Swoją propozycję zaangażowania chińskiej armii Trump miał przedstawić podczas ubiegłotygodniowego spotkania z Wołodymyrem Zełenskim i przywódcami europejskimi w Białym Domu. Wszyscy mieli jednak jednoznacznie opowiedzieć się przeciwko takiemu rozwiązaniowi z uwagi no wspieranie Rosji przez władze w Pekinie.
– Dlaczego Chiny nie mogą być gwarantami pokoju? Po pierwsze, nie pomagały nam zakończyć wojny od samego początku. Po drugie, pomagały Rosji poprzez otwarcie rynku dronów. Nie zrobili niczego, gdy Krym był okupowany. Dlatego nie potrzebujemy gwarantów, którzy nam nie pomagają, i którzy nam nie pomagali, gdy tego naprawdę potrzebowaliśmy – stwierdził niedawno Wołodymyr Zełenski.
Kijów wyraził jednak zainteresowanie, by w misji pokojowej wzięli udział żołnierze z Turcji. Takie rozwiązanie mieli również zaakceptować przywódcy europejscy. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan miał z kolei wyrazić gotowość do zapewnienia Ukrainie bezpieczeństwa w razie zawarcia pokoju z Rosją.
Chińskie siły pokojowe na Ukrainie? Pekin zabrał głos
Doniesieniom o rozważaniu przez prezydenta USA chińskich sił pokojowych zaprzeczył jeden z wysoko postawionych urzędników administracji Trumpa. – To fałsz. Nie ma dyskusji na temat chińskich sił pokojowych – stwierdził, cytowany przez „FT”.
Również chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zaprzeczyło doniesieniom, że Pekin chciałby wziąć udział w misji pokojowej w Ukrainie. Chiny zaznaczyły jednak, że są gotowe odgrywać „konstruktywną rolę” w rozmowach pokojowych między Kijowem a Moskwą.
Chiny już wcześniej pojawiały się w gronie państw, które mogłyby być gwarantami ewentualnego pokoju. W 2022 roku, ich obecność proponowała Moskwa. Według tej propozycji gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy miały być USA, Wielka Brytania, Francja, Chiny i Rosja, które mogłyby bronić kraju w razie ataku. Propozycja zakładała jednak, że aby do tego doszło, zgodę musiałyby wyrazić wszystkie kraje co oznaczałoby, że Kreml mógłby blokować ewentualną obronę Ukrainy.
Źródło: Financial Times