
– W porównaniu z 2024 rokiem w 2025 liczba noclegów kupionych przez turystów wzrosła w prawie wszystkich państwach Unii Europejskiej. Największy wzrost zanotowały Malta, Polska i Łotwa – poinformował właśnie Eurostat.
Polskie siedem procent to o wiele więcej niż wyniosła unijna średnia, czyli dwa proc.. To, co widać w danych Eurostatu, da się zauważyć także w polskich regionach.
– Dynamika wzrostu na krakowskim lotnisku w 2025 była naprawdę imponująca. W wielu miesiącach liczba podróżnych przewyższała poziom z poprzedniego roku nawet o 25 procent – mówi prezes lotniska w Krakowie Łukasz Strutyński.
Kraków Airport obsłużył ponad 13 milionów pasażerów i choć zaznacza, że przyloty miały różny – nie tylko turystyczny – charakter, to i tak wynik wpisuje się w rosnącą popularność polskich miast i regionów wśród podróżnych.
Kraków – a także Gdańsk, polskie góry oraz Bałtyk od lat zaliczane są do czołówki najchętniej odwiedzanych miejsc w kraju. Ale dane Eurostatu udowadniają, że w Polsce popularnych kierunków jest coraz więcej.
W tym mieście jest ponad 10 proc. wzrostu. „To budujące”
W Szczecinie urzędnicy szacują ubiegłoroczny wzrost ruchu turystycznego na ponad 10 proc. W 2024 roku przyjezdnych, którzy wykupili w stolicy Pomorza Zachodniego co najmniej jeden nocleg było 1,1 mln, a w zakończonym niedawno roku 1,3 mln.
– To dla nas bardzo budujące, bo zależy nam, żeby Szczecin był miejscem do którego turysta przyjeżdża na więcej niż jeden dzień – mówi Interii Celina Wołosz z miejskiej spółki „Żegluga Szczecińska Turystyka i Wydarzenia”.
Tych, którzy odwiedzili największe miasto Pomorza Zachodniego, ale nie wykupili noclegu, było o wiele więcej. – Bez kupowania noclegu, a jedynie na kilka godzin w drodze nad Bałtyk, wracając do domu lub przyjeżdżając do nas w razie kiepskiej pogody nad morzem – wskazuje Celina Wołosz.
Bezpieczeństwo magnesem na turystów
Raport Eurostatu nie analizuje przyczyn polskiego wzrostu. Pokazuje jedynie same liczby. Powodów rosnącej popularności szukają szczecińscy urzędnicy.
– Szczecin to jedno z nielicznych miast w kraju, które łączy kilka cenionych przez turystów rzeczy: aglomerację miejską, bliskość natury i duże wydarzenia. Widzimy, że zainteresowanie przyjezdnych jest dość mocno rozłożone – analizuje w rozmowie z Interią Celina Wołosz.
Powodów rosnących liczb szukają też sami mieszkańcy odwiedzanych miast.
– W Polsce jest bezpiecznie, a podróżowanie między miastami jest dość wygodne – zauważa pani Katarzyna z Gdyni spotkana na szczecińskich Wałach Chrobrego. Zimowy urlop spędza z córką i synem nad Bałtykiem, a jeden dzień przeznaczyła na podróż do pobliskiego Szczecina.
– Nigdy wcześniej tu nie byliśmy, a zwiedziliśmy z dziećmi inne duże polskie miasta: Białystok, Wrocław, Kraków i Warszawę – opowiada w rozmowie z Interią.
– Polska ma dobry wizerunek w internecie i może stąd przyjazdy turystów z zagranicy? – zastanawia się spotkany niemal w tym samym miejscu Krzysztof z zachodniopomorskich Gryfic.
Bolesław, fotograf amator, który na Wały Chrobrego przyszedł zrobić zdjęcia Odry w odwilży, podaje kolejny powód. – Polska może się podobać, jest przygotowana na przyjęcie turystów i ma duże możliwości rozwoju. Przyjeżdża do nas też wielu Niemców, aby zobaczyć miasto swoich przodków i to, jak je odbudowaliśmy – uważa.
Sukces turystyki. Korzysta nawet pralnia i sklep meblarski
Ekonomista, profesor Jarosław Korpysa z Uniwersytetu Szczecińskiego zauważa, jak duży wpływ turystyka ma na gospodarkę. – W PKB to 5-6 proc., rynek jest wart 100 miliardów złotych, a za cztery lata będzie wart 170 mld – wylicza w rozmowie z Interią.
Prof. Korpysa przekonuje, że turystyczny boom pozytywnie wpływa nie tylko na przedsiębiorstwa działające w branży. – To system naczyń połączonych. Nie musimy być bezpośrednio związani z turystyką, żeby nasza firma: czy to produkcyjna, czy usługowa tworzyła produkty dla turystyki – przekonuje.
– Przykładem może być pralnia, hurtownia spożywcza, sklep meblarski czy biuro rachunkowe. Szczególnie w rejonie nadmorskim i w górach praca jest bardzo mocno związana z ruchem turystycznym – dodaje prof. Korpysa.
To ciągle nie jest szczyt? Obiecujące prognozy
Wiele wskazuje na to, że statystyki pokazujące liczbę turystów w Polsce jeszcze nie osiągnęły szczytu. I nie zapominajmy, że turystykę w kraju napędzają przede wszystkim rodacy.
– W tegorocznym sezonie zimowym wyjechać przynajmniej raz w celach rekreacyjno-wypoczynkowych planuje 51 proc. dorosłych Polaków. Nieco ponad jedna czwarta wszystkich respondentów – 27 proc. – spędzi zimowy urlop wyłączne w Polsce – podkreśla Beata Jabłonowska z Polskiej Organizacji Turystycznej.
Eurostat zauważa, że branży na całym kontynencie udało się odbudować po głębokim kryzysie z czasów pandemii COVID-19. Po raz pierwszy od czasu prowadzenia statystyk liczba udzielonych noclegów przekroczyła trzy miliardy.
W rekordowym przed pandemią 2019 roku do tej wartości się jedynie zbliżyliśmy, a po tym, jak pandemiczne ograniczenia sparaliżowały masową turystykę, liczba noclegów spadła niemal o połowę w 2020 roku. Teraz turystyka w Unii Europejskiej balansuje niemal po równo między gośćmi z zagranicy oraz krajowymi – podkreśla Eurostat.
Tobiasz Madejski, Szczecin

