Ciało Beaty Bartoszuk znaleziono nad ranem 18 czerwca 1994 r. przy ul. św. Mikołaja w Gdyni. Kobieta została zgwałcona i uduszona. Była po rozwodzie, miała jedno dziecko. Szybko okazało się, że zaledwie dzień wcześniej w pobliskim tunelu pod torami młody mężczyzna zaatakował 30-letnią kobietę Elżbietę K. (dane zmienione).

Fragment zeznań Elżbiety K.: „Zostałam złapana z tyłu za włosy i przyciśnięta do muru. (…) Przez cały czas bluźnił, wyzywał mnie od kurew, szmat, mówił, że wyrok na mnie zrobi”.


Zobacz wideo

Mordercza loteria. Dlaczego Kajetan Poznański ofiarę wybrał przypadkowo?

Zabójstwo Beaty Bartoszuk. „Seryjny sprawca”

Według śledczych sprawca ataku na Elżbietę K. i zabójca Beaty Bartoszuk to mogła być ta sama osoba. Mężczyzna dokonał w okolicy jeszcze co najmniej kilku napaści.

– Być może po zabójstwie, będącym niejako punktem kulminacyjnym, sprawca wszedł w stan wyciszenia, a później, albo nie atakował już tak brutalnie, albo może trafił do więzienia i nikt go z tym zdarzeniem nie powiązał, albo może zmarł – wyjaśnia podinsp. Paweł Mrozowski z Zespołu Przestępstw Niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Policyjne Archiwum X liczy jednak na to, że sprawę uda się rozwiązać. W ostatnim czasie zidentyfikowano osobę, której odciski palców znaleziono w pobliżu zbrodni. O szczegółach tej szokującej sprawy przeczytacie w poniedziałek 25 maja w Gazeta.pl. 

Share.
Exit mobile version