
-
Na skrzyżowaniu Grochowskiej i Zamienieckiej w Warszawie doszło do zderzenia dwóch pojazdów, które zakończyło się śmiercią sześcioletniego dziecka.
-
– Grochowska to typowa miejska autostrada – mówi Interii członek stowarzyszenia Miasto jest Nasze.
-
Wypadek stał się impulsem do wznowienia dyskusji o bezpieczeństwie na Grochowskiej oraz praktyce zwężania ulic w Warszawie.
-
Tymczasem prokuratura postawiła zarzuty obojgu kierującym uczestniczącym w kraksie o tragicznych skutkach.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Poniedziałkowe popołudnie, dwujezdniowa droga stanowiąca oś warszawskiej dzielnicy Praga-Południe. Przed godziną 16:00 zderzają się tam dwa pojazdy. Pierwszy z nich, Toyota, jechał ulicą Grochowską. Drugi, Ford, ulicą Zamieniecką.
Ford, skręcając w lewo, wymusił pierwszeństwo na Toyocie. Samochód dachował i uderzył w stojących obok przejścia pieszych. W wyniku wypadku poszkodowanych zostało pięć osób, w tym sześcioletnie dziecko, które po reanimacji zmarło w szpitalu.
Warszawa. Koszmarny wypadek na Grochowskiej. Aktywiści pytają: Kiedy przebudowa?
Miejsce, gdzie doszło do tragedii, czyli Plac Szembeka, to ważny i często tłoczny punkt na mapie dzielnicy Praga-Południe. Wypadek stał się impulsem do dyskusji na temat bezpieczeństwa na praskiej arterii. Aktywiści ze stowarzyszenia Miasto jest Nasze „zaczepili” w tej sprawie Rafała Trzaskowskiego.
„Panie Prezydencie: kiedy Grochowska i inne niebezpieczne ulice zostaną przebudowane?” – zapytali pod wpisem prezydenta stolicy, w którym składał kondolencje rodzinie nieżyjącego sześciolatka.
„5,5 roku temu kierowca zabił mojego dziadka na pasach na Grochowskiej. Dzisiaj zabito 5-letnie dziecko, które z rodzicem czekało na pasach, kilka kolejnych osób jest ciężko rannych. Obu tych śmierci można by uniknąć. Ale radni wolą walczyć ze zwężeniami, zamiast o bezpieczeństwo” – napisał z kolei na platformie X Maciej Saja ze wspomnianego stowarzyszenia.
– Grochowska to taka typowa miejska autostrada – mówi Interii Saja, który sam mieszka w okolicy. – Pasy miejscami mają 3-4 metry. To szerokość jak na A2. I przez to ta ulica jest niebezpieczna – dodaje.
Wskazuje przy tym na badanie Zarządu Dróg Miejskich z 2018 roku. – Pomiary wykazały wówczas, że 80 proc. kierowców w tamtym miejscu przekraczało prędkość. – Co się zadziało od tamtego momentu? Nic – podsumowuje aktywista.
Wypadek na Pradze-Południe. „Systemowy problem”
Maciej Saja podkreśla, że sprawa poniedziałkowego wypadku na Grochowskiej nie jest przesądzona, ponieważ nie wiemy jeszcze, z jaką prędkością poruszali się biorący udział w zderzeniu kierowcy. Zwraca jednak uwagę, iż mamy „systemowy problem” związany z takimi ulicami w Warszawie i bezpieczeństwem na nich.
– W pewnym sensie nadal istnieje przyzwolenie na przekraczanie prędkości, bo samorządy nie mogą instalować fotoradarów. Za mało jest też kontroli policji – uważa.
Warszawa. Dzielnicowi radni w sprawie zwężania ulic. Chcą zakazu
Tymczasem w zeszłym tygodniu radni dzielnicy Praga-Południe przyjęli stanowisko, w którym sprzeciwiają się zwężaniu ulic, w tym właśnie ulicy Grochowskiej. Ulice zwęża się, by uspokoić ruch drogowy i w konsekwencji zmniejszyć liczbę przypadków przekraczania dozwolonej prędkości.
Przeciwnicy takich działań uważają, że mogą one zaszkodzić ruchowi drogowemu. – To jeden z elementów całościowej, antysamochodowej i antyludzkiej polityki samorządów w wielu miastach. Należą też do niej likwidacja ulic, ich zaślepianie, zabieranie miejsc parkingowych czy nieuzasadnione „słupkowanie” wszystkiego, co się da – mówił „Tygodnikowi” Interii Paweł Skwierawski z inicjatywy Stop Korkom, przy okazji niedawnej przebudowy stołecznej ulicy Marszałkowskiej.
Maciej Saja uważa, że opór praskich radnych wobec zwężaniu ulic może mieć kilka przyczyn. – Grupa kierowców jest dość liczna i głośna, a tym samym bardziej słyszalna. W pewnym sensie przyzwyczailiśmy się do mobilności indywidualnej. Gdy zabierze się nam pas ruchu, odbierane jest to jako napaść na naszą wolność. Chociaż wolnością jest też to, że można wsiąść w autobus, który jedzie co dziesięć minut i nie trzeba mieć samochodu – ocenia.
– Widzę tu też chęć politycznego pokazania się, że radni nie są jak ci „źli” aktywiści miejscy, którzy chcą was w ten mróz „wsadzić” na rowery albo chodzić pieszo. Tak naprawdę chodzi im o bezpieczne ulice dla wszystkich – uważa.
Wypadek na Grochowskiej. Prokuratura postawiła zarzuty
We wtorek prokurator zdecydował o postawieniu zarzutów obojgu kierowców biorących udział w wypadku. – Kierowcy obu pojazdów zachowali się nieostrożnie – przekazała Interii prok. Karolina Staros, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Zarzuty dotyczą spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.
Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl
-
Pogodowy armagedon w Warszawie. Masa incydentów na drogach
-
Wypadek w Warszawie. Autobus miejski zderzył się z ciężarówką, są ranni

