W czwartek (19 marca) Donald Trump spotkał się w Białym Domu z premierką Japonii, Sanae Takaichi. W części otwartej dla mediów zapowiedział, że zamierza rozmawiać z polityczką o blokowanej przez Iran cieśninie Ormuz. – Japonia staje na wysokości zadania, w przeciwieństwie do NATO – stwierdził prezydent USA. Dodał, że opiera się na składanych przez Tokio deklaracjach, ale nie sprecyzował, co konkretnie ma na myśli. Podkreślił też, że NATO „teraz staje się milsze, kiedy zobaczyli jego podejście”, lecz jest na to za późno.
Wcześniej tego dnia Japonia wraz z pięcioma państwami NATO – Wielką Brytanią, Francją, Niemcami, Holandią i Włochami – wydała wspólne oświadczenie, w którym zadeklarowała „gotowość wniesienia swego wkładu w wysiłki niezbędne do zagwarantowania bezpieczeństwa ruchu w cieśninie”, lecz bez podawania sposobu, w jaki zamierza to zrobić.
Trump rozmawiał z premierką Japonii o Iranie
Prezydent USA odniósł się także w rozmowie z Takaichi do izraelskiego ataku na pola gazowe South Pars. Poinformował, że powiedział premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu, by więcej tego nie robił. – Świetnie się dogadujemy. To wszystko jest skoordynowane. Ale w niektórych przypadkach, on coś zrobi, a jeśli to mi się nie podoba (…) nie będziemy tego już więcej robić – zapewnił amerykański prezydent. Takaichi powiedziała z kolei, że przybyła do Waszyngtonu z „konkretnymi propozycjami mającymi na celu uspokojenie globalnego rynku energii”, lecz nie podała, jakie to plany. Podkreśliła też, że japoński minister spraw zagranicznych, Toshimitsu Motegi, stanowczo powiedział swojemu irańskiemu odpowiednikowi, Abbasowi Aragcziemu, by Teheran zaprzestał ataków na obiekty infrastruktury energetycznej.
Jeden z reporterów obecnych w sali zapytał polityka o to, dlaczego przed rozpoczęciem wojny z Iranem nie powiedział o swoich planach sojusznikom, w tym Japonii. – Nie należy za bardzo sygnalizować swoich intencji z wyprzedzeniem. Wiecie, kiedy wkraczaliśmy, robiliśmy to bardzo gwałtownie i nikomu o tym nie mówiliśmy, bo chcieliśmy sprawić im niespodziankę. A kto zna się na niespodziankach lepiej niż Japonia? Dlaczego wy mi nie powiedzieliście o Pearl Harbor? – zapytał. Odniósł się przy tym do japońskiego ataku na amerykańską bazę Pearl Harbor na Hawajach w 1941 roku.
Pytany o to, czy zamierza wysłać na Bliski Wschód dodatkowe wojska, Trump powiedział, że nie planuje tego robić. – Nie, nigdzie nie wysyłam wojsk. Gdybym wysyłał, na pewno bym ci nie powiedział, ale nie wysyłam wojsk – oświadczył Trump. Do tej pory prezydent USA pytany o użycie wojsk lądowych nie wykluczał żadnej opcji.
Wydawało się, że zajęci pacyfikowaniem protestów, pilnowaniem chust u kobiet, nieruchomościami w Dubaju i przemytem alkoholu, dawno stracili determinację i zdolności bojowe. Trump nie docenił Strażników Rewolucji – pisze Ludwika Włodek na Wyborcza.pl.
Redagowała Kamila Cieślik


