-
Administracja Władimira Putina przygotowuje się do kolejnej dużej operacji poboru w odpowiedzi na wysokie straty i spadek liczby ochotników na froncie w Ukrainie.
-
Po wyborach do Dumy Państwowej, zaplanowanych na wrzesień 2026 roku, mają ruszyć działania związane z mobilizacją, ukrywane pod określeniami planowej rotacji lub uzupełniania kadr.
-
W regionach rosyjskich odnotowano przypadki przymusowej mobilizacji, w tym łapanki na ulicach i przymuszanie mężczyzn do podpisywania kontraktów z armią pod groźbą przemocy lub więzienia.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wybory do Dumy Państwowej, wyznaczone na 18-20 września 2026 roku, stanowią dla rosyjskiego reżimu kluczową cezurę polityczną. Putin i jego otoczenie za wszelką cenę dążą do utrzymania pozorów stabilności społecznej przed pójściem obywateli do urn, dlatego wszelkie niepopularne decyzje są celowo odsuwane w czasie.
Jednak natychmiast po domknięciu procedur wyborczych machina urzędniczo-wojskowa ma ruszyć z pełną siłą.
Rosja szykuje mobilizację. „Sprawy nie idą zgodnie z planem”
Dziennikarze śledczy dotarli do kilku wysokich rangą źródeł w administracji prezydenckiej oraz strukturach siłowych (tzw. siłowików), które jednoznacznie potwierdzają powagę sytuacji.
„Powodem jest to, że sprawy nie idą zgodnie z planem, a osoby zaangażowane zaczęły szukać niekonwencjonalnych rozwiązań. Rozważane są zdecydowane środki: mobilizacja i pełne wprowadzenie gospodarki w stan gotowości wojennej. Wojsko gwarantuje Putinowi uzyskanie pełnej kontroli nad czterema anektowanymi ukraińskimi regionami, pod warunkiem, że będzie dysponowało wystarczającymi zasobami ludzkimi – czytamy w artykule „Ważnyje Istorii”.
Wojna w Ukrainie. Przygotowania propagandy do mobilizacji
Osoby nadzorujące rekrutację w rosyjskich korporacjach państwowych przyznają anonimowo, że techniczne i logistyczne przygotowania do poboru trwają w utajnieniu od kilku miesięcy.
Władze zamierzają jednak za wszelką cenę unikać drażliwego społecznie słowa „mobilizacja”, zastępując je w przestrzeni medialnej określeniami o „planowej rotacji” lub „uzupełnianiu kadr”.
Jednym z łagodniejszych scenariuszy, mających uspokoić opinię publiczną, ma być masowe przesunięcie rezerwistów pełniących obecnie bezpieczne funkcje logistyczne na tyłach bezpośrednio do elitarnych jednostek szturmowych na linii frontu.
Rosja. Łapanki i przymusowa mobilizacja
Podczas gdy na Kremlu trwają spory o ostateczny kształt październikowego dekretu, w rosyjskich regionach prowincjonalnych brutalna branka na wojnę już się rozpoczęła.
Lokalne media opozycyjne, w tym portal Mediazona oraz Radio Swoboda, udokumentowały drastyczne wydarzenia, do jakich doszło 19 czerwca w mieście Penza oraz na terenie całego obwodu penzeńskiego.
Rosyjska policja, działając w ścisłym porozumieniu z urzędnikami wojskowymi z komend uzupełnień (wojenkomatów), przeprowadziła zmasowane, skoordynowane łapanki na ulicach, w centrach handlowych oraz w pobliżu zakładów pracy. Z relacji przerażonych mieszkańców wynika, że mężczyźni w wieku poborowym byli fizycznie zatrzymywani, pakowani do nieoznakowanych pojazdów i zmuszani pod groźbą tortur lub więzienia do natychmiastowego podpisywania kontraktów zawodowych z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej.
Zdaniem ekspertów, drastyczna zmiana podejścia i stosowanie tzw. „skrytej mobilizacji” to znak, że dotychczasowy system finansowego zachęcania Rosjan do walki, poprzez wysokie jednorazowe wypłaty za podpisanie kontraktu, całkowicie wyczerpał swoją efektywność.
Zachodnie agencje wywiadowcze oceniają, że decyzja o przejściu do rozwiązań przymusowych i wprowadzeniu otwartej mobilizacji jesienią będzie dla Putina jednym z najtrudniejszych kroków od początku inwazji, niosącym za sobą ogromne ryzyko wzrostu napięć wewnętrznych i destabilizacji nastrojów w samej Rosji.


