O przygotowaniach do wyborw w Ukrainie mówi się od miesięcy. „The Economist” poinformował, że mogą one odbyć się już latem. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał rzekomo spotkać się ze swoją ekipą, by omówić organizację głosowania. Plan zakłada rozejm do Wielkanocy, a po jego osiągnięciu – zakończenie stanu wojennego na początku maja. Jeśli tak się stanie, wówczas wybory mogłyby odbyć się latem, najwcześniej w lipcu. Jednak w praktyce realizacja tych planów stoi pod znakiem zapytania.

Mimo tych informacji ukraińska administracja zaprzecza, jakoby jakiekolwiek przygotowania do wyborów miały miejsce. Mychajło Podolak, doradca prezydenta, stwierdził, że organizacja wyborów w trakcie wojny jest niemożliwa. Dodał, że po zakończeniu stanu wojennego, jeśli parlament zdecyduje o jego zakończeniu, będą mogły ruszyć procedury wyborcze. Jak komentują te doniesienia ukraińscy politolodzy i anonimowe źródła w administracji?

Zobacz wideo Efekty rozmowy Trump-Putin, czyli Putin rozgrywa Trumpa

Ukraiński politolog: Politycy już planują, jak poprowadzą kampanię wyborczą

– Formalnie wojenny stan obowiązuje w Ukrainie do 9 maja. Dopóki trwa, nie można ogłaszać wyborów. Zniesienie go bez uzasadnienia oznaczałoby poważne ryzyko, Zeenski to rozumie. Z perspektywy realnej, kluczowi politycy już myślą, jak poprowadzą swoje kampanie wyborcze – mówi w rozmowie z Gazeta.pl znany ukraiński politolog Jewhen Mahda.

Politolog Ołeksij Koszel w komentarzu dla Radia Swoboda twierdzi, że rzeczywiście można mówić o przygotowaniach ukraińskich polityków do wyborów. – Widzimy, że przez ostatnie kilka miesięcy trwa realne przygotowanie do wyborów. Mamy podstawy, by o tym mówić. Widzimy oznaki intensyfikacji pracy sztabów wyborczych, rozprowadzania ukrytej reklamy, milionowych nakładów specjalnych wydań z reklamami liderów partii – mówi.

Portal „Ukraińska Prawda”, powołując się na swoje źródła, poinformował, że w Kijowie trwają nieoficjalne przygotowania do nadchodzących wyborów, chociaż brak jest konkretnych działań. – Może odbyło się jakieś spotkanie, ale teraz nikt nie robi nic systematycznie. Po prostu nie ma osoby, która zbierałaby sztaby czy grupy robocze, która mówiłaby, że robimy to i to. A prezydent najwyraźniej nie jest teraz na to gotowy. Coś się dzieje, ale trudno to nazwać realnymi przygotowaniami – mówi anonimowy przedstawiciel otoczenia Zełenskiego w komentarzu dla „Ukraińskiej Prawdy”.

W komentarzach dla ukraińskich mediów przedstawiciele Biura Prezydenta zapewniają, że w Ukrainie nie prowadzi się żadnych organizacyjnych przygotowań do wyborów i podkreślają, że obecnie nie ma możliwości bezpiecznego zorganizowania procesu wyborczego.

Powojenne wybory w Ukrainie. „Będziemy musieli zmienić prawo”

Aby przygotować wybory po zakończeniu stanu wojennego, potrzebny jest dłuższy czas, niż przewiduje to obecne prawo – twierdzi przewodniczący Centralnej Komisji Wyborczej Ołeh Didenko w wywiadzie dla „Ukraińskiej Prawdy”.

– Obecne przepisy zawierają algorytmy dotyczące organizacji wyborów po zakończeniu stanu wojennego. Jednak z powodu wpływu pełnoskalowej wojny, musimy dostosować te procedury. Wydaje się, że istnieje konsensus wśród społeczeństwa i polityków, że przygotowanie wyborów po wojnie wymaga więcej czasu, niż przewiduje to prawo – zaznaczył Didenko. Według niego oznacza to, że będzie konieczna zmiana prawa wyborczego.

Politolog Maksym Nesiwtajłow w komentarzu dla portalu „RBC-Ukraina” wyraził opinię, że przeprowadzenie wyborów przed pełnym zakończeniem wojny wymagałoby globalnych zmian w ukraińskim prawodawstwie, a także ogromnych nakładów finansowych i wysiłków. – Jeśli mówimy o tym, że wybory mogą odbyć się przed zakończeniem wojny, przed podpisaniem umowy pokojowej, bez gwarancji bezpieczeństwa, w zasadzie wymagałoby to całkowitej zmiany ukraińskiego prawa – stwierdził politolog.

– Trzeba ogłosić zakończenie stanu wojennego, proces demobilizacji, przeprowadzić olbrzymią liczbę globalnych procesów. A pół roku to bardzo mało – dodał Nesiwtajłow. Ekspert przypomniał, że wiele placówek wyborczych zostało zniszczonych w czasie wojny, podobnie jak rejestry wyborców. Potrzebna będzie ogromna praca, by przeprowadzić wybory w sposób rzetelny. – Już nie mówię o ogromnych kosztach organizacji wyborów – powiedział politolog.

Politolog Jewhen Mahda w rozmowie z nami zauważa, że obecnie istnieje wiele problematycznych kwestii związanych z wyborcami. Ukraińscy eksperci nieustannie dyskutują o tym, jak skompletować listy wojskowych, którzy walczą? Jak będą głosować na froncie? Jak sporządzić listy wyborcze i zorganizować głosowanie uchodźców wewnętrznych, których jest około pięciu milionów? A co z niemal sześcioma milionami ukraińskich uchodźców za granicą? Mówi się o możliwym głosowaniu elektronicznym lub pocztowym. – Duża liczba wyborców jest rozproszona po różnych miastach i krajach, nie ma jasnej wizji, jak ludzie będą głosować. Nie wiemy też, w jakim stanie znajdują się rejestry wyborców – mówi politolog.

A co o przeprowadzeniu wyborów myślą sami Ukraińcy? Zdecydowana większość nie popiera przeprowadzenia wyborów w warunkach tymczasowego zawarcia rozejmu. Przeciwko tej inicjatywie wypowiada się 77 proc. respondentów, którzy są przekonani, że wybory powinny odbyć się dopiero po zakończeniu wojny lub uzyskaniu gwarancji bezpieczeństwa. Takie wnioski płyną z badania Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. Łącznie 19 proc. popiera przeprowadzenie wyborów teraz lub w przypadku rozejmu, nawet bez gwarancji bezpieczeństwa.

Wybory w Ukrainie. „Rosja pragnie politycznego chaosu”

W rozmowie z nami politolog Jewhen Mahda podkreśla, że Władimir Putin bardzo pragnie politycznego chaosu w Ukrainie. – Kremlowi najbardziej zależy na tym, żeby Ukraińcy utracili wewnętrzną jedność i po tym poszli na wybory. Niestety, wielu polityków tego nie rozumie – mówi ekspert.

Według informacji przekazanych przez „Ukraińską Prawdę” proces wyborczy w Ukrainie nie obejdzie się bez udziału Oleha Tatarowa, politycznego działacza, który odgrywa znaczącą rolę w ekipie Zełenskiego. Jak twierdzą rozmówcy portalu z kręgów władzy i opozycji, to właśnie pod jego przewodnictwem prowadzone są badania na temat tego, jak daleko można posunąć się w naciskach, które mogłyby dotknąć opozycyjnego polityka, byłego prezydenta Petra Poroszenkę.

– Nacisk na opozycję, w szczególności na partię Poroszenki, jest widoczny. Inne partie opozycyjne przeżywają łatwiejsze czasy. Ale z drugiej strony w Ukrainie ceni się tych, na których wywierany jest nacisk – to nie tajemnica – zauważa Jewhen Magda.

Na kogo zagłosują Ukraińcy? Politolog twierdzi, że nadchodzące wybory na pewno doprowadzą do władzy wojskowych. – Ukraińcy będą wybierać osoby z wojskowym doświadczeniem, to absolutnie jasne – mówi Magda.

Często mówi się o potencjalnej kandydaturze generała Wałerija Załużnego. Sam Załużny jednak nigdy tego nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. – Moja odpowiedź w tej sprawie nie zmieniła się. Dopóki trwa wojna, wszyscy musimy skupiać się na obronie kraju, a nie myśleć o wyborach. Różne plotki nie będą przedmiotem moich komentarzy – powiedział Załużny.

Z danych przeprowadzonych w lutym 2025 roku wynika, że kandydaturę Wołodymyra Zełenskiego w nadchodzących wyborach prezydenckich popiera od 16 proc. do 23 proc. Ukraińców. Z kolei wyniki badania przeprowadzonego przez Centrum Socjologiczne „Socis” oraz firmę badawczą Gradus Research pokazują, że w przypadku wyborów prezydenckich już w lutym 2025 roku, w pierwszej turze wygrałby Waerij Zauny (gdyby zdecydował się kandydować), zdobywając 27 proc. głosów. Wołodymyr Zełenski zająłby drugie miejsce z poparciem wynoszącym 16 proc. Wśród wyborców zdecydowanych ten wynik rośnie do 22 proc. Na trzecim miejscu znalazłby się były prezydent Petro Poroszenko z wynikiem 5 proc.

Udział
Exit mobile version