-
Węgry zaskarżyły do Trybunału Sprawiedliwości UE zakaz importu rosyjskiego gazu od 2027 roku.
-
Węgierski rząd argumentuje, że decyzja UE narusza prawo wspólnotowe i zagraża bezpieczeństwu energetycznemu kraju.
-
Część ekspertów uważa, że Węgry mogą mieć szansę na wygraną w sporze z UE.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Unia Europejska pod koniec stycznia przyjęła rozporządzenie, zgodnie z którym najpóźniej od 1 listopada 2027 roku nie będzie można importować gazu (zarówno LNG, jak i rurociągowego) z Rosji do UE. Jedynymi państwami członkowskimi Wspólnoty, które zagłosowały przeciwko rozporządzeniu były Węgry i Słowacja. Węgry nadal importują większość gazu ziemnego z Rosji, a Słowacja znaczną jego część.
Po zatwierdzeniu decyzji o zakazie importu rosyjskiego gazu, sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) skierował węgierski rząd premiera Victora Orbana. 2 lutego złożył on skargę, argumentując, że sposób, w jaki Wspólnota podjęła decyzję o zakazie, narusza unijne prawo.
Węgry pozywają Unię. Rząd wskazuje główne powody
Według węgierskiego ministra spraw zagranicznych Petera Szijjarto skarga opiera się na trzech argumentach:
-
zakaz jest w rzeczywistości sankcją, która może zostać przyjęta tylko jednogłośnie,
-
państwa członkowskie same decydują o wyborze źródeł energii,
-
decyzja UE zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Węgier.
To nie pierwszy raz, kiedy Węgry pozywają unijne instytucje. Przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej toczy się kilkanaście spraw wniesionych przez Budapeszt przeciwko różnym organom UE.
Chociaż w przeszłości sąd często orzekał na niekorzyść Węgier, niektórzy eksperci prawni twierdzą, że ta sprawa może być inna.
– Moim zdaniem wygląda to na postępowanie sądowe, w którym Węgry mogą mieć szansę na wygraną – powiedział Deutsche Welle Viktor Szep, prawnik specjalizujący się w prawie europejskim na Uniwersytecie w Groningen.
Uderzenie w rosyjski gaz. Sankcja czy środek handlowy?
Decydujące znaczenie może mieć pytanie pozornie techniczne: czy zakaz importu rosyjskiego gazu jest rzeczywiście środkiem handlowym? Czy też jest to sankcja polityki zagranicznej upozorowana na środek handlowy?
Rozróżnienie to ma znaczenie, ponieważ sankcje UE wymagają jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw członkowskich. Traktując zakaz importu gazu jako kwestię polityki handlowej, można go przyjąć kwalifikowaną większością głosów (15 z 27 państw członkowskich, reprezentujących co najmniej 65 procent ludności UE), pomijając sprzeciw Budapesztu i Bratysławy.
Szep twierdzi, że przyjmując zakaz jako środek handlowy, UE zerwała z instytucjonalną praktyką przyjmowania sankcji jednomyślnie – czy to wobec Rosji, czy też wobec krajów takich jak Wenezuela czy Iran.
– Trudno jest argumentować na korzyść Komisji, ponieważ wszystkie te sankcje zostały przyjęte jednogłośnie – powiedział.
Dlaczego więc ten zakaz potraktowano inaczej?
Relacje Rosji z UE. Co przyniesie przyszłość?
Kluczowa różnica polega na czasie obowiązywania środków. – Sankcje są środkami tymczasowymi. Mają wygasnąć po ustaniu czynnika, który je wywołał – powiedziała w wywiadzie dla Deutsche Welle Agata Łoskot-Strachota, analityczka i ekspertka ds. polityki energetycznej w warszawskim Ośrodku Studiów Wschodnich.
Natomiast zakaz importu rosyjskiego gazu ma na stałe zmienić dostawy energii do UE, co jasno stwierdził komisarz ds. energii i mieszkalnictwa Dan Jorgensen w wywiadzie dla Euronews w grudniu: – Nawet gdy zapanuje pokój, nie będziemy już kupować rosyjskiego gazu.
Zasada spójności prawnej – idea, zgodnie z którą wszystkie polityki UE powinny być ze sobą zgodne – może wzmocnić argumentację Komisji – powiedział Deutsche Welle Lukas Schaupp, doktorant z Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego we Florencji.
– Zakaz można rozumieć jako logiczne rozszerzenie systemu sankcji UE na ściśle powiązaną dziedzinę polityki handlu zagranicznego – powiedział.
Komisarz UE ds. energii Dan Jorgensen bronił zakazu jako „w 100 proc. zgodnego z prawem” i niezbędnego do położenia kresu rosyjskiemu „szantażowi energetycznemu” wobec krajów UE, dodając, że wszystkie 27 państw członkowskich musi wdrożyć zakaz, niezależnie od tego, czy głosowały za nim czy nie.
Unia Europejska unikała weta Węgier? Eksperci oceniają
Niektórzy obserwatorzy uważają jednak, że UE celowo unikała sytuacji, w której jedno państwo mogłoby zawetować zakaz importu gazu z Rosji do Unii.
– Politycznym celem było uniknięcie konieczności oczekiwania na zgodę wszystkich, ponieważ stało się jasne, że osiągnięcie jednomyślności będzie bardzo trudne – powiedziała Łoskot-Strachota. Ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich oceniła, że Europa musiała stać się szybsza i skuteczniejsza w osiąganiu celów.
– Cele te są określane przez znaczną większość, której częścią nie są niestety Węgry – zauważyła.
Premier Węgier Orban utrzymuje bliskie stosunki z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem, nawet po inwazji Rosji na Ukrainę, i wielokrotnie blokował lub opóźniał działania Unii mające wywrzeć presję na reżim Putina.
Według Łoskot-Strachoty właśnie temu Bruksela chciała tym razem zapobiec.
– Uważam, że rozporządzenie to jest dla UE sposobem na ograniczenie możliwości stosowania przez Rosję strategii „dziel i rządź” – powiedziała.
„Scenariusz węgierski”. W oczekiwaniu na wyrok TSUE
Trybunał Sprawiedliwości UE często potrzebuje lat, by wydać ostateczne orzeczenie. Nawet jeśli zdecyduje się stanąć po stronie Węgier, nie oznacza to automatycznie, że cofnie zakaz importu gazu.
– W przeszłości TSUE często stwierdzał – szczególnie w odniesieniu do inwestycji – że środek może zostać unieważniony, ale jego skutki pozostają w mocy, aby uniknąć poważnych zakłóceń gospodarczych – powiedział Schaupp w rozmowie z Deutsche Welle.
Do czasu wydania orzeczenia państwa członkowskie i przedsiębiorstwa podejmą działania mające wyeliminować zależność od rosyjskiego gazu: od budowy infrastruktury po podpisanie umów z alternatywnymi dostawcami.
Na razie zakaz pozostaje w mocy, co oznacza, że najpóźniej do końca 2027 roku wszystkie państwa członkowskie UE muszą zaprzestać zakupu rosyjskiego gazu – w tym Węgry i Słowacja.
Polska Redakcja Deutsche Welle
Oryginalny materiał dostępny jest TUTAJ.
-
Dantejskie sceny na lotnisku w Hiszpanii. Atak pasażera, zapanował chaos
-
Brytyjczycy przerzucają myśliwce na Bliski Wschód. W tle widmo wojny


