Jesienią 2024, a także na początku 2025 roku, plaże w Sydney zasłane były dziwnymi czarnymi kulami. Setki okrągłych obiektów wielkości piłek golfowych i tenisowych doprowadziły do zamknięcia popularnych plaż, ponieważ nie było wiadomo, czy nie są one szkodliwe dla zdrowia. Teraz poznano ich pochodzenie.

Tajemnicze kule z czeluści systemu

Najwcześniej zanieczyszczenia wystąpiły na plażach Coogee, Maroubra i Gordons Bay. Potem dostrzeżono je również między innymi na plażach Manly, Long Reef, Queenscliff, Freshwater, North Curl Curl, South Curl Curl, North Steyne i North Narrabeen. Te niezwykle popularne wśród mieszkańców i turystów plaże trzeba było zamknąć, dopóki obiektów nie uprzątnięto.

W piątek australijski Urząd Ochrony Środowiska (EPA) ogłosił, że kule najprawdopodobniej pochodzą z sieci kanalizacyjnej w Sydney. Choć śledztwo wciąż trwa, operator ścieków otrzymał już polecenie przeprowadzenia odpowiednich badań.

Tezę o tym, że źródłem obiektów są ścieki, ogłoszono po wielomiesięcznych badaniach. Okazało się, że próbki pobrane z kul wykazały wiele podobieństw do próbek pobranych z systemu kanalizacyjnego w mieście, zarządzanego przez przedsiębiorstwo Sydney Water. Wskazują one na pochodzenie z oczyszczalni ścieków Malabar i Bondi.

Jak poinformował w oświadczeniu dyrektor operacyjny EPA Adam Gilligan, urząd zawiadomił Sydney Water o wszczęciu śledztwa, które ma pomóc precyzyjnie ustalić źródło zanieczyszczeń na plaży.

To znaczący krok do przodu w naszym śledztwie, jednak wciąż jest wiele do zrobienia” – podkreślił Gilligan.

Wyjaśnił, że wciąż trzeba ustalić, „co dokładnie spowodowało incydenty zanieczyszczenia” oraz określić, kiedy do niego doszło. Urzędnik dodał, że można już powiedzieć, że właściwości i skład tych kul są zgodne ze źródłem materii pochodzącej ze ścieków.

Badanie jeszcze się nie skończyło

Śledztwo EPA początkowo dotyczyło obiektów dostrzeżonych na plażach wokół Sydney w październiku 2024 roku, a potem przedłużono je po podobnym zdarzeniu ze stycznia 2025 roku.

W ramach dochodzenia poprano próbki materii z wielu źródeł, w tym ze statków wycieczkowych. Podejrzewano bowiem, że mogą to być tak zwane „kule smołowe„, czyli zanieczyszczenia formujące się z wyciekającego ze statków lub okrętów paliwa, łączącego się z wodą morską i odpadkami. Próbki pobrano również z systemu ściekowego w Sydney, co okazało się dobrym tropem.

W reakcji na te doniesienia dyrektor wykonawcza Sydney Water, Louise Beer, zapewniła że nie stwierdzono żadnych awarii systemu:

Wszystkie nadmorskie zakłady oczyszczania pracują normalnie i działamy zgodnie z normami” – powiedziała Beer, cytowana przez serwis ABC News.

Według przedsiębiorstwa incydenty mogły być skutkiem 10 lub więcej osobnych zrzutów w różnych lokalizacjach, jednak śledczy przyjrzą się warunkom, w jakich się one odbywały, a także temu, co mogło jeszcze doprowadzić do zanieczyszczenia plaż. Możliwe, że w systemie znalazło się więcej tłuszczu, oleju czy smarów, których nie udało się odpowiednio zutylizować.

Teraz EPA zobowiązało Sydney Water do wykonania odpowiednich działań, czyli:

  • przeprowadzenia modelowania oceanicznego rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń;

  • zrealizowanie programu pobierania próbek i przeprowadzenie analiz w oczyszczalniach ścieków;

  • ocenę systemu odprowadzania ścieków do oceanu i sieci rur kanalizacyjnych by określić, skąd mogą pochodzić kule tak, by „zapobiec ich ponownemu wystąpieniu„.

Sydney Water zarządza łącznie 30 zakładami oczyszczania ścieków w rejonie metropolii Wielkiego Sydney.

Źródło: ABC News, EPA.nsw.gov.au

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Udział
Exit mobile version