-
Na kilka tygodni przed wizytą Donalda Trumpa w Pekinie Chiny rozpoczęły intensyfikację kontaktów z Koreą Północną, co może mieć znaczenie podczas rozmów z USA.
-
Chiny odnowiły relacje dyplomatyczne z Koreą Północną, m.in. przez wznowienie połączeń kolejowych i lotniczych oraz spotkania na najwyższym szczeblu.
-
Północnokoreański potencjał nuklearny pozostaje głównym wyzwaniem dla USA, a Chiny traktują Koreę Północną jako ważny atut w rozmowach z Amerykanami.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent USA w dniach 13-15 maja złoży wizytę w Chinach. W relacjach obu państw nierozwiązanych tematów nie brakuje, od kwestii Tajwanu i Bliskiego Wschodu, przez sztuczną inteligencję i kontrolę opioidów, po politykę wydobywczą i energetyczną.
Natomiast w ostatnich tygodniach Pekin wykonał ruchy, który wskazują na jeszcze jeden element dyplomatycznej układanki.
Tygodnie przed wizytą Donalda Trumpa Chiny podjęły działania wobec swojego sąsiada. Państwa, którego broń amerykański Departament Wojny uważa za „egzystencjalne zagrożenie” dla USA. W rozmowie z Interią wiceprezes Towarzystwa Azji i Pacyfiku dr Marceli Burdelski tłumaczy, dlaczego z perspektywy Pekinu „dobrą kartą” w negocjacjach z Amerykanami jest Korea Północna.
Ożywienie relacji Chiny-Korea Północna
W ostatnich miesiącach Chiny wznowiły, po niemal sześciu latach przerwy, ruch pociągów pasażerskich na trasie Pekin-Pjongjang. Ponadto linia lotnicza Air China wznowiła bezpośrednie loty między stolicami obu państw.
Co więcej, na miesiąc przed wizytą Trumpa w Pekinie wizytę w Pjongjangu, pierwszy raz od 2019 roku, złożył minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi. W międzynarodowej prasie oceny i zdania na temat tych wydarzeń są podzielone.
Chińskie dostawy dla Korei Północnej są ciągle na wysokim poziomie, bez nich kraj by zbankrutował
Południowokoreański dziennik „The Korea Herald” wskazuje, że ruchy Pekinu to próby pokazania, iż Chiny zachowują znaczący wpływ na Koreę Północną, szczególnie w obliczu potencjalnego wznowienia rozmów na linii Waszyngton-Pjongjang, co wielokrotnie deklarował Donald Trump.
Z kolei wydawany w Waszyngtonie „The Diplomat” – magazyn poświęcony sprawom Indo-Pacyfiku podkreśla, że Chiny starają się zarządzać i ograniczać eskalację napięcia na Półwyspie Koreańskim przed wizytą amerykańskiego prezydenta.
Czy chiński przywódca Xi Jinping jest uprawniony, by mówić o Korei Północnej jako o swojej karcie w negocjacjach z Trumpem? – Na pewno – mówi dr Burdelski i wskazuje na retorykę towarzyszącą wrześniowym obchodom 80. rocznicy zakończenia wojny w Pekinie, gdzie Kim Dzong Un pojawił się u boku przywódców Chin i Rosji.
– Wspólne spotkania w trójkącie z Putinem i oficjalna wizyta Kim Dzong Una w Chinach pokazują, że wrócono do frazeologii już trochę zapomnianej, o tym, że relacje Chin z Koreą Północną to braterstwo krwi – wskazuje nasz rozmówca.
Tymczasem Stany Zjednoczone widzą w Korei Północnej zagrożenie. Dla Trumpa to sprawa nierozwiązana, bo na tym polu jego administracja poniosła dyplomatyczną klęskę w czasach jego pierwszej kadencji.
Koreańska porażka Donalda Trumpa
Z perspektywy USA najważniejsza pozostaje sprawa potencjału nuklearnego Korei Północnej.
– Jest kwestia denuklearyzacji. Korea Północna, w odróżnieniu od Iranu, broń nuklearną ma. Oczywiście jest kwestia rakiet, które mają dosięgnąć Stany Zjednoczone. Na razie nie dotarły nawet do Guam, najbliższego Korei terytorium USA – zaznacza dr Burdelski.
Jednak w marcu podsekretarz Departamentu Wojny do spraw politycznych Elbridge Colby zaznaczył, że broń jądrowa Korei Północnej i Rosji pozostaje podstawowym zagrożeniem dla Waszyngtonu. Pjongjang ma w swoim arsenale około 50 głowic nuklearnych.
Trump próbował rozwiązać problem w czasie swojej pierwszej kadencji. Sprawę koordynował wówczas doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, ale negocjacje zakończyły się porażką podczas szczytu w Hanoi w 2019 roku. Koreańczycy proponowali zamknięcie jednego obiektu produkcji broni jądrowej, w zamian za złagodzenie sankcji.
– Trump twierdzi, że darzy sympatią młodego przywódcę Korei Północnej. Ale jak w Hanoi Bolton pokazał zdjęcia satelitarne trzech miejsc, gdzie Koreańczycy wzbogacają uran i przygotowują go do produkcji nowych bomb, Trump powiedział, że go oszukali i to właściwie koniec rozmów. Koreańczycy wstali, uśmiechnęli się i odjechali – relacjonuje dr Burdelski.
Teraz sytuacja jest inna. Pjongjang powtarza oświadczenia o gotowości do rozmów z Amerykanami, ale pod warunkiem, że Waszyngton zaakceptuje status nuklearny Korei Północnej.
Nowa neutralizacja Kim Dzong Una
– Trump chciałby ponownie zamrożenia sytuacji w Korei, pewnej neutralizacji Kim Dzong Una – podkreśla rozmówca Interii. Tylko dziś Korea Północna jest silniejsza o relacje z Rosją. Jak w takim razie mogłaby wyglądać neutralizacja Kima?
– To jest temat, jak nie zaakceptować statusu nuklearnego Korei Północnej, stwarzając pozory akceptacji. To są takie gry. Jeśli dojdzie do spotkania Trumpa z Kimem, myślę, że prezydent USA zapyta o możliwe rozwiązanie – tłumaczy dr Burdelski.

Wskazuje ponadto, że jednym ze sposobów może być gwarancja zamrożenia koreańskich prób jądrowych, do których Korea Północna jest zdolna. – Próby lądowe są praktycznie niemożliwe, bo terytorium kraju jest za małe. Ostatni, podziemny test w 2017 roku sprawił, że w mieszkaniach we Władywostoku i chińskich miastach latały żyrandole i spadały rzeczy z meblościanek – wskazuje ekspert.
Burdelski zaznacza, że bardziej prawdopodobna jest próba morska. Szczególnie że Korea Północna rozbudowuje potencjał rakietowy i okrętów podwodnych, z których można będzie wystrzelić pociski.
Kolejnym wyzwaniem we wzajemnych relacjach obu państw jest cyberprzestępczość. – Amerykanie nie poradzili sobie z hakerami północnokoreańskimi i oni ciągle wykradają pieniądze z banków czy tajemnice państwowe – podkreśla rozmówca Interii.
„Dobra karta” po stronie Pekinu
W obliczu amerykańskich problemów z Koreą wraca temat Chin i ich możliwości nacisku na sąsiada. Te pozostają duże, mimo szerokiej współpracy Pjongjangu z Moskwą. – Dostawy dla Korei Północnej są ciągle na wysokim poziomie, bez nich kraj by zbankrutował – zaznacza dr Burdelski. Wskazuje też element dyplomatyczny.
– Chiny argumenty mają, bo tej w tej chwili widzimy, że Rada Bezpieczeństwa ONZ w sprawach Korei jest absolutnie nieskuteczna. Chiny i Rosja wetują wszystkie rezolucje wymierzone przeciwko Korei Północnej. Dlatego okazała się skuteczna w omijaniu sankcji – tłumaczy ekspert.
Co więcej, Półwysep Koreański ma geopolityczne znaczenie dla Pekinu. – Chińczycy traktują strategicznie Koreę Północną jako terytorium buforowe, w tym wymiarze Korea Północna jest dobrą kartą w grze z Amerykanami. Chiny mają też gigantyczne powiązania gospodarcze z Koreą Południową. Chcą mieć z jednej strony dobre stosunki z Południem, ale też w jakimś stopniu kontrolować działania Północy – podsumowuje w rozmowie z Interią dr Marceli Burdelski.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
Kim: Moglibyśmy się dogadywać z USA. Stawia jednak warunek
-
Korea Północna przestała straszyć USA. W tle zagrożenie z sojuszniczej Rosji


