Brak zgody na kolejne sankcje, jak informuje agencja Bloomberg, stała się propozycja zastąpienia dotychczasowych limitów cenowych na rosyjską ropę całkowitym zakazem świadczenia usług niezbędnych do jej transportu. Ateny i Valletta wyraziły obawę, że taka zmiana uderzy w europejski sektor stoczniowy oraz doprowadzi do wzrostu cen energii.
Grecja i Malta zwróciły się o dodatkowe wyjaśnienia w sprawie nadzoru nad sprzedażą statków oraz sankcjonowania zagranicznych portów zajmujących się przeładunkiem rosyjskich surowców. Firmy z tych państw od dawna uczestniczą w globalnym transporcie paliw, co tłumaczy ich sprzeciw wobec zaostrzania przepisów dotyczących usług logistycznych.
Te same kraje w przeszłości blokowały próby dalszego obniżania pułapu cenowego na rosyjskie surowce. Przyjęcie 20. pakietu sankcji, podobnie jak poprzednich, wymaga jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich Wspólnoty.
Walka Unii Europejskiej z rosyjską „flotą cieni”
Głównym celem przygotowywanego pakietu jest ograniczenie zdolności Rosji do omijania już istniejących sankcji. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen zapowiedziała objęcie restrykcjami kolejnych 43 statków należących do tzw. floty cieni. Łączna liczba jednostek objętych wzrosłaby tym samym do 640.
Nowe przepisy mają również utrudnić Moskwie pozyskiwanie tankowców oraz wprowadzić zakaz konserwacji i serwisowania jednostek przewożących gaz skroplony (LNG) oraz lodołamaczy. Bruksela dąży do uszczelnienia systemu, aby uniemożliwić Rosji czerpanie zysków z eksportu paliw, które finansują działania wojenne na Ukrainie.
Europejskie sankcje na Rosję
Mimo wewnątrz sporów w wśród krajów UE, dotychczasowe sankcje znacząco wpływają na rosyjskie finanse. Dochody Kremla z eksportu ropy i gazu, które stanowią około jednej czwartej całego budżetu państwa, wykazują tendencję spadkową.
Według dostępnych danych, w styczniu 2026 roku wpływy Rosji z sektora energetycznego były o 50 proc. niższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej.


