-
Siły zbrojne Ukrainy przeprowadziły ataki na rosyjskie rafinerie ropy naftowej oraz porty w Primorsku i Ust-Łudze.
-
Rosyjska gospodarka doświadcza problemów m.in. przez spadek dochodów z ropy naftowej i gazu oraz wysokiego deficytu budżetowego.
-
Seria ataków doprowadziła do wstrzymania około 40 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej w tym tygodniu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W ostatnich dniach siły zbrojne Ukrainy zintensyfikowały ataki na punkty kluczowe dla rosyjskiego eksportu ropy naftowej – celem ukraińskich uderzeń padły m.in. rafineria ropy naftowej Kinef, jedna z największych w Rosji, oraz porty nad Morzem Bałtyckim w Primorsku i Ust-Łudze.
„Drugi w ciągu kilku dni atak na jeden z najistotniejszych obiektów naftowych to nie tylko upokarzająca porażka obronna Rosji. Płomienie, które szalały w terminalu, strawiły także kremlowską kiesę (…) i to wtedy, kiedy Putin potrzebował jej najbardziej” – zauważają dziennikarze „The Telegraph”.
Wojna w Ukrainie. Ukraińcy uderzają w ropę z Rosji, seria ataków
Rosyjska gospodarka od dawna, powoli, ale nieubłaganie, wydaje się zmierzać w kierunku poważnego załamania. Oznaką tego trendu, zdaniem brytyjskiego medium, jest zwołane przez Władimira Putina spotkanie z rosyjskimi oligarchami. Prezydent Rosji miał poprosić ich o wsparcie finansowe armii.
„Bezpośrednio przed wybuchem wojny z Iranem, dochody Rosji z ropy naftowej i gazu spadły o 47 proc., baryłki sprzedawano Indiom po jednej trzeciej ceny rynkowej, a deficyt budżetowy osiągnął już 91 proc. celu na 2026 r.” – zauważają dziennikarze.
Sytuacja zmieniła się gwałtownie, kiedy USA i Izrael rozpoczęły uderzenie na Iran. Wraz z wzrostem cen i popytu na światowych rynkach oraz złagodzeniem sankcji, Rosja stała się „nieoczekiwanym zwycięzcą tego konfliktu„.
Ukraina obawiała się, że niedobory energii mogą wymusić zbliżenie między Zachodem a Moskwą i wzmocnić pozycję Putina tak na polu bitwy, jak i w trakcie negocjacji.
Sygnały, że sytuacja może rozwinąć się w tym kierunku spływały z Europy – premier Belgii wezwał niedawno do „rozsądnej” normalizacji stosunków z Rosją, aby „przywrócić dostęp do taniej energii”.
„Najgorsze zakłócenie w historii”. Ukraińcy zadali Rosji bolesny cios
Kijów zareagował błyskawicznie – i skutecznie. Seria ataków sprawiła, że w tym tygodniu wstrzymano około 40 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej. Według raportu agencji Reuters było to najgorsze zakłócenie dostaw tego surowca w historii nowożytnej Rosji.
Jak w rozmowie z „The Telegraph” zauważył Maksym Beznosiuk, ekspert ds. polityki strategicznej, specjalizujący się w Rosji i Ukrainie, Kijów nie zwalnia tempa i wraz z rosnącą produkcją broni rozszerza zakres swoich celów, uderzając we wszystkie obiekty związane z rosyjskim systemem naftowym.
„W efekcie, Kremlowi coraz trudniej jest przełożyć wzrost cen na rynkach ropy na zyski finansowe, które mogłyby pokryć koszt wojny w Ukrainie” – stwierdził.
Źródło: „The Telegraph”


