O co w ogóle chodzi w „szon patrolach”? To opisywane świeżo zjawisko polega na „polowaniu” urządzanym przez chłopców na dziewczęta, które, ich zdaniem, ubierają się lub zachowują jak – to język sugerowany przez uczestniczących – „kur_szony”. Źródła tej „zabawy” tkwią w mediach społecznościowych, a „polowania” w galeriach handlowych i innych przestrzeniach publicznych są emanacją czegoś, co nazywane jest „grą”. Niektórzy upatrują użycia sformułowania „szon” pierwszy raz w kulturze hip hopu i jego szybkiej ewolucji w kierunku, który właśnie ujrzał światło dzienne.
Szon patrol. Znaleźć i napiętnować
Niemniej, w tej okrutnej wersji chodzi o znalezienie, udokumentowanie, oznaczanie i – przede wszystkim – przyklejenie dziewczętom skrajnie wulgarnych i seksualizujących łatek w przestrzeni online i offline. Towarzyszą temu wulgarne komentarze, które są niewyrafinowaną formą mowy nienawiści.
To nic innego jak czysta przemoc rówieśnicza, psychiczna i seksualna. Dziewczęta, które doświadczą tego typu przemocy, mogą borykać się z jej psychicznymi i społecznymi konsekwencjami przez wiele lat. Stygmatyzacja w sieci multiplikuje się, a ślad cyfrowy jest dzisiaj praktycznie nieusuwalny. Tymczasem pojawiają się doniesienia o podobnych akcjach dotyczących chłopców, nazywanych z kolei „c_elami” i „babiarzami”.
Wystarczy spojrzeć na zdjęcia kamizelek używanych przez dzieci, żeby zauważyć podobieństwo do akcji samozwańczych obrońców „polskich kobiet i dzieci” przed rzekomym imigranckim zagrożeniem oraz wielu innych, ekstremistycznych działań podejmowanych przez zradykalizowanych dorosłych, realizujących swoje ideologiczne i polityczne cele.
Proces radykalizacji trwa od lat. W raporcie z badań, którego jestem współautorem, pt.
„Twarze polskiej radykalizacji” wskazujemy, że jedna trzecia dorosłych Polek i Polaków z wyższym i średnim wykształceniem wyznaje przekonania autorytarne. Opierają się one głównie na następujących elementach: dehumanizowaniu, a więc przypisywaniu najgorszych cech osobom, z którymi się nie zgadzam i przyzwolenie na traktowanie ich gorzej niż „innych ludzi”, odrzuceniu dialogu jako wartości i kluczowej społecznej kompetencji przy jednoczesnej odmowie prawa do głoszenia innym przekonań sprzecznych z moimi poglądami, oraz wyraźnej wierze w tak zwanych silnych przywódców.
Efekt odwrotny od zamierzonego. I bardzo groźny
Antydemokratyczne poglądy dużych grup społecznych w Polsce i na świecie, gloryfikowanie siły, wojna w Ukrainie i toczona wciąż wojna hybrydowa Rosji z Polską i innymi krajami zachodnimi, spadek poczucia bezpieczeństwa – to wszystko czynniki, które wpływają na coś, co nazwałbym „autorytarnym duchem czasu”. Poza sztywnością w deklarowanym przywiązaniu do tzw. tradycyjnych wartości, potrzebie podporządkowania się silniejszym, pogłębianiu stereotypów, w tym związanych z płcią, bardzo charakterystyczną cechą autorytarnego myślenia i praktyki jest swego rodzaju obsesja dotycząca seksualn0ści i deklarowanie potrzeby oczyszczania życia społecznego z wszelkich form seksualizacji.
W swojej praktyce podejście to przynosi skutek odwrotny i jest niczym innym jak propagowaniem negatywnych działań na rzecz dzieci i młodzieży. Z tym mamy do czynienia w opisywanej akcji. Młodzi ludzie próbują oczyszczać społeczną przestrzeń z ich zdaniem niewłaściwie ubierających się i zachowujących się dziewcząt, co jest od początku do końca – poza nazwanymi już formami przemocy – rodzajem seksualizowania relacji społecznych młodych ludzi.
Przyjrzyjmy się, kto za ten stan rzeczy odpowiada.
Po pierwsze, każdy wprowadzający do przestrzeni publicznej ekstremistyczne treści i zachowania, usprawiedliwiający odwoływanie się do ideologii gloryfikujących przemoc i tradycje autorytarne. Dotyczy to polityków, osoby publiczne i działaczy organizacji, ale także ludzi finansujących takie działania przez lata ze środków publicznych i tych, którzy propagują tworzone przez nich treści.
Po drugie, nie doceniamy, w jak toksycznym środowisku cyfrowym żyją dzisiaj młodzi ludzie. Wielu z nas porównuje swoje doświadczenia z internetem z sytuacją dzieci i młodzieży na platformach społecznościowych. Jeśli mogę tak mówić, to „nasz” internet był w jakimś sensie internetem „na żądanie”, w którym wyszukiwaliśmy tego czego potrzebowaliśmy. Dzisiaj jego silnikiem są niezwykle silne algorytmy rekomendacyjne, które powodują, że dzieciom dostarcza się treści nierzadko skrajnie brutalnie, radykalne i krzywdzące. Znamy raporty i zeznania sygnalistów pracujących dla przedsiębiorstw cyfrowych, że algorytmy premiują polaryzację, konflikt i radykalizację, bo ta wiąże się z przykuwaniem większej uwagi i buduje lepsze zasięgi.
Niestety, wiemy też, że chłopcy bombardowani są na platformach treściami mizoginistycznymi, nasyconymi nienawiścią wobec dziewcząt i kobiet i wpływającymi na kreowanie takiej wizji świata przez młodych ludzi. Nie możemy pominąć narzędzi sztucznej inteligencji, która wpłynęła na rozprzestrzenianie się seksualnych deep fakes. czyli tworzenia albo przerabiania zdjęć i nagrań, by zyskały erotyczny kontekst. Niemalże w 100 proc. narzędzia te wykorzystywane są przeciwko dziewczętom i kobietom.
Te narzędzia krzywdzenia są dzisiaj na wyciągnięcie ręki. Media cyfrowe nie posiadają żadnych polityk ochrony ludzi młodych. Nie tylko tolerują ten stan rzeczy, ale także konsekwentnie monetyzują. Każde opisane wyżej zachowanie w sieci przekłada się przecież na przychód danej platformy.
Opisywany „szon patrol” jest oczywiście w pierwszej kolejności krzywdą wyrządzają dziewczętom. Jednak w tej historii chłopcy są także poszkodowanymi. Działania pomocowe powinny być dzisiaj podejmowane wobec wszystkich.
Po trzecie, poza liderami życia publicznego oraz przedsiębiorstwami cyfrowymi, istnieje cała przestrzeń innych osób i firm, które wspierają się rozwój tego rodzaju patologii. Wojciech Kardyś, zajmujący się reklamą oraz kulturą sieci, napisał znamienne słowa: „Jedyni, którzy tu wygrywają, to osoby, które potrafią zmonetyzować takie trendy. Jak na przykład: sprzedawanie kamizelek odblaskowych (które rozchodzą się jak świeże bułeczki). Gratuluję mocnego kręgosłupa moralnego”. Istnieje też duża grupa innych, którzy przyglądają się takim zachowaniom z popcornem w ręku, ciesząc się, że coś się dzieje i będąc ciekawi dalszego biegu wydarzeń.
Tak, wszyscy odpowiadamy za „szon patrol” a sam „szon patrol” mówi o nas – jako społeczeństwie – więcej niż nam się wydaje.
- Niepokojąca wizja Polski. „Państwo nie będzie w stanie tego przetrwać”
- Nowy trend podbija Polskę. „Nie trzeba zarywać nocy”