, PAP












