-
Na Wyspie Beringa znaleziono orki z pogryzionymi płetwami, a badania wykazały, że zostały zaatakowane przez inne orki.
-
Naukowcy ustalili, że ataków dokonały przedstawiciele gatunku Orcinus rectipinnus na orki z gatunku Orcinus orca ater, co nie jest kanibalizmem w sensie ścisłym.
-
Zachowania społeczne orek, takie jak tworzenie silnych grup rodzinnych, mogą być strategią obronną przed tego typu atakami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Precyzyjniej należałoby powiedzieć – prawie kanibale, gdyż kanibalizm utożsamiany z pożeraniem przedstawicieli tego samego gatunku. A warto pamiętać, że nie tak dawno żyjące w wodach północnego Pacyfiku orki Orcinus rectipinnus uważane dotąd za pacyficzny podgatunek największych delfinów świata został podniesiony do rangi odrębnego gatunku.
Orki stały się wilkami oceanów
To sprawa świeża, sprzed dwóch lat i wywołała sporo kontrowersji. Podgatunek, gatunek… wygląda to na formalną zmianę, ale tak nie jest, gdyż ma to istotne znaczenie na poziomie genetycznym i biologicznym, a wydarzenia z Morza Beringa o tym zaświadczają.
Byliśmy przyzwyczajeni, że mamy na świecie jeden gatunek kosmopolitycznej orki oceanicznej, występującej we wszystkich wodach świata (z wyjątkiem może tych najcieplejszych). Kiedyś do orek zaliczano także szablogrzbiety waleniożerne, zwane nawet orkami karłowatymi, ale dzisiaj wiadomo, że to zupełnie inne zwierzęta.
Inne gatunki orek żyły w czasach prehistorycznych i już wymarły, np. prastara mioceńska Orcinus meyeri z Niemiec, czterometrowa Orcinus citoniensis z pliocenu Włoch i Niemiec czy wreszcie plejstoceński gatunek Orcinus paleorca z Japonii, który polował głównie na duże ryby i wskazuje na to, że dopiero współczesne orki wyspecjalizowały się w łowach na morskie ssaki, z wielorybami włącznie, a nawet na spore rekiny. Stały się lwami, tygrysami czy wilkami oceanów, drapieżnikiem szczytowym.
Kto zatem poluje na same orki, skoro na Wyspie Beringa znaleziono tak mocno pokiereszowane zębami płetwy tych zwierząt?
Orki z Wyspy Beringa zostały poważnie poranione
Znajdowano już podobne obrażenia zadawane przez orki, ale u innych waleni, na które te drapieżniki polują np. grindwali, dziobogłowców czy płetwali, zwłaszcza płetwali karłowatych. One stanowią częsty cel ataków orek. Tu jednak obrażenia znajdowały się na ciałach samych drapieżników.
Po analizach naukowcy doszli do wniosku, że orki zamieszkujące Morze Beringa prawdopodobnie zaatakowane przez inne orki. Badacze wykluczyli, że rany powstały na martwych już zwierzętach, w ramach ogryzania ich padliny. Wygląda to na kanibalizm, ale to sprawa dyskusyjna, gdyż zaatakowane i poranione zostały orki oceaniczne z podgatunku Orcinus orca ater (także wyodrębnianego już w osobny gatunek), a atakowały je Orcinus rectipinnus, zwane niekiedy orkami Bigga. A zatem dwa różne gatunki.
A pamiętajmy, że kanibalizm w przyrodzie zdarza się nie aż tak często – natura zabezpiecza się przed wzajemnym wykańczaniem się tego samego gatunku, o ile nie ma takiej potrzeby.
Historia ta pokazuje, że badania genetyczne i klasyfikacja zwierząt na gatunki czy podgatunki nie jest tylko czczym zajęciem naukowców, ale ma realne przełożenie na przyrodę i relacje między zwierzętami. Jest istotną wskazówkę także w kwestii obyczajów panujących wśród poszczególnych populacji.

Na tym nie koniec, gdyż znalezisko z Rosji pozwala nam zrozumieć także pewne zachowania orek, w tym zachowania społeczne. Te ssaki tworzą bardzo mocne, zgrane grupy rodzinne, o ściśle ustalonej hierarchii.
Grupy ze sobą współpracują i dotąd sądzono, że powodem są polowania. Orki niczym wilki oceanów tworzą podwodne watahy, by być skuteczniejsze i powalić wspólnie nawet większego wieloryba.
Orki nie tylko atakują, Muszę się również bronić
Teraz okazuje się, że powód jest jeszcze inny. To obrona, a nie atak. Naukowcy sugerują, że okazjonalne ataki drapieżników są powodem, dla którego ssaki tworzą duże, zżyte grupy rodzinne. Zwierzęta gromadzące się w grupach lub stadach często robią to, aby chronić się przed drapieżnikami.
Wspomniana Olga Fiłatowa zauważyła, że orki Bigga unikały zwartych grup potencjalnych ofiar i oddalały się. Wracały dopiero wtedy, gdy grupa się oddaliła albo rozluźniła. „Wygląda więc na to, że ta strategia obronna naprawdę działa” – podsumowała badaczka.
Reasumując, mamy w północnym Pacyfiku co najmniej dwa odrębne gatunki orek, których odległość genetyczna sprawia, że polują na siebie nawzajem, co nieco przypomina kanibalizm. I jeden z tych gatunków wyspecjalizował się w łowach na inne orki. Drugi więc zacieśnia grupy rodzinne jako strategię obronną przed atakami pobratymców.


