-
Pasażerka urodziła zdrową dziewczynkę na pokładzie samolotu tuż przed lądowaniem w Portland.
-
Pomocy udzieliły jej dwie ratowniczki medyczne, wykorzystując koce od pasażerów i sznurowadła.
-
Matka i dziecko zostały przetransportowane do szpitala na obserwację, obie są zdrowe.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Mała Brielle Renee Blair, ważąca 2,5 kg, przyszła na świat na pokładzie samolotu linii Delta Airlines około dwa tygodnie przed planowanym terminem.
Jej mama Ashley Blair, pochodząca z Tennessee, leciała z Atlanty do Oregonu do swojej matki, by ta towarzyszyła jej w czasie porodu. Amerykanka jednak nie zdążyła. Zaczęła rodzić w piątek wieczorem czasu miejscowego około pół godziny przed lądowaniem w Portland.
USA: Poród na pokładzie samolotu. Ratowniczki musiały użyć sznurówek
Jedna z ratowniczek medycznych Tina Fritz w rozmowie z agencją Associated Press powiedziała, że wraz z drugą ratowniczką Kaarin Powell wracały do domu z wakacji w Republice Dominikańskiej. Medyczki pomagały pielęgniarce w opiece nad innym pasażerem, siedzącym z tyłu samolotu, gdy personel pokładowy poprosił je o sprawdzenie stanu Blair.
Okazało się, że kobieta rzeczywiście rodzi, a skurcze były coraz częstsze. Samolot był zapełniony, na pokładzie było 153 pasażerów – wkrótce 154 – więc zaczęto przenosić osoby siedzących obok Blair na inne miejsca – czytamy.
Ratowniczki poprosiły personel pokładowy o zapasowe koce i zestaw położniczy, czyli sterylny zestaw narzędzi medycznych używanych podczas porodu w nagłych wypadkach. Fritz powiedziała, że wraz z koleżanką musiały improwizować, gdy okazało się, że ani jednego, ani drugiego nie było na pokładzie.
Medyczki dostały koce od innych pasażerów i sznurówkę do zawiązania pępowiny od jednego z członków załogi samolotu. Powell jednej ze swoich sznurówek użyła z kolei jako opaski uciskowej do założenia wenflonu.
Gdy ratowniczki pomagały rodzącej kobiecie, personel poinformował je, że muszą zająć miejsca, bo samolot zaraz będzie lądował. – Blair wykonała trzy naprawdę mocne parcia i dziecko wyszło naprawdę szybko – relacjonowała Fritz. – To było miłe – dodała.
Powell przecięła pępowinę i usiadła, trzymając dziewczynkę. Fritz zajęła miejsce obok niej, a wtedy koła maszyny dotknęły pasa startowego.
– Dziecko od razu się zaróżowiło – wspominała Fritz. – Była prześliczna. Mama była gwiazdą rocka – dodała. Gdy samolot zaczął kołować, ratowniczki podały Blair jej córkę. Wszyscy świętowali, robiąc sobie zdjęcia – opisała agencja AP.
Matka i dziecko czują się dobrze. „Będziemy przyjaciółkami na zawsze”
Rzeczniczka służby ratowniczej na lotnisku w Portland Molly Prescott przekazała, że załoga, która przybyła na miejsce zdarzenia, stwierdziła, że matka i jej dziecko są zdrowe, obie zostały przetransportowane do miejscowego szpitala na obserwację.
W oświadczeniu linii Delta Airlines napisano, że lekarz i dwie pielęgniarki pomagały personelowi pokładowemu w odebraniu porodu, jednak Fritz podkreśliła, że na pokładzie nie było lekarza, a jedyna pielęgniarka została przy pierwszym chorym pasażerze.
„Składamy serdeczne podziękowania załodze i ochotnikom medycznym na pokładzie, którzy udzielili pomocy jednej z pasażerek przed lądowaniem w Portland. Zdrowie i bezpieczeństwo naszych pasażerów jest zawsze naszym najwyższym priorytetem i życzymy nowej rodzinie wszystkiego najlepszego” – czytamy w oświadczeniu linii Delta.
Fritz, która utrzymuje kontakt z Blair od momentu porodu, powiedziała, że kobieta jest nieco przytłoczona zainteresowaniem. – Mam wrażenie, że teraz będziemy przyjaciółkami na zawsze – powiedziała ratowniczka.
Źródło: Associated Press, CNN
-
Alarm w oknie życia. Chłopiec miał przy sobie karteczkę
-
W samolotach obowiązują nowe zasady. To ważna informacja przed wakacjami


