W środę (18 marca) Tulsi Gabbard, dyrektorka Wywiadu Narodowego, wystąpiła przed senacką komisją ds. wywiadu na corocznym przesłuchani ws. globalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa. Jednym z głównych tematów był oczywiście Iran. Gabbard przez dłuższy czas nie wypowiadała się na temat wojny. Jak zauważa CBS, w przeszłości była zresztą przeciwniczką podjęcia interwencji militarnej w tym kraju. W spocie z 2019 roku (była wtedy jeszcze członkinią Partii Demokratycznej i startowała w prawyborach) mówiła, że „Prezydent Trump obiecał nam podczas swojej kampanii, że wyciągnie Stany Zjednoczone z 'głupich wojen’, ale on jest o krok od rozpoczęcia bardzo głupiej i kosztownej wojny z Iranem”. – Musimy powstrzymać prezydenta przed rozpoczęciem wojny z Iranem – mówiła dalej. W poście na platformie X w 2020 roku pisała nawet „żadnej wojny z Iranem”. Reklamowała w tym czasie także koszulki z takim hasłem. 

Gabbar podzielała też poglądy  z podległym jej Joe Kentem, byłym już dyrektorem Narodowego Centrum Antyterrorystycznego, który we wtorek odszedł z funkcji w proteście przeciwko wojnie. Kent stwierdził, że Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla USA, a Biały Dom uległ presji Izraela. Podczas wystąpienia w Senacie Gabbard podkreślała jednak, że jej zeznania wyrażają nie jej własne poglądy, lecz ocenę amerykańskiego wywiadu.

Zobacz wideo Trump może i miał na oku sukcesorów Chameneiego, ale Izrael ich zabił

Gabbard złożyła oświadczenie przed komisją senacką 

W pisemnej wersji oświadczenia wstępnego polityczka zeznała, że w wyniku zbombardowania obiektów atomowych w czerwcu ubiegłego roku irański program wzbogacania uranu został całkowicie unieszkodliwiony i że od tej pory Iran nie podjął próby jego wznowienia. Fragmentu tego nie odczytała jednak przed komisją. Pytana przez senatorów o pominięcie tego fragmentu Gabbard utrzymywała, że próbowała zaoszczędzić czas i potwierdziła, że taka jest ocena społeczności wywiadowczej USA. Zaprzeczyła jednocześnie, by powodem była chęć uniknięcia zaprzeczenia narracji Białego Domu.

Kiedy senator demokratów Jon Ossoff wypomniał, że Biały Dom tłumaczył, jakoby przyczyną rozpoczęcia wojny przeciwko Iranowi było „wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia nuklearnego stwarzanego przez irański reżim”, Gabbard odparła, że „jedyną osobą, która może ustalić, co jest, a co nie jest bezpośrednim zagrożeniem, jest prezydent Stanów Zjednoczonych”. 

Powiedziała także, że w ocenie służb reżim w Iranie „wydaje się nienaruszony, ale w dużej mierze zdegradowany z powodu ataków na jego przywódców i potencjał militarny”. Zaznaczyła jednak, że mimo osłabienia Iran i związane z nim bojówki nadal są zdolne do kontynuowania ataków na siły USA i sojuszników na Bliskim Wschodzie. – Społeczność wywiadowcza ocenia, że jeśli wrogi reżim przetrwa, będzie dążył do podjęcia wieloletnich wysiłków, by odbudować swoje siły rakietowe i dronowe – powiedziała.

Przy obecnym tempie zużycia broni, amunicji, sprzętu wojskowego i zakresie działań logistycznych Trump wyda na Bliskim Wschodzie w trzy miesiące tyle, ile USA wydały przez trzy lata na wsparcie Ukrainy – pisze Anne Applebaum. Czytaj na Wyborcza.pl.

Redagowała Kamila Cieślik

Share.
Exit mobile version