Unia Europejska przygotowuje nowe regulacje dotyczące prawa do naprawy, których celem ma być ograniczenie praktyk skracających żywotność sprzętu elektronicznego. Zmiany mają uderzyć w działania producentów, którzy utrudniają naprawę urządzeń albo sprawiają, że staje się ona nieopłacalna. Coraz częściej podnoszą to organizacje konsumenckie, które wskazują, że problem nie dotyczy już wyłącznie jakości sprzętu, ale całego modelu działania części firm technologicznych.

Pogarszanie funkcjonalności


Do tej debaty mocno włączyła się Norweska Rada Konsumentów. W opublikowanym niedawno raporcie oskarżyła producentów elektroniki o systematyczne pogarszanie funkcjonalności produktów poprzez planowane postarzanie. W dokumencie opisano sytuacje, w których urządzenia są projektowane tak, by stosunkowo szybko stawały się niesprawne albo nieopłacalne w naprawie. Zdaniem autorów raportu zjawisko to trzeba ograniczać, bo uderza ono bezpośrednio w konsumentów.


W raporcie pojawia się również pojęcie „enshittification”, którym określono stopniowe obniżanie jakości aplikacji i usług cyfrowych. Według opisu chodzi o praktyki, w których korporacje wykorzystują własne platformy do czerpania coraz większych korzyści kosztem użytkowników, ich pieniędzy i danych. Jako przykłady wskazano m.in. gry wideo i drukarki, gdzie część funkcji ma być ograniczana albo uzależniana od dodatkowych opłat.

Nowa dyrektywa


Nowa unijna dyrektywa określana jako „right to repair”, czyli prawo do naprawy, ma poprawić sytuację klientów. Zakłada ona ograniczenie barier w dostępie do napraw przez niezależne serwisy. Producenci mają zostać zobowiązani do zapewnienia części zamiennych i niezbędnej dokumentacji. Według ekspertów może to przełożyć się na wyższą jakość nowych produktów oraz większą przejrzystość dla kupujących.


Jak wskazano w tekście, istotne ma być także to, by klient już na etapie zakupu wiedział, jakie koszty naprawy mogą wiązać się z danym urządzeniem. Chodzi o możliwość porównania produktów nie tylko pod względem ceny zakupu, ale również opłacalności późniejszego serwisowania. To właśnie obowiązek informowania o takich kwestiach ma stać się jednym z ważnych elementów nowych zasad.


Dyrektywa ma promować naprawę zamiast wymiany sprzętu na nowy. Tymczasem część producentów prowadzi dziś odwrotną politykę, zachęcając klientów do częstszego kupowania kolejnych urządzeń. Jako przykład podano telefony z wbudowaną baterią, gdzie wymiana akumulatora jest utrudniona. Podobne problemy mają dotyczyć także słuchawek bezprzewodowych.


Kłopot nie ogranicza się jednak wyłącznie do elektroniki użytkowej. Badanie przeprowadzone w 2023 roku przez Federację Niemieckich Organizacji Konsumenckich pokazało, że podobne utrudnienia dotyczą również sprzętu AGD. Pod lupę wzięto 10 pralek i ustalono, że w 60 proc. przypadków producenci nie dostarczali instrukcji, które mogłyby pomóc w samodzielnej naprawie urządzenia. To pokazuje, że problem jest szerszy i obejmuje coraz więcej kategorii produktów. Nowe regulacje UE mają ten trend odwrócić i zwiększyć realne prawo konsumenta do naprawy.

Share.
Exit mobile version