Robert Lewandowski oficjalnie posiada tytuł magistra wychowania fizycznego na Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie w Warszawie. Latem 2021 roku Onet ujawnił jednak, że potajemnie uzyskał on jeszcze dwa inne dyplomy w Łodzi, kończąc studia pedagogiczne. Miał zrobić to na uczelniach związanych z naukowcem i działaczem sportowym Zbigniewem D., na którym ciąży 46 zarzutów w śledztwie w sprawie handlu fałszywymi dyplomami.
Kucharski uderza w Lewandowskiego. „Nikt tego nie wychwycił”
Piłkarz na pytania Onetu nie odpowiada od 2021 roku. Portal pisze teraz jednak, że na jaw wyszły nowe okoliczności tej sprawy. Miało do tego dojść w zeszłym roku, podczas procesu Cezarego Kucharskiego. Lewandowski miał zeznać, że jedyne studia, jakie skończył, to wychowanie fizyczne. Kucharski przekazał Onetowi, że ze względu na wyłączenie jawności rozprawy, zeznań kapitana reprezentacji Polski nie skomentuje.
Komentować nie chciał też adwokat Tomasz Siemiątkowski, który reprezentuje Lewandowskiego w sporze z Kucharskim. „Jak chodzi o przebieg rozprawy w sprawie karnej, w której oskarżonym jest pan Cezary Kucharski, a pokrzywdzonym pan Robert Lewandowski — nie mogę podjąć tego wątku z uwagi na to, że jawność rozprawy została wyłączona przez sąd. Natomiast jak chodzi o tzw. dyplomy Roberta Lewandowskiego, to nie zajmuję się tym. I tak jak już mówiłem panu Redaktorowi podczas rozmowy telefonicznej w kwietniu 2025 r., nie mam w tym zakresie żadnej wiedzy” – przekazał Onetowi.
Swoje zeznania Lewandowski miał złożyć w środę 11 czerwca w sądzie w Warszawie. Było to dokładnie dzień po meczu reprezentacji Polski z Finlandią w Helsinkach. Napastnik FC Barcelony nie zagrał w tamtym spotkaniu, ponieważ mówił, że jest zmęczony sezonem i nie przyjedzie na zgrupowanie. Tamte wydarzenie zakończyły się dużym zamieszaniem w mediach i ostatecznie zmianą trenera kadry narodowej.
Cezary Kucharski przekonuje, że jedna rzecz umknęła wówczas wszystkim. — Nikt tego do tej pory nie wychwycił, ale prawda jest taka, że przesłuchanie Roberta Lewandowskiego w sądzie w Warszawie zostało zaplanowane z dużym wyprzedzeniem właśnie na 11 czerwca 2025 r. na godzinę 10 rano. On sam wskazał taką datę poprzez swoich prawników – mówił.
– Moim zdaniem wprowadził w błąd opinię publiczną, że nie jedzie na kadrę z powodu zmęczenia. Z góry zakładał, że do Helsinek po prostu nie poleci, we wtorek 10 czerwca nie będzie grał tam meczu, bo następnego dnia rano miał zeznawać w sądzie w Warszawie, co wcześniej zaplanował i gdzie zresztą się stawił — oznajmił Kucharski.
Fałszywe dyplomy z łódzkiej uczelni. Pojawia się nazwisko Lewandowskiego
Wracając do kwestii dyplomów, Onet przytoczył wpis Barbary Mrozińskiej, która wykłada w Łodzi. „Robert Lewandowski kupił dyplom w prywatnej uczelni w Łodzi. Piszę to z całą odpowiedzialnością, bo »zdał« u mnie dwa egzaminy. O wszystkim dowiedziałam się w czasie przesłuchania jako świadek w tej obrzydliwej sprawie” – informowała na platformie X.
To na przesłuchaniu miała się dowiedzieć, że dwukrotnie egzaminowała piłkarza podczas swojej pracy na uczelni związanej ze Zbigniewem D. Choć dwa razy miała wystawić mu ocenę dostateczną, to zapewnia, że nigdy Lewandowskiego nie widziała na żywo, a na pewno zapamiętałaby taką sławę.
Portal wspomniał też o bliskim znajomym Roberta Lewandowskiego, Emilu Jędrzejewskim. Miał on zapewniać w 2021 roku, że Lewandowski studiował w Łodzi, a jego dyplom nie jest podrobiony. Dodawał, że sam osobiście dostarczał dokumenty sportowca na łódzką uczelnię. Dopytywany przyznał, że mogła jednak zrobić to żona zawodnika, Anna Lewandowska.
Gdańska prokuratura śledztwo w sprawie Zbigniewa D. i fałszywych dyplomów prowadzi już od 2019 roku. Naukowiec usłyszał 46 zarzutów, a jego żona Urszula D. również ma status podejrzanej. Łącznie zarzutami objęto 23 osoby. Ze znanych piłkarzy, w charakterze świadków przesłuchani zostali oprócz Lewandowskiego także Arkadiusz Milik i Jacek Góralski.
Prokuratura podkreślała, że samo posiadanie fałszywego dyplomu nie jest przestępstwem. Karalne jest dopiero posłużenie się takim dokumentem przy świadomości, że jest on podrobiony. Prokuratura nie wyjaśnia jednak publicznie, dlaczego bez wiedzy sportowców ktoś miałby fałszować ich dokumenty. Zbigniew D. nie wyjaśnił z kolei dziennikarzom, dlaczego posiadał dyplom wystawiony na kapitana reprezentacji i korespondował z jego żoną w sprawie odbioru teczki.


