-
Kenijski minister spraw zagranicznych Musalia Mudavadi ogłosił zakaz rekrutacji obywateli Kenii przez rosyjskie Ministerstwo Obrony do wojny w Ukrainie.
-
Według ustaleń kenijskiego wywiadu do walki po stronie Rosji zrekrutowano ponad 1000 Kenijczyków, a presja rodzin skłoniła rząd do reakcji.
-
Organizacja Inpact dotarła do listy prawie 1,5 tysiąca Afrykańczyków zrekrutowanych do rosyjskiej armii, w tym obywateli Ghany, Kamerunu i Egiptu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Chcę powiedzieć to bardzo wyraźnie – Kenijczycy nie będą więcej rekrutowani przez Ministerstwo Obrony Rosji. Obywatele Kenii nie będą mogli dalej brać udziału w tym procesie – przekazał w poniedziałek Musalia Mudavadi, minister spraw zagranicznych afrykańskiego państwa.
Do tej pory, według ustaleń kenijskiego wywiadu, do walki na froncie w Ukrainie zrekrutowanych zostało ponad 1000 obywateli Kenii, skuszonych miesięcznym wynagrodzeniem w wysokości kilku tysięcy dolarów i bonusem powitalnym na poziomie sześciu tysięcy. To pięciokrotnie więcej niż do tej pory szacował rząd.
Wojna w Ukrainie. Obywatele Kenii nie będą rekrutowani do wojska Rosji
Informacje te, wraz z presją ze strony „dotkniętych rodzin”, skłoniły władze w Nairobi do stanowczej reakcji. „Dobrobyt” Kenijczyków walczących ramię w ramię z Rosjanami był jednym z głównych tematów spotkania Mudavadiego i ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa.
Strona kenijska wyraźnie nie chce jednak, aby kwestia ta pogorszyła relacje z Moskwą. – Absolutnie nie życzymy sobie, aby nasze partnerstwo z Rosją było definiowane tylko przez pryzmat specjalnej operacji w Ukrainie. Nasze relacje są o wiele szersze – zaznaczył szef MSZ Kenii.
Kenia to pierwsze afrykańskie państwo, które zdecydowało się podjąć stanowcze kroki, aby zatrzymać udział swoich obywateli w wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Nie jest jednak jedynym, w którym narasta napięcie.
Rosja. Wojna w Ukrainie zagraża relacjom Moskwy z Afryką?
Głosy niezadowolenia słychać ze wszystkich stron kontynentu. W styczniu minister spraw zagranicznych Ghany, Samuel Okudzeto Ablakwa, poinformował o ponad 50 obywatelach tego kraju, „zwabionych do walki”, którzy zginęli w Ukrainie. Liczba ta może być jednak znacznie wyższa.
Ghana, podobnie jak Kenia, nie chce ryzykować utraty dobrych stosunków z Rosją. Ablakwa zapewnia jednak, że „jeśli Ghanijczycy są krzywdzeni, oszukiwani lub wciągani w wojnę, której nie rozumieją, ich kraj nie będzie gryzł się w język – będzie działać”.
– To sprawa większa niż sama Ghana. Jeżeli Afrykańczycy są wciągani w zagraniczną wojnę, są oszukiwani i wykorzystywani, to Afryka powinna zareagować wspólnie – podkreślił, dodając, że jego kraj podnosi tę kwestię w kontaktach z sąsiadami.
Tysiące Afrykańczyków walczy w Ukrainie. Rekruci zasilają armię Rosji
Nieco inaczej narracja kształtuje się u sojusznika Rosji, Republiki Południowej Afryki. Brakuje sprawdzonych informacji o liczbie obywateli tego kraju walczących w Ukrainie, wiadomo jednak o co najmniej kilkudziesięciu takich przypadkach.
– Badamy okoliczności, w jakich ci ludzie opuścili państwo. W ramach śledztwa sprawdzimy także, czy w tym procederze brała udział Grupa Wagnera – powiedział agencji Reuters Zane Dangor, dyrektor generalny Departamentu Spraw Zagranicznych Republiki Południowej Afryki.
Inpact, działająca w Genewie organizacja pozarządowa, która zajmuje się m.in. weryfikowaniem informacji na temat rekrutacji do rosyjskiego wojska, dotarła do listy zawierającej nazwiska niemal 1,5 tys. zrekrutowanych Afrykańczyków. Znaleźli się na niej m.in. obywatele Ghany, Kamerunu i Egiptu.
– Mamy podstawy sądzić, że te liczby to dopiero początek – stwierdził Lou Osborn z Inpactu, dodając, że od momentu publikacji tych danych z organizacją skontaktowało się ponad 40 rodzin rekrutów.
Zagraniczni rekruci w armii Rosji. Moskwa zakazuje rekrutacji?
– Większość ludzi w tamtym regionie postrzega to po prostu jako próbę zarobienia na życie. A skoro nie są w stanie zrobić tego we własnym kraju… radzą sobie, jak mogą – zauważył Pier Pigou z Międzynarodowej Grupy Kryzysowej (International Crisis Group).
W lutym media, zarówno rosyjskie, jak i zagraniczne (w tym m.in. brytyjski „The Telegraph”), informowały, że Rosja zdecydowała o wprowadzeniu zakazu rekrutacji obywateli konkretnych państw.
Na „czarnej liście”, zawierającej około 40 pozycji, poza krajami takimi jak Chiny czy Brazylia, miała znaleźć się także część krajów afrykańskich.
Źródła: Reuters, „The Telegraph”


